Stół i cień

dnia

Stół jest ważny, można przy nim usiąść do rozmowy, spokojnie, ważyć słowa, wyartykułować swoje racje, szukać dowodów na ich poparcie. Stół, to przestrzeń, gdzie można usiąść do rozmowy, którą kiedyś Zygmunt Bauman w książce „Prawodawcy i tłumacze” nazwał „cywilizowaną”[i]. Tyle, tylko, że dokładnie w tym miejscu tkwi niebezpieczeństwo. Cywilizowana rozmowa to rozmowa pomiędzy „cywilizowanymi”, to rozmowa wstępnie zgodzonych. Rozmowa tych, którzy już przed rozmową uzgodnili jakieś reguły gry. Przecież to dobrze, powie ktoś, przecież mamy rozmawiać, dopowie zatroskany, że: nie możemy pozwolić, żeby ktoś się wpychał, przerywał, uciszał innych albo wywracał stół.

Stół to także lampa, świece, światło, które sprzyja rozmowie, daje poczucie zadomowienia. Jednak światło zawsze rzuca cień[ii]. Krąg światła i rozmowy pozostawia w cieniu te, które do rozmowy nie zostały zaproszone. W cieniu można się skryć, uniknąć rozmowy. Ale w cień można być też usuwanym, spychanym do milczenia. Cień to przestrzeń tych, dla których miejsca przy stole zabrakło, które nie spełniały warunków „cywilizowanej” rozmowy.[iii] Rozmowa przy oświetlonym stole może toczyć się swobodnie, gwar rozmowy, rozumne spojrzenia, ważenie racji. Milczenie z cienia jest niesłyszalne, niewidoczne. A gdy nawet na chwilę zmąci spokojną wymianę zdań, zawsze można zaszurać krzesłem, głośniej chrząknąć czy poprosić o wodę. Tak, poprosić o wodę, gdyż to z cienia wyłaniają się nie zaproszone do rozmowy, ale jakże jej potrzebne ręce i ciała: nakładają posiłki, robią kawę i herbatę, dyskretnie wymieniają brudne naczynia. Rozmowa toczy się spokojnie, ciała niezaproszone, ale obsługujące pozostają w cieniu.

Cień nie jest jednak przestrzenią spokoju, ciemność i milczenie nie oznacza ciszy. Cień kryje często wymilczany krzyk, zawieszone w powietrzu gesty, stłumione, zduszone ciała. Cień często nabrzmiewa niewypowiedzianym, niewykrzyczanym cierpieniem, niedopuszczonym do stołu głosem.[iv]

Stół daje spokój, złudę, że to co się przy nim toczy jest wszystkim. Siedząc przy nim łatwo nie zauważyć, że jest na przy nim wygodnie tylko dlatego, że zabrakło przy nim miejsca dla milczących ciał zepchniętych w cień. Ciał tych nie widać, choć ich dyskretna obecność gwarantuje miłą atmosferę dolewając herbaty. Co się stanie, gdy niektóre z nich zechcą się dosiąść? Wyprostować się, zabrać głos, zechcieć się herbaty napić zamiast tylko ją podawać? Dosiadanie do stołu może się okazać mało „cywilizowane”, nagle okaże się, że tych wygodnych krzeseł jest niewiele, że trzeba ustąpić miejsca, zwrócić uwagę na to, jak trzymamy swoje łokcie i kolana. Stolik może zacząć się kołysać, zastawa chybotać, zamiast rozmowy pojawią się krzyki, hałas, przepychanie krzeseł. Tak, stolik wbrew pozorom łatwo przewrócić. Zaskoczeni mogą być tym siedzący przy nim rozmówcy, jak i te milczące dotąd ciała, które ukryte są w jego cieniu.

Tylko, że bez stolika, nie będzie przestrzeni dla wyartykułowania zmilczanych dotąd głosów. Owszem przewracaniu stolika może towarzyszyć wyzwalający krzyk, to, co tak długo zduszone wreszcie będzie mogło być wyzwolone. Tylko, że w hałasie wywracanego stolika, ciche głosy z cienia, nadal mogą pozostać ciche. Nadal niezaproszone do rozmowy i choć chwilowo wolne od opresji cienia to zmuszone do konkurencji krzyku. Stolikowi rozmówcy początkowo mogą być zdumieni „niecywilizowanym”, może nawet zaniepokojeni nieoczekiwanymi gośćmi zamilkną. Tylko, co jeśli zechcą odchrząknąć i zaczną z krzykiem zaganiać do cienia, zmuszać do milczenia? Tylko tym razem zaganiając do kąta, bez udawania cywilizowanej rozmowy.

Rozmowa w świetle lampy, z towarzyszącym jej uspokajającym „napijmy się herbatki”[v], potrafi oślepić na los i głos tych, które milczą poza kręgiem światła. Łatwo też zepchnąć wymilczane w cień broniąc prawa do stolika jako przestrzeni rozmowy. Zamiana rozmowy na krzyk nie wystarczy, światło lampy spychało w cień, ale krzyk ogłusza, także te, które szeptem chcą przerwać swe wymilczenie. Budujmy wiec dla nich, dla siebie, dla nas krąg rozmowy, w którym, jak przy stole będziemy dbać o przestrzeń do rozmowy, ale nie będziemy udawać, że nie rzucamy cienia.

[i] Zygmunt Bauman, Prawodawcy i tłumacze, Warszawa 1998, , s. 186–187.

[ii] O spychaniu do „cienistego wnętrza domowegojako sposobu budowania demokracji dla „wybranych”, por. Benhabib, Seyla (2003), Trzy modele przestrzeni publicznej, „Krytyka polityczna”, nr 3, s. 74-89.

[iii] bell hooks, Margines jako miejsce radykalnego otwarcia, przeł. E. Domańska, „Literatura na Świecie” 2008, 1-2 (438-439), s. 108-118, http://krytykapolityczna.pl/kultura/czytaj-dalej/mezczyzni-objasniaja-mi-swiat/.

[iv] James Baldwin, Notes of a Native Son. Beacon Press 1955 oraz film dokumentalny: I Am Not Your Negro, 2016 reż. Raoul Peck.

[v] http://komuna.warszawa.pl/2014/05/10/teren-badan-jezycjada-rez-weronika-szczawinska/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s