Wymazywanie antyfaszyzmu

dnia

Zacznijmy od cytatu z oficjalnej strony Kancelarii Premiera RP:

Szef rządu podkreślił, że państwo polskie stoi na straży prawdy, która nie może być w żaden sposób relatywizowana.

Tej zagłady nie zrobili żadni naziści tylko zrobiły ją Niemcy hitlerowskie. Niemcy hitlerowskie karmiły się ideologią faszystowska, którą do dzisiaj wszyscy historycy tak określają, ale całe zło wzięło się z tego państwa. O tym nie wolno zapominać, bo inaczej następuje relatywizacja zła – mówił premier Mateusz Morawiecki podczas obchodów upamiętniających 74. rocznicę wyzwolenia niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz.

Zacznijmy od anegdoty, którą się podzieliła w komentarzu na na fb moja znajoma:

 

źródło: red. M. Błaszczykowa, wyd. Iskry, Warszawa 1977.

Premier wskazując na „państwo niemieckie” i „Niemców”  relatywizuje historię i umieszcza  Auschwitz w perspektywie nacjonalistycznej. Wymieniona przez premiera „ideologia faszystowska” przestaje być główną przyczyną, ale staje się jedynie dodatkiem, czymś czym Niemcy hitlerowskie się karmiły

Premier dokonał jednak czegoś więcej, wiążąc zbrodnie nazistowskie z państwem niemieckim – wymazał te ofiary nazistowskiej przemocy, które były obywatelami Niemiec, a byli nimi zarówno niemieccy Żydzi, niemieccy komuniści i inni więźniowie polityczni, niemieccy  Romowie, niemieccy homoseksualiści oraz obywatele Niemiec chorzy psychicznie.

Premier wprowadzając ramę nacjonalistyczną dokonał jeszcze czegoś więcej, wymazał przyczyny oporu wobec nazizmu i faszyzmu. Jeżeli problemem było państwo niemieckie, to opór wobec niego też można też zinterpretować odwołując się interpretacji skupiającej się na narodach i ich walce.

W podobny sposób interpretuje historię także IPN:

Ujęcie takie było popularne w PRL, gdzie także w niektórych okresach próbowano wpisać Auschwitz w „1000 lat walk polsko (słowiańsko)-niemieckich„. Spotkało się ono zresztą z krytyką już we wczesnym okresie PRL w ramach walki z odchyleniem nacjonalistycznym:

W 1950 r. komisja przysłana przez KC PZPR przeprowadziła lustrację muzeum. „Plan muzeum zawiera szereg błędnych, fałszywych politycznie, niemarksistowskich i wypaczających prawdę historyczną założeń – napisano w pokontrolnych wnioskach. – Nacjonalizm przebija we wszystkich prawie eksponatach, napisach i planszach rysunkowych. Naród niemiecki przedstawia się jako odwiecznego wroga słowiańszczyzny”. Twórcom wystawy zarzucono „chęć zrobienia z Auschwitz muzeum tysiącletnich stosunków polsko-niemieckich”.

Redukując historię do ramy nacjonalistycznej premier i IPN mogą wyminąć drażliwy dość problem oporu wobec faszyzmu oraz tego w imię jakich wartości był on podejmowany. Dzięki ramie narodowej mamy jedynie zmagania narodów, znika dzięki temu antyfaszyzm, który był motywowany między innymi takimi ideologiami jak socjalizm, komunizm czy anarchizm. W kraju w którym prezydent RP ubiera się w koszulki „red is bad”, przyznanie, że to właśnie „czerwoni” walczyli z faszyzmem i nazizmem jest dość trudne i z punktu widzenia polityki historycznej niezbyt fortunne.

Wymazywanie ideologicznych podstaw antyfaszyzmu, ułatwia też relatywizowanie i zrównywanie komunizmu oraz faszyzmu i nazizmu. Aby to było jednak możliwe, niezrównany IPN musi dokonać pewnych „korekt” językowych.

W obowiązującej nowomowie żołnierze sowieccy „przekroczyli” bramy obozu. Co ciekawe IPN znów lokuje Auschwitz w perspektywie nacjonalistycznej, mordowali Niemcy a nie naziści, czy precyzyjnej głównie członkowie SS. Intryguje, że ten sam IPN nie ma problemów aby żołnierzy, którzy „przekroczyli” bramy nazwać „sowieckimi” a nie rosyjskimi czy ukraińskimi.

W zaproponowanej przez premiera (i IPN) nacjonalistycznej ramie interpretacyjnej, dobrze odnalazł się antysemita Piotr Rybak, który wraz z narodowcami przemaszerował pod bramę obozu, gdzie wykrzykiwał:

Czy my jesteśmy krajem niepodległym? – pytał Rybak. – Nie! – odpowiedzieli zgromadzeni. – Czas walczyć z żydostwem i uwolnić od niego Polskę! Gdzie są rządzący tym krajem? Przy korycie! I to trzeba zmienić. (…)

Rama narodowa jest wygodna, pozwala wymazać antyfaszyzm, legitymizuje nacjonalistów. Historia staje się prostą i czytelną nacjonalistyczną grą.

Gdy wszystkiemu winni są Niemcy (pewnie Ci sami z którymi walczyliśmy pod Cedynią i Grunwaldem, jak pamiętam ze skażonego moczaryzmem PRL-owskiego podręcznika), to nacjonaliści i faszyści jak Rybak nie niepokoją, przecież nie są Niemcami. Można hodować lokalnych brunatnych „bully boys”.

Nie jesteśmy wtedy niepokojeni przez spostrzeżenia historyka faszyzmu, Roberta O. Paxtona z jego książki „Anatomia faszyzmu”. Nie musimy się zastanwiać nad ty, że do faszyzmu i nazizmu doprowadzili między innymi reakcyjni intelektualiści, którzy walczyli z wartościami oświeceniowymi.

Gdy relatywizujemy historię jak premier-historyk, snów naszych nie mącą takie fakty:

Wreszcie, możemy wymazać cały socjalistyczny i komunistyczny wymiar antyfaszyzmu, aby głoszenie mitu nacjonalistycznego odbywało się bez  przeszkód.  W tym możemy wymazać takich  więźniów  Auschwitz jak Józef Cyrankiewicz.

 

 

 

 

Reklamy

2 Komentarze Dodaj własny

  1. Chciałem podziękować w szczególności za bardzo budujące zakończenie dosyć przygnębiającego (ale tradycyjnie bardzo dobrego) wpisu.

    1. fronesis pisze:

      Dziękuję, nie piszę zbyt często ostatnio, niestety facebook odciąga uwagę i „zabija blogowanie”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s