Nieczywistość

dnia

Jestem po obejrzeniu filmu dokumentalnego
„ROHWEDDER: JEDNOŚĆ, ZBRODNIA I WOLNOŚĆ”

Przedstawia on trzy hipotezy dotyczące tego, kto mógł zabić Detleva Karstena Rohweddera, szefa Treuhandanstalt – urzędu powierniczego odpowiedzialnego za prywatyzację majątku NRD. Morderstwa dokonano 1 kwietnia 1991 roku. Znienawidzony przez wschodnioniemieckich robotników Rohwedder symbolizował kolonizacyjny charakter zjednoczenia Niemiec prowadzonego pod dyktando neoliberałów.

Wiele osób miało interes w „zniknięciu” Rohweddera, dokument wymienia trzy główne siły, które moga stac za tym morderstwem:

  1. Tzw. „trzecia generacja” RAF (Rote Armee Fraktion), zabójstwo miałoby się wpisywać w poetykę innych działań RAF – zamachów na prominentne postaci kluczowe dla kapitalistycznego systemu.
  2. Agenci Stasi – byłe enerdowskie służby miałyby zabić Rohweddera albo po to aby zabezpieczyć swe interesy finansowe w NRD, zdestabilizować proces jednoczenia Niemiec, który uczynił ich bezrobotnymi, albo z zemsty.
  3. Trzecią siłą miałyby być służby zachodnioniemieckie i RFN-owskie głębokie, ukryte państwo, które które poprzez zabójstwo Rohweddera miałyby spacyfikować rodzący się w NRD opór robotniczy. Dzięki temu zabójstwo krytyka prywatyzacji NRD stała się podejrzana, neoliberałowie mogli dzięki temu użyć argumentu, że krytycy prywatyzacji „mają krew na rękach”

Dokument, moim zdaniem, faworyzował trzecią z hipotez – morderstwo Rohweddera było w takim ujęciu „doktryną szoku” w obrębie „doktryny szoku”, sposobem zdelegalizowania krytyki neoliberalnego kursu jaki przyjęto podczas zjednoczenia i ucięcie spekulacji o możliwych modelach alternatywnych.

Obejrzyjcie dokument – stanowczo zbyt mało jest dyskusji o pierwszych latach rozpadu realnego socjalizmu i instalowaniu neoliberalnej „bezalternatywnej alternatywy”.

Jeżeli założyć, że stawka była tak duża, że zachodnioniemieckie państwo zamordowało własnego fachowca od prywatyzacji aby uciszyć opór społeczny, to zacząłem się zastanawiać co byłoby podobnym przykładem z Polski? Jakie wydarzenie wczesnych lat 90 można by uznać, za równie cyniczną próbę uciszenia głosów krytycznych wobec neoliberalnego kursu reform.

I uznałem, że najlepszym kandydatem na jest Stanisław Tymiński. W roku 1990 jako człowiek „znikąd” zgłasza swą kandydaturę w wyborach prezydenckich w Polsce w 1990. Prowadzi intensywną kampanię, obiecuje zniszczenie „układu”, przedstawia się jako krytyk przeprowadzanych reform a więc jednoczy wokół siebie tych, co szukali ujścia dla swego gniewu, uczucia bezradności, chęci zmiany. Przechadzając się, ze swą „czarną teczką” Tymiński stał się symbolem „antyukładowego krytyka”, jego modelem idealnym. Tymiński w pierwszej turze uzyskał w 3 797 605 głosów (23,1%), wyprzedzając m.in. Tadeusza Mazowieckiego i Włodzimierza Cimoszewicza i wchodzi do II tury przeciwko Lechowi Wałęsie, ostatecznie przegrywa. Po krótkim czasie rozpływa się we mgle.

Przyjrzyjmy się możliwym hipotezom, w czyim interesie działał, komu przyniosło zysk to, że Tymiński wystartował w wyborach:

  1. Hipoteza „ubecka” – chyba najczęstszy trop, Tymiński miałby być pionkiem układu byłej agentury PRL (a może i ZSRR), której celem byłaby w takim wypadku ochrona interesów uwłaszczania się nomenklatury i ochrona tych środowisk. Przesłanką byłyby to na przykład osoby, którymi się Tymiński otoczył tworząc partię X, w której znalazł się między innymi Józef Kosssecki, członek stowarzyszenia Grunwald, moczarysta, TW.
  2. Hipoteza „zachodnia” – a co jeśli owszem mieliśmy tu do czynienia z akcją wywiadu, ale zachodniego, np. CIA? Tymiński obywatel Kanady, przez jakiś czas członek partii libertariańskiej Kanady mógłby łatwo zostać zwerbowany, poddany „obróbce”. Jego sukces prezydencki to w dużej mierze efekt dystrybucji masowej jest książki „Święte psy” (300 000 egz.). Nic prostszego niż stworzyć taką mieszankę wybuchowo-usypiającą by skanalizować gniew społeczny, krytykę skierowaną przeciwko neoliberalnym reformom. Podtytuł książki Tymińskiego „Tylko dla Polaków: daję Wam broń do ręki” oraz nawet pobieżne przyjrzenie się jej treści uwidacznia, że Tymiński przekierowywał gniew klasowy, gniew mogący przybrać postać potencjalnie groźną dla procesu prywatyzacji w kanał narodowo-paranoiczno-antysemicki. Czyż nie byłoby czymś doskonałym stworzyć postać krytyka systemu z którym utożsamią się miliony, ale tylko po to by następnie przeobrazić owego krytyka w farsę? Przecież po czymś takim na lata spacyfikowano by każdy głos krytyki antyneoliberalnej.

Do hipotez o UB, KGB, Kremlu jesteśmy przyzwyczajeni. Stały się one właściwie przemysłem, sposobem kariery. Dziś może jednak warto w końcu zauważyć to, co w innych częściach świata było i jest oczywiste, że CIA, agentury państw Europy Zachodniej były równie bezwględnymi graczami Zimnej Wojny.

I co jeśli po 1989 byliśmy wobec nich zupełnie bezbronni?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s