Prawo do odpoczęcia

dnia

Dziś przytrafił mi się zbieg okoliczności, jeden z tych drobnych, odrobinę osobliwych przypadków, które dają do myślenia.

Wczoraj oglądałem zimno-klaustrofobiczny dramat rumuński „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”.  Sina bezsilność bohaterek, poczucie potrzasku,  dramatyczne siostrzeństwo przeciwko przeznaczeniu wytworzonemu przez konserwatywno-nacjokomunistyczno-mizoginiczny reżim Ceaușescu, zostawiły mnie z poczuciem  doświadczenia ogromnego zmęczenia.

Nie, nie mojego. Zmęczenia, które doświadczały bohaterki, wędrujące przez  miasto umęczonych kobiet, zmagające się z wymuszonym fatum,  ciążą, którą w mizoginicznym piekle skonstruowano jako narzędzie karania kobiet. Gdzie ciąża to zła karma wytworzona przez odebranie prawa wyboru. „Zrządzenie losu”, które ma maskować przemoc odebranych praw. Zabranie wolności podstępnie przebrane za „prawo natury”, którym wcale nie było i być nie musiało. Umęczenie bohaterek w zmaganiu się z ciężarem niezawinionej winy, karmy, która nie była „losem” ale politycznym urządzeniem, obserwujemy jako niekończący się wysiłek: pokonywania paraliżującego strachu, zbierania pieniędzy, przedzierania się przez zastępy gorliwych strażników porządku. Wytworzony, a niekonieczny „los” to umęczenie przemocą, w tym tą seksualną, zamęczenie niepewnością, przytłoczenie strachem. Wbicie w ziemię doświadczane przez bohaterki, kontrastowało z unoszącymi się lekko w rzeczywistości mężczyznami.

Przemykając pokrytymi brudnym śniegiem ulicami, klucząc pomiędzy popękanymi murami bloków i uskakując przed trąbiącymi, rozklekotanymi samochodami marki Dacia toczy ciche zmagania; prywatną walkę, w której kobiety są całkowicie osamotnione. To osamotnienie staje się jasne w scenie rozmowy z chłopakiem. Adi, syn wielkomiejskich inteligentów, zupełnie nie rozumie jej obaw i lęków. „A co, gdyby to przydarzyło się mnie?” – pyta Otilia, podczas gdy za ścianą w najlepsze trwa imieninowa impreza matki Adiego. „Pomógłbym ci. Ożeniłbym się z tobą…”, odpowiada chłopak. „Jasne!”, Otilia, córka prowincjonalnego wojskowego i rencistki, nie ma złudzeń. (cytat stąd).

4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni” , to umęczenie, zmęczenie i zamęczenie rumuńskich kobiet w ciągu trwającego 21 lat piekła : 

Każdy zna te historie. Ktoś doniósł, więc ktoś dostał wyrok. Kobieta, która miała aborcję, szła na sześć miesięcy do więzienia, lekarzowi wlepiali jakieś dwa lata i grzywnę. W szpitalach były specjalne komisje, które badały, jak wyglądało łyżeczkowanie pacjentki z krwotokiem: czy jej ktoś wcześniej nie pomagał poronić. Kobiety wkładały do macicy wszystko, co było ostre. Wiadomo, robiły się rany, ale o to chodziło, żeby wywołać krwotok i żeby to się wreszcie wylało. Na wsi to się używało wrzeciona, drutów, szydełek, ale też korzenia chrzanu, łodyg jakichś roślin, dziurawca, lubczyku. Najlepszy był łopian, bo miał długą, twardą łodygę, stosowało się go do leczenia ran. Łopian działał odkażająco i był jak nóż. Idealny. Nie mogę patrzeć spokojnie, jak kobieta robi na drutach. Mnie się te druty kojarzą z jednym. Może to jakaś obsesja jest, nie wiem. Ja mam prawie sześćdziesiąt jeden lat, to chyba powinnam już o tym zapomnieć, prawda? Wyjechaliśmy z mężem za miasto niedawno, on łowi ryby, ja sobie usiadłam na kocu, patrzę na krzewy, na piołun, pokrzywę, osty, myślę: „Tym by się dało; tym nie”. Kobiety umierały od tego. Wykrwawiały się albo zabijało je zakażenie. A nie wolno było udzielić pomocy krwawiącej kobiecie, póki nie wyda tego, kto przeprowadzał aborcję. To sobie pani może wyobrazić, jaki to był wybór. Trafiali na przykład na trop akuszerki, a ona miała w ciągu ostatniego miesiąca trzy kobiety u siebie. No to trafiali też do tych kobiet. A u nich w domu po dwoje, troje dzieci i nikt się nie zastanawia, co z nimi będzie, jak matka trafi do więzienia. Tyle złamanych ludzkich życiorysów.
Pani Oana uśmiecha się do siebie. Kręci głową, jakby nie mogła uwierzyć w to, co mówi. – Oczywiście, że miałam aborcje, jak każda – ciągnie.

– Trzy razy przeszłam skrobankę, za każdym razem koleżanki pomogły mi kogoś znaleźć. Wszystko szło pocztą pantoflową: ten albo ta robi za tyle i tyle. Dentysta, mechanik, akuszerka. Nieważne, czy po medycynie, ważne, żeby to była zaufana osoba. Raz poroniłam sama: wywołałam krwawienie i musiałam pójść do szpitala. Bałam się bardzo, ale trafiłam na dobrego człowieka, bo zgodził się wpisać w papiery „poronienie samoistne”, nawet o nic nie pytał. Kobiety kombinowały z cesarkami: jak dwa razy miałaś cesarskie cięcie, to przysługiwała ci potem legalna aborcja. Ale trudno było przekupić lekarza, żeby się zgodził, bo każdego roku był limit aborcji na szpital, jakieś dziesięć procent porodów mogło się kończyć cesarką, więc lekarze stosowali ją tylko wtedy, kiedy naprawdę było zagrożenie życia. Mam syna. O tamtych dzieciach nie myślę i powiem pani, żadna kobieta, która przeszła przez to piekło, nie zastanawia się, czy to wszystko było moralne, czy nie. To nie była sprawa moralności, tylko godności. Jak tylko mogłyśmy, walczyłyśmy, żeby normalnie żyć w tych nienormalnych czasach.

Zmęczenie, umęczenie, przytłoczenie.

I nagle ów dzisiejszy zbieg okoliczności – na jednej z fejsbukowych grup, dotyczącej lingwistyki pojawił się komentarz:

Jedynie co mi  przeszkadza, to niepotrzebne w tej frazie „dziecko”.

Odpocząć-dokonać aborcji w pełni przecież wystarczy.
Dzięki tej frazie zrozumiałem o czym był ów obejrzany wczoraj  film – o poszukiwania odpoczęcia. O tym, że to, czego doświadczały bohaterki, to wymuszone przytłoczenie, umęczenie, zamęczenie, wywołane zostało przecież odebraniem prawa do odpoczęcia.

Odpoczęcie ma w sobie wszystko co potrzebne – zakwestionowanie owego wymuszonego i niekoniecznego przecież „fatum”. Odpoczęcie to  uwolnienie od zmęczenia-zamęczenia.  Chodzi właśnie o to aby kobiety mogły wreszcie  odpocząć aby odpocząć od uścisku strachu, kontroli, przemocy. Odpocząć, to unieść się z zamęczenia-przytłoczenia, odpocząć to odzyskać zarezerwowany dla mężczyzn przywilej unoszenia się bez ciężarów.

Bohaterki filmu w swym zamęczeniu przez mizoginiczną dyktaturę chciały odpocząć i mieć do tego prawo.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s