Prawo do odpoczęcia

Dziś przytrafił mi się zbieg okoliczności, jeden z tych drobnych, odrobinę osobliwych przypadków, które dają do myślenia. Wczoraj oglądałem zimno-klaustrofobiczny dramat rumuński „4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni”.  Sina bezsilność bohaterek, poczucie potrzasku,  dramatyczne siostrzeństwo przeciwko przeznaczeniu wytworzonemu przez konserwatywno-nacjokomunistyczno-mizoginiczny reżim Ceaușescu, zostawiły mnie z poczuciem  doświadczenia ogromnego zmęczenia. Nie, nie mojego. Zmęczenia, które…