Naszym domorosłym czytelnikom Carla Schmitta

Fajnie jest czytać o „stanie wyjątkowym”, podniecać się „rewolucją konserwatywną”, mamić się myślą o zniszczeniu „lewactwa”, „zgniłego liberalizmu” i „demokracji”. Warto jednak może przeczytać jak to się skończyło:

Przydałaby się teraz cisza. Żeby słyszeć, jak pod kopytami pęka tafla lodu. Drobne szczeliny rozchodzą się wtedy promieniście z nieprzyjemnym dla ucha chrzęstem. Kto go usłyszy, może zdąży uskoczyć. Ale ciszy nie ma. Zamarznięty zalew wypełnia hałas, który zlewa się w jedno z westchnień, płaczu, jęków, okrzyków. Brzegi zalewu w większości są już zajęte przez Sowietów. Na drugą stronę można się przedostać jednym z pięciu przejść między Balgą (Bałgą) a Frauenburgiem (Fromborkiem). I wszędzie jest tak samo. Krzyczą woźnice, którzy dojeżdżają do brzegu w niekończących się kolumnach wozów. Rżą zmęczone i wystraszone konie. Ktoś się próbuje wepchnąć bez kolejki, trąbią ciężarówki wojskowe, które mają pierwszeństwo, luksusowe auta dygnitarzy i hierarchów kościelnych nic sobie nie robią z czekania. Komuś matka umiera, ktoś zgubił dziecko. Jacyś żandarmi, wrzeszcząc do utraty głosu, usiłują zrobić porządek i z siedmiu rzędów wozów i sań próbują ustawić jeden ciąg, który po podniesieniu szlabanu wjedzie na lód. Zanim to jednak nastąpi, trzeba przeszukać wozy uchodźców i wydać im instrukcje. Ciężarów zabierać nie wolno! Lód ma swoją wytrzymałość. „Wyładujcie chociaż połowę, tłuściochy! Teraz macie okazję zobaczyć, że jest wojna!”. Na brzegu lądują kredensy wypełnione wekami, worki z kartoflami, walizki z rodowym srebrem, pruskie skrzynie posażne pełne haftowanych obrusów, maszyny do szycia, połcie słoniny. Końskie kopyta owinąć szmatami! Inaczej nie będą mogły iść po śliskiej nawierzchni. Na lodzie nie zbaczać z trasy, którą wytyczają choinki wsadzone w wyrąbane i zamarznięte przeręble! Jak nie pada śnieg, to jest mgła. Łatwo zabłądzić. Jechać w odstępach od pięćdziesięciu do stu metrów!Przed samą mierzeją uważać! Na całej długości zalewu, od Elbląga do Piławy, lodołamacze wybiły szeroki na piętnaście metrów tor wodny. Nad nim przerzucono prowizoryczne kładki, po których trzeba przejechać na drugą stronę. Szlaban idzie w górę. Heinrich Henseleit wprowadza konie na lód. Przed nim dziesięć kilometrów drogi, pod nim metr lodu i trzy metry wody, za nim frau Holzer, obok niego Werner. Ruszają. Dotarcie na drugi brzeg zajmie im dwa dni i trzy noce.
Ewakuacja cywilów przez zamarznięty Zalew Wiślany, luty 1945 roku. Jadą. Stają. Godzinami wloką się naprzód. Znów jadą. I znów stają. Mijają setki końskich i ludzkich trupów, porzucone wozy wtopione w lód jak owady w bursztyn. Werner myśli, że wkrótce dołączą do zwłok. Nie wierzy już w ocalenie. Słyszą warkot nadlatujących samolotów i chowają się pod wozami, choć wiedzą, że to bez sensu. Tylko mama zostaje sama na wozie. Nalot trwa krótko. Wokół tryskają fontanny wody. Henseleitowie obserwują z ukrycia, jak w przeręble, wyrąbane przez pociski, wpadają całe tabory. Ludzie na wozach machają rękami, coś krzyczą i już ich nie widać. Zaraz zapada cisza. Samoloty odlatują. Do martwych ludzi i zwierząt dołączyli kolejni. Reszta rusza dalej. Jest już noc, gdy prawe przednie koło wozu Henseleitów zapada się nagle w wodę. Heinrich nie zauważył w ciemności, że lód, na który wjechał, jest cienki jak gojąca się dopiero rana. Mają szczęście, bo zapadają się powoli. Utrzymują ich zazębione o siebie kry. Ale ich dwa silne konie nie dadzą rady wyciągnąć wozu. Nie pomoże im też koń frau Holzer. Uparł się i stoi kilkadziesiąt metrów od nich. Nie chce podejść. Ojciec znosi z wozu mamę i dzieci, przenosi ich na wóz Holzerów. Wraca i zabiera owies dla koni. Werner, opatulony chudziak, widzi, jak omija ich woźnica, poganiając czwórkę koni. Biegnie do niego po ratunek. Ale widzi tylko, jak mężczyzna odmawia pomocy i odjeżdżając ze śmiechem, wpada prosto w przerębel. Bulgocze woda. Woźnica znika w niej z wozem, żoną, dziećmi, dobytkiem i czwórką koni. Na lodzie Zalewu Wiślanego solidarności nie ma. Ludzie zapamiętają kobietę, której konie odmówiły posłuszeństwa. Wołała o pomoc. Bezskutecznie. Tylko się każdy gapił. Albo nieszczęśników, którzy wpadali do wody. Wystarczyło podać im drąg, kawałek szmaty, cokolwiek. Ale szybko tonęli, bo nikt nie zamierzał nikomu nic podawać. Robert Krause, listonosz z Domnau (Domnowo), opowie po latach pisarzowi Egbertowi Kieserowi o młodej kobiecie, którą zauważył we mgle nad przeręblem. Zawodząc nieludzko, mieszała w wodzie długim drągiem. Nie dawała się odciągnąć od otworu, wygrażając każdemu, kto próbował do niej podejść. Ktoś zawołał z przejeżdżającego wozu: „Wepchnijcie ją do wody, niech jej dusza nareszcie zazna spokoju!”. Werner wskakuje do wody po kolana i odczepia konie od tonącego zaprzęgu. Henseleitowie zaprzęgają je do wozu frau Holzer (jej koń nadal nie chce iść, więc go zostawiają). Ruszają, ale Heinrich przypomina sobie, że zapomniał zabrać ze swojego wozu jedzenie. Biegnie w jego stronę, ale znajduje tam już tylko spokojny przerębel. Zjeżdżają w końcu na stały ląd. Brzeg jest nieco stromy, konie brną w rozjeżdżonym błocie i szlamie. Dołączają do tłumów na mierzei, żandarmi kierują ich na zachód.Ostatni uchodźcy, zanurzeni po kolana w wodzie z topniejącego w wiosennym słońcu lodu, przejadą zalew 4 marca 1945 roku. Wkrótce wszystko się roztopi, pochłaniając trupy ludzi i koni. W  2010 roku we Fromborku stanie pomnik upamiętniający przeprawę przez Zalew Wiślany 450 tysięcy uciekinierów z Prus Wschodnich.

/”1945. Wojna i pokój” Magdalena Grzebałkowska/

I może warto obejrzeć kilka zdjęć (wszystkie zapożyczam z książki M. Grzebałkowskiej):

snip_20160704181829 snip_20160704181811 snip_20160704181748 snip_20160704181148snip_20160704181845

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s