Reorient – czyli jak wymyślaliśmy sobie Orient

Wpis ma charakter archiwistyczny. Niegdyś w internecie istniała ważna dla mnie strona prowadzona przez Mariusza Turowskiego. Na dłuższy okres przepadła ona w otchłani internetu (choć chwilowo wróciła – śpieszcie się zapoznać z jej zawartością – dopóki jest).

Dziś przypomnę zamieszczony tam tekst Andre Gunder Franka, dotyczący tego, jak na Zachodzie wymyślaliśmy sobie Orient.

Andre Gunder Frank

ReOrientacja historii światowej i teorii społecznej
Wykład z cyklu: Wertheim Lecture, 1998

Niniejszy esej opisuje, jak zachodnia teoria społeczna od Marksa i Webera do Wallersteina i Franka oparta była na eurocentrycznej wersji historii. Tendencja ta prowadziła nie tylko do zniweczenia prawdziwej historii światowej, ale i do zlekceważenia znacznej części rzeczywistości ludzkiej, zwłaszcza w Azji, nawet przy opisie historii wczesno-nowożytnej. W ten sposób europocentryczna historia i historiografia, a także wypływająca stąd teoria społeczna, w znaczny sposób zniekształcają również doświadczenie Zachodu jako takiego. Stąd, w obliczu Restytuującej się Azji i jej zwrotu ku centrum sceny historycznej świata, najwyższy czas, aby dokonać ReOrientacji naszej historiografii i teorii społecznej.

  1. JAK ZMIENIAŁA SIĘ ZACHODNIA PERCEPCJA WSCHODU

Aż do około 1800 roku przeważającym sposobem percepcji Wschodu przez Zachód był podziw. Europejczycy rozumieli Orient i uczyli się go jako cywilizacyjnie, kulturowo, politycznie, społecznie, gospodarczo i technologicznie o wiele bardziej zawansowany niż jakakolwiek część Europy. I rzeczywiście, „Orient”, jak jeszcze podaje słownik The Concise Oxford Dictionary of Current English, wydany po raz pierwszy w 1911 roku, definiowany jest w następujący sposób:

ORIENT: Wschód; błyszczący; połyskujący; cenny; promienny; wschodzący; powstający; miejsce lub wyraźnie określona pozycja, ustalić lub znaleźć położenie; wejść w jasno określoną sytuację; kierować się ku czemuś; określić, jaka jest czyjaś relacja do swojego otoczenia. W kierunku wschodnim.

Co się stało, że wszystkie te uprzejme znaczenia zniknęły, a zamiast tego American Oxford Dictionary (1980) mówi: ORIENT: Wschód, Państwa na wschód od Morza Śródziemnego, Zwłaszcza Azja Wschodnia.

Przed 1800 rokiem Europejczycy i Arabowie mieli przynajmniej o wiele bardziej globalną (globalistyczną) perspektywę niż ta, która została wyparta i zastąpiona przez pojawienie się w dziewiętnastym wieku eurocentrycznej historiografii i teorii społecznej. Na przykład tunezyjski mąż stanu i historyk Ibn Chaldun (1332-1406) ocenił i porównał „bogactwo narodów” w przeszłości i w swoich czasach:

„Jako przykład można podać tereny wschodnie, takie jak Egipt, Syria, Indie, Chiny i wszystkie północne obszary, ponad Morzem Śródziemnym. Gdy rosły ich cywilizacje, rosło też bogactwo ich mieszkańców, a ich dynastie rosły w siłę… Ich dobrobyt i zamożność są tak wielkie, że żadne słowa nie są w stanie tego oddać. To samo dotyczy kupców ze Wschodu… a przede wszystkim do tych z Dalekiego Wschodu, z krajów nie-arabskich: Iraku, Iranu i Chin” (Ibn Khaldun, 1967:279).

Jeszcze w osiemnastym wieku Ojciec Du Halde, publicysta, najbardziej wykształcony specjalista od spraw chińskich (który nigdy nie wyjechał z Paryża, a w swoich pracach opierał się na tłumaczeniach i źródłach opracowanych przez jezuitów i innych podróżników), pisał:

„wyjątkowe bogactwo każdej prowincji oraz wydajność kupieckich sieci komunikacyjnych (rzek i kanałów) uczyniły z tego kraju kwitnące imperium…. Handel wewnętrzny Chin jest tak ogromny, że nie można z nim porównywać handlu nawet w całej Europie” (cytowane przez: Chaudhuri, 1991:430; w dłuższej wersji: Ho, 1959:1999).

Lach i Kley (1965-) napisali kilka (na razie 7, ale zapowiadane są i kolejne) tomów na temat miejsca Azji w procesie budowania Europy. Zauważyli na przykład, że „szesnastowieczna Europa wiązała z Japonią i Chinami wielkie nadzieje na przyszłość” (ibid:1890). Do końca wieku siedemnastego „niewielu było wykształconych Europejczyków, których nie fascynowałby (obraz Azji), i zaskoczeniem byłoby, żeby efekt tej fascynacji nie był widoczny w ówczesnej europejskiej literaturze, sztuce, nauce i kulturze” (ibid:1890). Rzeczywiście, w tym czasie napisano, przedrukowano i przetłumaczono na wszystkie ważniejsze języki europejskie setki książek na temat Azji.

Adam Smith również, jeszcze w 1776 roku, uznaje Azję za o wiele bardziej rozwiniętą gospodarczo i bogatszą niż Europa: „Postępy w rolnictwie i przemyśle w prowincjach Bengalu w Indiach Wschodnich oraz w niektórych wschodnich prowincjach Chin, również wydają się posiadać długa tradycję…. Nawet te trzy kraje (Chiny, Egipt i Indostan), najbogatsze, według wszystkich możliwych kryteriów, z wszystkich innych w świecie, słyną przede wszystkim ze swojej przewagi w rolnictwie i przemyśle…. Chiny to państwo bogatsze niż jakakolwiek część Europy” (Smith 1937:20, 348, 169).

Jednakże już w połowie dziewiętnastego wieku opinia Europy na temat Azji, a zwłaszcza Chin, uległa fundamentalnej zmianie. Dawson (1967) dokumentuje i analizuje tę zmianę w swoim studium The Chinese Chameleon: An Analysis of European Conceptions of Chinese Civilization (Chiński kameleon: Analiza europejskiej koncepcji cywilizacji chińskiej). Europejczycy przestali uważać Chiny za „przykład i model”, a zaczęli oceniać Chińczyków jako „ludzi trwających w wiecznym odrętwieniu”. Skąd ta dość radykalna przemiana? Nadchodząca rewolucja przemysłowa i początki europejskiego kolonializmu w Azji wpłynęły na umysłowość europejską, czy też dokonały wręcz „odkrycia” całej historii, a następnie do stworzenia fałszywego uniwersalizmu z inspiracji i pod kierunkiem Europy. W drugiej połowie dziewiętnastego wieku nie tylko dokonano ponownego opisu całego świata, ale miały też miejsce narodziny „uniwersalnych” „nauk” społecznych – już nie tyle europejski, co europocentryczny wynalazek.

W ramach tych dokonań „klasyczni” historycy i badacze społeczni z dziewiętnastego wieku, oraz z wieku dwudziestego, sprawili, że wiedza o świecie, dotąd o wiele bardziej realistyczna i odnosząca się do całego świata, nawet z europejskiego punktu widzenia, nie mówiąc już o perspektywie krajów islamskich, znacznie się cofnęła w stosunku do stanu jeszcze w osiemnastym wieku. Wśród autorów, którzy postrzegali świat z tej węższej (europejskiej) perspektywy byli Marks i Weber. Według nich, a także według ich licznych uczniów i naśladowców aż do dzisiaj, istotne składniki „kapitalistycznego sposobu produkcji”, który rzekomo rozwinął się w Europie i poza nią, były nieobecne w „pozostałych częściach świata” i mogły tam wystąpić tylko dzięki pomocy europejskiej i na zasadzie „przeszczepu”. Stąd właśnie pochodzą „orientalistyczne” założenia Marksa, i podobne wątki w wielu pracach Webera, a także (fałszywe) twierdzenia obydwu, które powielane są przez ich uczniów do dzisiaj, na temat drogi dla reszty świata.

Marks dość wybiórczo potraktował źródła, na które powoływał się przy opisie „Azji”, nie mówiąc już o Afryce. Podążał tu tropem Monteskiusza i „Filozofów” takich jak Rousseau i James Mill, którzy „odkryli” „despotyzm” jako „naturalną” orientację i „model rządów” w Azji i na „Wschodzie”. Marks odnotował również „najokrutniejsze formy państwa, orientalny despotyzm, rozciągające się od Indii do Rosji”. Odniósł je również do Imperium Osmańskiego, Persji i Chin, i tak naprawdę do całego „Orientu”. W ten sposób Marks założył istnienie starożytnego „azjatyckiego sposobu produkcji”, który sprawił, że cała Azja była „podzielona na wioski, z których każda posiadała całkowicie odrębną organizację i tworzyła sama w sobie mały świat”. Jego zdanie rzekomo wszystkie siły produkcyjne w Azji trwały w stagnacji i nie nastąpił w nich żaden postęp aż do kontaktów z „Zachodem” i „kapitalizmem”, które obudziły je z letargu, w którym bez niego pozostawałyby nadal.

Podobny status mają jego obserwacje na temat „kapitalistycznego sposobu produkcji”, który został rzekomo wynaleziony przez Europejczyków i który jest odpowiedzialny za trwający od tamtego czasu globalny rozwój Europy i Zachodu. Moja książka stara się raczej dowieść, że wszystkie te zjawiska były o wiele bardziej funkcją światowego gospodarczego, zwłaszcza azjatyckiego, rozwoju, niż jakiejkolwiek domniemanej „wyjątkowości” Europy czy kapitalizmu, który od tamtego momentu stał się motywem wiodącym wszystkich teorii społecznych na temat „Narodzin Zachodu”. Zobaczymy za chwilę, że cała teoria Marksa na ten temat była produktem wyobraźni europocentrycznej jego i innych badaczy, która nie ma żadnego poparcia w rzeczywistości.

Wielu „naukowców” społecznych podjęło dyskusję z Marksem (popierając w tym sporze raczej Smitha), jednak wszyscy zgodzili się z nim, że lata 1492 i 1498 były najwspanialszymi wydarzeniami w historii ludzkości, ponieważ właśnie wtedy Europa odkryła świat. Historia i teoria społeczna od tamtych czasów jest opanowana przez nie tylko rzekomą wyjątkowość (Zachodnio-) Europejskości, która miała wydać owoc w postaci „Narodzin Zachodu”. Co gorsza, przyjęli oni też założenie o misji cywilizacyjnej białego człowieka, która ma być jego obowiązkiem na drodze „rozwoju i rozprzestrzeniania kapitalizmu” na całym świecie i jego darem dla rodzaju ludzkiego. (Później niektóre feministki krytykowały też fakt, że był to dar dla rodzaju kobiecego – „womankind”).

Max Weber oczywiście zgadzał się z Marksem co do europejskich początków i natury „kapitalizmu”, a także z Sombartem. Chciał tylko ich trochę wyprzedzić. Już Sombart dowodził, że racjonalność europejska, oraz jej rzekome korzenie w judaizmie, to warunek sine qua non „kapitalizmu” i jego „narodzin” w Europie. Weber przyjął również to. Dodatkowy przyczynek Webera do „wiedzy” na temat Azji skomplikował jego argumentację, w efekcie czego uzyskał on bardziej wyrafinowaną wersję doktryny Marksa. Na przykład Weber przyznał, że w Azji znajdują się duże miasta oraz działający system biurokratyczny. Musiały one być „zdecydowanie inne” od tych, które występują w Europie, zarówno co do struktury, jak i funkcji.

Na czym więc polegała ta „zdecydowana różnica”, brakujący składnik, który rzekomo posiadał „Zachód”, a „Reszcie” nie był on dany, skoro sam Weber nie znalazł żadnego z brakujących „komponentów” tego rodzaju w społeczeństwach Orientu, które badał? Dla Marksa był to „kapitalistyczny sposób produkcji”. Weber dodał tu również wątek religijny i jego wpływ na inne czynniki, które składają się na „kapitalizm”. Weber zadał sobie trud przestudiowania wielkich religii światowych i doszedł do wniosku, że wszystkie one posiadają w sobie mityczny, mistyczny, magiczny, czyli – poza-racjonalny, pierwiastek, który z konieczności uniemożliwia ich wyznawcom dojście do poziomu racjonalności. Inaczej jest w przypadku Europejczyków. Racjonalny duch to domniemany ukryty sekret, który w połączeniu z innymi czynnikami sprawia, że „Zachód” odróżnia się zdecydowanie od „Reszty”. Bez niego Azjaci nie mogli oczywiście rozwinąć kapitalizmu i w ogóle – wejść na ścieżkę rozwoju jako takiego, czy też nawet wykorzystać odpowiedni swoich miast, produkcji i handlu. Nieważne, że dowody historyczne zaprzeczają takiemu twierdzeniu, począwszy od katolików w Wenecji i innych włoskich miastach aż do utalentowanych zwolenników etyki protestanckiej w Europie Zachodniej i w koloniach europejskich na Południu Stanów Zjednoczonych i nawet na Karaibach, a także wszędzie indziej na świecie (jak już to wykazałem w: Frank 1978b).

W skład tej europocentrycznej idei wchodzi kilka wątków, niektóre z nich są bardziej podnoszone przez ekonomistów politycznych takich jak Marks czy Sombart, inne – przez socjologów: Durkheim, Simmel czy Weber. Wszystkie można podsumować w ramach tytułu książki Erica L. Jonesa, The European Miracle (Cud europejski) (1981). W późniejszej książce ten sam Jones (1988) sam wyraża wątpliwości co do tamtej pracy: Cytuje innego autora po to, aby zbadać, że „prawdopodobnie najbardziej fascynującą rzeczą, którą należałoby zrobić następnie będzie wykazanie fałszywości tej teorii”, i dalej stwierdza, że „o ile tytuł Cud europejski brzmiał zbyt zalotnie…. To dzisiaj nie pojmuję już tego jako cud…. Pułapka polegała chyba w założeniu, że skoro Europa jest różna, to różnica ta musi mówić nam coś na temat rozpoczęcia postępu…. Jeśli pojmie się to w ten sposób, wówczas historie Japonii i Europy wydają się kwestią przypadkowych, złudnych balansów równowagi. I rzeczywiście – dlaczego by nie?” (Jones, 1988: 5,6).

Książki te jednak to tylko widzialny czubek góry lodowej praktycznie całej zachodniej nauki społecznej i historii od Marksa i Webera, przez Spenglera i Toynbee’ego, aż do masowej obrony rzekomego „ekscepcjonalizmu” Zachodu od drugiej wojny światowej, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Norbert Elias ze swoją pracą Civilizing Process (1978) to najbardziej aktualna i wpływowa wersja tej postawy.

Ten eurocentryzm również miał swoich dziewiętnastowiecznych wielkich protoplastów, „ojca socjologii” Augusta Comte’a oraz Sira Henry’ego Maine, którzy dokonali rozróżnienia rzekomo nowych form myślenia i organizacji społecznej opartych na „wiedzy” i „kontrakcie” od tych rzekomo starych, „tradycyjnych”. Innym „protoplastą” był Emile Durkheim, który zdefiniował „organiczne” (przeciwne do „mechanicznych”) formy organizacji społecznej, a kolejnym – Ferdinand Toennid, który wymyślił przejście od tradycyjnej „Gemeinschaft” do nowoczesnego „Gessellschaft”. Pokolenie później Talcott Parsons ujął „uniwersalistyczne” (w opozycji do „partykularystycznych”) formacje społeczne, a Robert Redfield miał jakoby określić, na czym polega kontrast, przejście, czy też przynajmniej trwałość tradycyjnego „ludowego” oraz nowoczesnego „miejskiego” społeczeństwa i pewnego rodzaju symbioza pomiędzy „niską” i „wysoką cywilizacją”. Marksiści i neomarksiści akcentują rzekomą fundamentalną różnicę pomiędzy „azjatyckim”, „feudalnym”, czy innego rodzaju „lennym” sposobem produkcji, z jednej strony i zachodnim, kapitalistycznym, z drugiej (Wolf 1982, Amin 1991, 1993, 1996).

Tak naprawdę my wszyscy jesteśmy – świadomie lub nie – spadkobiercami takiej kompletnie eurocentrycznej wizji społeczeństwa i historii. Talcott Parsons zachował weberyzm i jego eurocentryczną historiografię w socjologii i naukach politycznych, gdy Stany Zjednoczone stały się gospodarczym i kulturowym hegemonem po drugiej wojnie światowej. Jego książka pod zwodniczym tytułem Structure of Social Action oraz The Social System, a także wywodząca się stąd „teoria modernizacji”, jak również Stages of Economic Growth W.W. Rostowa (1959) są wycięte z tego samego eurocentrycznego sukna i powielają ten sam teoretyczny schemat. Możemy zapytać: „po co to wszystko?” „Stadia” Rostowa to niewiele więcej niż „burżuazyjna” wersja marksistowskiej idei rozwoju etapowego od feudalizmu do kapitalizmu i socjalizmu – początki wszystkich oczywiście w Europie! Podobnie jak Marks, Rostow twierdzi, że teraz Stany Zjednoczone, podobnie jak wcześniej Anglia, pokaże całemu światu obraz przyszłości. Rostow (1975) wyjaśnia również jak to wszystko się zaczęło (How it All Began: Origins of the Modern Economy) na drodze rewolucji naukowej, która rzekomo odróżniała nowoczesną Europę od reszty świata. David Landes (1969) ukazuje kulturowe warunki zjawiska „wyzwolenia Prometeusza” (The Unbound Prometheus: Technological Change and Industrial Development in Western Europe) w samej Europie. Trzydzieści lat później Landes powtarza ten sam ceremoniał w swoim bestsellerze „Bogactwo i nędza narodów” (1998). Cipolla (1976, 276) podsumowuje: „fakt, że Rewolucja Przemysłowa była przede wszystkim fenomenem społeczno-kulturowym, a nie czysto technologicznym, staje się jasny, gdy zdamy sobie sprawę, że pierwszymi krajami, które uległy industrializacji były te, które posiadały wiele kulturowych i społecznych cech zbliżonych do angielskich”.

Inni autorzy również proponują jedynie „wewnętrzne” wyjaśnienie rzekomego prymatu i przewagi Zachodu nad resztą świata. Dla badaczy tych narodziny Zachodu były również „cudem”, który pojawił się dzięki rzekomo niespotykanym nigdzie więcej cechom, które posiadali Europejczycy. W ten sposób White Jr (1962), Hall (1985) czy Baechler, Hall i Mann (1988) wykazują braki i niedociągnięcia reszty świata w kilku najważniejszych aspektach historycznych, gospodarczych, społecznych, politycznych, ideologicznych i kulturowych, w porównaniu z Zachodem. Twierdzi się, że występowanie „Na Zachodzie” tego, czego brakowało „Reszcie” dało „nam” początkową wewnętrzną przewagę rozwojową, którą następnie rozszerzyliśmy na zewnątrz, na cały świat w ramach „misji cywilizacyjnej” jako „obowiązku białego człowieka”.

Spośród największych obrazoburców-eurocentrystów należy wymienić zachodnich historyków ekonomii, marksistów, oraz, siłą rzeczy, marksistowskich historyków ekonomii. Miażdżąca większość „historyków ekonomii” całkowicie lekceważy historię większej części świata, a mniejszość doprowadza do jej zupełnego zniekształcenia. The Study of Economic History: Collected Inaugural Lectures 1893-1970 (wyd. N. B. Harte 1971) to zbiór 21 wykładów najbardziej dostojnych anglojęzycznych historyków ekonomii. Są to recenzje i komentarze na temat „historii ekonomii” pisanej przez ich kolegów po fachu przez większą cześć ubiegłego stulecia. Prawie każde zdanie, które tu opublikowano dotyczy Europy, Stanów Zjednoczonych i ich „ekonomii atlantyckiej”, gdzie nie znajduje się miejsca nawet dla Afryki. Reszta świata dla nich nie istnieje.

Trochę bardziej współcześnie odbywały się regularne spotkania organizacji Congress of Economic History, czego rezultatem było wydanie publikacji pokonferencyjnej. Rzut oka na spis treści pokazuje, że jakieś dziewięćdziesiąt procent wszystkich artykułów dotyczy Zachodu. Kolejne edycje tomów konferencyjnych i sprawozdań wydawane były pod tytułami takimi jak The Emergence of the World Economy (Narodziny gospodarki światowej) 1500-1914 (Fisher, McInnis & Schneider [red.] 1986). Mimo to przytłaczająca większość tekstów wciąż mówi o Zachodzie. Innym aktualnym przykładem podobnego typu jest wydawnictwo Variorum nastawione na nowinki. Najnowsza seria książek Variorum nosi wspólny tytuł „An Expanding World: The European Impact on World History, 1450-1800” (Rozrastający się świat: Wpływ Europy na historię światową, 1450-1800). Jedną z pozycji wydanych w tej serii jest „The European Opportunity” (Europejska szansa). Mimo to książki te w dalszym ciągu skupiają się na tym, co zrobiła Europa, a nie na szansach innych części gospodarki światowej, zwłaszcza Azji, z których korzystała Europa.

Weźmy na przykład artykuł przeglądowy „Maritime Asia, (Azja morska) 1500-1800” autorstwa Willisa (1993), który ukazał się w American Historical Review. Willis nadał mu odkrywczy podtytuł „The Interactive Emergence of European Domination” (Interaktywne początki dominacji europejskiej). Autor dokonuje przeglądu ponad tuzina książek, cytując ze sto innych, które zajmują się rodzajem „interakcji” między Wschodem i Zachodem. Jednak większość „akcji”, które są tu rozważane skierowane są z Europy na Wschód, a prawie żadna z nich w odwrotną stronę. Co więcej, teza postawiona w tytule artykułu, że europejska „dominacja rodziła się” już od lat 1500 do 1800, wcale nie została udowodniona. Tak naprawdę przeczą jej same fakty dostarczone przez autorów, których recenzuje i cytuje sam Willis. Tak więc sam tytuł tego artykułu jest raczej przejawem eurocentrycznych przesądów, niż opisem rzeczywistości.

Specyficznym eurocentrycznym argumentem jest stwierdzenie, że dowody nie dostarczają żadnych powodów do utrzymywania, że Europejczycy robili coś, co nie było jedynie wyrazem ich dobrych intencji. Już wiele lat temu Bairoch (1969, 1976), O’Brien (1978) i inni zdecydowanie przeciwstawili się wcześniejszym tezom Franka (1967, 1978) i Wallersteina (1974) mówiącym, że kolonialny i neokolonialny handel przyczyniły się do inwestycji i rozwoju Europy. Bairoch (1969) stwierdził, że kapitał handlowy nie miał żadnego większego znaczenia w tej dziedzinie. Patrick O’Brien (1982, 1990) wielokrotnie stwierdził, że handel morski i wyzysk kolonialny nie przyczyniły się do akumulacji kapitału i industrializacji w Europie, ponieważ z jego obliczeń wynika, że handel ten, nie mówiąc już o płynących z niego zyskach, stanowił nie więcej niż 2 procent europejskiego PNB pod koniec osiemnastego wieku. O’Brien (1997, str. 76-77) idzie jeszcze dalej i kategorycznie stwierdza w swojej pracy z podtytułem „The Formation of a Global Economy, 1846-1914” (Formowanie się gospodarki światowej, 1864-1914), że gospodarcze „współzależności między kontynentami i państwami aż do połowy dziewiętnastego wieku były dość ograniczone”.

Marksistowska historia gospodarcza, przeciwko której wystąpili Rostow, Bairoch, O’Brien i inni, może wydawać się odmienna, jednak tak naprawdę jest również eurocentryczna, może nawet w jeszcze większym stopniu. Ekonomiści marksistowscy także poszukują źródeł „Narodzin Zachodu” oraz „rozwoju kapitalizmu” w samej Europie. Przykłady tego nastawienia to słynne debaty z lat 50-tych na temat „przejścia od feudalizmu do kapitalizmu”, w której udział brali Maurice Dobb, Paul Sweezy, Kohachiro Takahashi, Rodney Hilton i inni (przedrukowane w: Hilton, 1976), czy też Brenner Debate na temat „feudalizmu europejskiego” (Aston i Philpin [red.], 1985). Sam fakt istnienia światowego systemu gospodarczego został wyraźnie odrzucony przez Marksa, a Lenin wspominał o nim szczątkowo. Ale nawet jego „imperializm” miał swoje ówczesnej europejskie korzenie. W wersji Róży Luksemburg „światowa” gospodarka kapitalistyczna opierała się na „zewnętrznej nie-kapitalistycznej” przestrzeni i rynkach poza systemem kapitalistycznym, który rozszerzał się właśnie w tych kierunkach. Jak dobitnie to wyraził Teshale Tibedu (1990, 83-85), cała ta marksistowska historia i teoria ekonomii to nic innego jak „pomalowany na czerwono orientalizm”.

Wszystkie te „modelowe” diady Wschód-Zachód (czy też triady, w przypadku rzekomej Wielkiej transformacji Karla Polanyi’ego [1952, 1957]) to idealizacje stworzone przez Zachód, które cechuje kilka wspólnych elementów. Najważniejsze z nich to prezentowanie esencjalistycznych społeczno-kulturowych właściwości i różnic, które są bardziej fantazją niż rzeczywistością, oraz wskazywanie na różnice, które rzekomo odróżniają „nas” od „nich”, czy też, w późniejszej terminologii Samuela Huntingtona (1993, 1996), oddzielają „Zachód” od „Reszty”. W rzeczywistości cechy te rzekomo odróżniają również nowoczesne (zachodnie) społeczeństwa od ich stanu z przeszłości, a także od innych społeczeństw współczesnych. Co więcej, te „idealne” typy przypisują swoistą nadzwyczajną zdolność samo-rozwoju jednym ludom, przeważnie „nam, odmawiając prawa do niej innym, a także mówią o ich odpowiednim rozprzestrzenianiu się (jeśli ma to mieć wymiar pozytywny) bądź narzucaniu warunków (jeśli chodzi o negatywny wymiar) tu i tam. Kwintesencję tej „tradycji” wyraża praca Lernera (1958) „The Passing of Traditional Society” (Przemijanie społeczeństwa tradycyjnego). W rzeczywistym świecie jedynym praktycznym i holistycznym wyborem musi być „żadne z powyższych”.

  1. POCZĄTKI KONIECZNEJ CHOĆ WCIĄŻ NIE WYSTARCZAJĄCEJ KRYTYKI

Możemy pogrupować poddaną naszemu przeglądowi nową – i konieczną, choć nie wystarczającą – historiografię i propozycje teoretyczne na te, które rzeczywiście badają Wschód, te, które dokonują ponownej definicji Zachodu, te, które porównują Wschód z Zachodem, oraz te, które sugerują krok na przód, w kierunku bardziej holistycznego spojrzenia zarówno na „gospodarkę-świat”, jak i „system-świat”, który przestają już być europejskie i „zachodnio-centryczne”.

  1. Wschód nigdy nie był takim, jakim zaplanował go Zachód

Historycy i badacze społeczni z Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej zaczęli (a może lepiej tu mówić o kontynuacji) ponownie badać swoje regiony i ludzi w nich zamieszkujących. Ale wśród nich znalazło się też kilku badaczy z Zachodu, wśród których sam Wim Wertheim i inni naukowcy holenderscy byli pionierami. Praca J.C. van Leura Indonesian Trade and Society: Essays in Asian Social and Economic History, została napisana w latach 30-tych tego wieku i wydana ponownie w roku 1955. Towarzyszyła jej zbliżona koncepcja Van Schrieke’ego (1955) w „Indonesian Sociological Studies” oraz Wertheima w „Indonesian Society in Transition: A Study of Social Change”. Inni badacze holenderscy, tacy jak M.A.P. Meilink-Roelofsz (1962) kontynuowali studia nad Indonezją w świecie.

W innych krajach mieliśmy takich prekursorów jak Maxime Rodison („Islam et Capitalisme”, 1972), Marhall Hodgson („The Venture of Islam”, 1974), oraz, najbardziej „globalne” prace Janet Abu-Lughod „Before European Hegemony” (1989) oraz K.N. Chaudhuri’ego z 1990 (również jego inne książki, oraz wcześniejsze bardziej dokumentalne prace innych autorów). Należy tu też wymienić wielotomowe dziełe na temat nauki i techniki pióra Josepha Needhama (1954-) na temat Chin, Kuppurama i Kumusamani’ego (1990) na temat Indii i Nasra (1976) oraz al.-Hassana i Hilla (1986) na temat nauki w islamie.

Tak naprawdę pierwszą w sensie pojęciowym, a może i w sensie chronologicznym, krytyką przyjętej wiedzy są słynne słowa Kiplinga, że „Wschód to Wschód, a Zachód to Zachód” to nic innego tylko źródła mitologii zachodniej. Sama idea i rozróżnienie „Zachodu” i „Wschodu” to jedynie wymysł Zachodu w celu „wyróżnienia siebie”. Ważnym przełomem była cięta krytyka idei orientalizmu przedstawiona przez Edwarda Saida (1978). Z innej strony ujmują ten problem moja własna krytyka w „The Sociology of Development and the Underdevelopment of Sociology” (Frank 1967a, 1969) oraz „Dependency and Imperialism: The Roots of Latin American Underdevelopment” Susanne Jonas Bodenheimer (1971). Zaprzeczyliśmy, że Południe z Trzecim Światem, włączając w nie „orientalny” Wschód, był kiedykolwiek „tradycyjny” w takim sensie, w jakim mówią o nim obowiązujące teorie. Wraz z teorią „zależności” staraliśmy się odróżnić „niedorozwinięcie” i „niedorozwinięcie rozwiniętego”. Mimo tego, że ujęcie to okazało się pomyślne, było ono wciąż zbyt mało holistyczne.

Kolejnym, bardziej współczesnym wariantem jest „post-kolonializm” i zbliżone postaci „postmodernizmu”, które również odrzucają kolonialnie narzuconą „rzeczywistość”; jednocześnie jednak często odrzucają również istnienie jakiejkolwiek rzeczywistości, o której można mówić, poza tą, która jest dziełem człowieka jako tego, który posługuje się mową i pismem.

  1. Ale sam Zachód również nigdy nie robił tego, co przypisują mu jego adwokaci

Kolejną pojęciową podporą, która miała się załamać był „Mit europejskiej wyjątkowości”. To sugestywny podtytuł książki Jamesa Blauta (1993) odnoszący się do tego, co nazywa modelem świata kolonizatora („The Colonizer’s Model of the World: Geographical Diffusionism and Eurocentric History”). Blaut dokonuje precyzyjnego zbadania, ujawnienia i obalenia mitu „europejskiego cudu”, który przyjął mnóstwo form: w biologii (wyższość rasowa i powściągliwość demograficzna), środowisku (okropna, tropikalna Afryka, jałowa despotyczna Azja, umiarkowana Europa), koncepcjach na temat wyjątkowej racjonalności i wolności (przeciwko „orientalnemu despotyzmowi” – rdzeń doktryny Webera i po części Marksa), rzekomego historycznego pierwszeństwa Europy w technologii, pomimo jej zapożyczeń i zależności od starszych postępów chińskich, hinduskich i islamskich, wreszcie w wizji społeczeństwa (rozwój państwa, znaczenie kościoła i „etyki protestanckiej”, rola burżuazji w formowaniu się klas, rodzina nuklearna itd.).

W ten sposób Blaut skutecznie udowodnił, że każdy z tych rzekomych europejskich „ekscepcjonalizmów” oraz cały „cud europejski” to nic więcej, niż mit, silnie podparty ideologią eureocentryczną. Stąd wynika, że również nauki „społeczne” są empirycznie i teoretycznie są nie do obrony. Blaut słusznie stwierdza, że bezpodstawne jest przypisywanie rzekomego rozwoju Europy i Zachodu jakiejkolwiek wewnętrznej europejskiej wyjątkowości. Jack Goody (1996) przemierza podobny szlak, aby pokazać argumenty przeciwko Zachodowi i znajduje podobne czy funkcjonalnie analogiczne cechy również w dziedzinach wymienionych w podrozdziale A na temat Zachodu, Południa i Azji Wschodniej. Goody równie skutecznie odrzuca zwłaszcza weberowskie roszczenia na temat domniemanej „unikalności specyficznych i wyjątkowych osiągnięć zachodniego racjonalizmu”. Jednak „ten schemat ideowy był chlebem codziennym dla socjologów, historyków, demografów, ekonomistów oraz, z trochę innej perspektywy, antropologów” (Goody, 1996, 5). Wiele monograficznych i analitycznych studiów na temat wyjątkowości zachodniej historii gospodarczej również, oczywiście, jest świadectwem na zerwanie, bardziej niż znaczące, z weberowskimi „typami idealnymi”.

  1. Porównanie Wschodu i Zachodu pokazuje prawdę o obydwu stronach

Kolejną próbą rozstania z europocentryzmem jest porównanie Wschodu i Zachodu, aby pokazać, że tak naprawdę nie były one aż tak różne, albo przynajmniej wskazać różnice, które rzeczywiście miały miejsce. W rzeczywistości nastawienie to ma już dość długą i bogatą tradycję. Weber z rozmysłem wykorzystał ją w swoim studium porównawczym na temat religii światowych, nawet jeśli kończy się ono jako przykład europejskiego „ekscepcjonalizmu” w ramach książki „Etyka protestancka a duch kapitalizmu”. Od tamtej pory studia porównawcze zmuszało coraz więcej historyków do porzucenia perspektywy weberowskiej, marksistowskiej, polanyi’ańskiej i innych europocentryzmów. Wśród nich wyróżniają się Amerykanin Marshall Hodgson (1974, 1993), Europejczyk Fernand Braudel (1992), a zwłaszcza Azjata N.K. Chaudhuri (1990). Oczywiście ten sam wątek pojawiał się w pracach Blauta (1993) i Goody’ego (1996), już cytowanych w podrozdziale B powyżej. Rutten (1994) również dokonuje porównania europejskich i azjatyckich kapitalistów w sposób, który można przyjąć. Moja własna praca ReOrient: Global Economy in the Asian Age (1998) także dokonuje wielu porównań Wchodu z Zachodem, jeśli chodzi o prawidłowości i zmiany w populacji, produkcji, handlu, nauce, technice, instytucjach itd.

Książka China Transformed: Historical Change and the Limits of European Experience autorstwa Bin Wonga (1998) nie tylko posuwa się znacznie dalej w tego typu porównaniach, ale też twierdzi, że są one teoretycznie o wiele bardziej odpowiednią alternatywą dla przyjętej wiedzy, którą Wong słusznie odrzuca, podobnie jak ja. Wong zaczyna od obserwacji, że od dziewiętnastego wieku większość badań na temat Chin była prowadzona z myślą o odnalezieniu tego, czego Chiny nie posiadały lub czego nie robiły według standardów europejskich. Zamiast tego proponuje, by zbadać najpierw same realia chińskie, a następnie przejść do pytań na temat tego, jak wzbogaca to naszą wiedzę, nie tylko na temat samych Chin, ale też na doświadczenie europejskie. Wong pisze:

Można bez większych wysiłków znaleźć dowolną ilość różnic pomiędzy Chinami i Europą, jednak stwierdzenie, które z tych różnic miały jakiekolwiek znaczenie to ciężkie zadanie…. Pokazanie cech wspólnych ukazałoby w bardziej jawny sposób przestrzeń, w której można by było umieścić początkowe różnice…. Jednak bez ujęcia na początku cech wspólnych wszystkie różnice konkurują ze sobą o miano najważniejszej. Podobieństwa gospodarcze, które należałoby tutaj rozważyć zaczynają się od Adama Smitha.

To znaczy, „‚smithniańska’ dynamika” stosunków między podziałem pracy a zakresem rynku miała zastosowanie w tym samym stopniu do Chin, jak do Europy. Podobnie ricardiańskie zasady równowagi zysku i malthusiańskie, odnoszące się do demografii. Wong, podobnie jak Pomeranz (1997) a także, choć trochę zbyt sztucznie Frank (1998), pokazali, że dochody na osobę, stopy życiowe i wskaźniki śmiertelności były porównywalne. Wong zauważa również, podobnie jak autor w powyżej w punktach A i B, że przeważająca część rzekomych różnic kulturowych, społecznych i politycznych albo nie miała w rzeczywistości miejsca, albo ich wpływ na zauważalne różnice w rozwoju Europy i Chin po 1800 roku jest bardzo wątpliwy. Stąd sugeruje, żeby „wprowadzić i zbadać inne zasady różnicowania i odrębności dróg, którymi podążały poszczególne części Eurazji” (Wong, 1998, xx).

Jak na razie, wspaniale. Tego rodzaju ostrożne rozróżnienie rzeczywistych cech wspólnych i rzekomych i rzeczywistych różnic może okazać się koniecznym wyznacznikiem określającym to, co rzeczywiście istotne. Ale czy badania takie są, czy mogą być, teoretycznie i empirycznie wystarczające dla ujęcia efektów różnicujących, które spostrzegamy? Moja odpowiedź brzmi: NIE, nie są i nie mogą. Ważniejsze bowiem, w momencie badania wczesno-nowożytnej historii gospodarki światowej okazuje się to, że wiele z tych konkretnych „różnic” jest efektem strukturalnych związków w obrębie wspólnego systemu (gospodarki) światowej. Jako niezbyt przydatne, czy konieczne, w celu ujęcia konkretnych zjawisk, rozróżnienie takie okazuje się przeszkodą do zdefiniowania i zrozumienia tych zjawisk. Wszystkie próby uchwycenia cech i czynników „rozwoju” przede wszystkim czy jedynie w oparciu o konteksty lokalne, i w bez odnoszenia się do ich światowo-gospodarczych „funkcji” może doprowadzić jedynie do odrzucenia czynników, które są niezbędnie wymagane w celu doprowadzenia do jakiegokolwiek satysfakcjonującego zrozumienia. Jedynie holistyczna perspektywa w oparciu o globalną całość i w jej obliczu, całość, która jest czymś więcej niż jedynie sumą swoich części, może dostarczyć nam adekwatnego pojęcia na temat każdej z tych części i tego, jak te poszczególne elementy różnią się od siebie!

Stąd wszystkie badania, które porównują „zachodnie” i „orientalne” społeczeństwa są z góry wypaczone przez cechy i czynniki, które biorą pod uwagę, dokonując porównań – co znowu jest efektem skupienia się na danej części, powiedzmy Wielkiej Brytanii, Europy, Zachodu itd. Tak naprawdę już van Leur (1955, 19) napisał w swojej „Indonesian Trade and Society”, że „nie można liczyć na oddanie we właściwy sposób historii gospodarczej innych czasów i miejsc, gdy w punkcie wyjścia posługujemy się kategoriami z zachodnioeuropejskiej historii gospodarczej”. Ale właśnie taki jest układ pracy większości studiów od Marksa i Webera do Braudela i Wallersteina, itd. Wszystkim im można zarzucić fałszywe poszukiwania konkretu w postaci odpowiedniego „explanandum” za pomocą szkieł powiększających, czy wręcz mikroskopów, ale jedynie w odniesieniu do realiów europejskich. Naszym zadaniem jest po pierwsze wykorzystanie mikroskopu na większą skalę, w celu znalezienia holistycznego punktu widzenia na globalną całość i jej światową gospodarkę (system). Jak twierdzi słusznie Frank Perlin:

aby uzyskać szersze strukturalne konkluzje, musimy wznieść się ponad porównania… Musimy zadać sobie pytania na temat możliwego istnienia, w tym samym konkretnym momencie historii „światowej”, podobnych, wręcz identycznych (w większej strukturze) sił działających w tych różnych obszarach lokalnej ekonomii politycznej… Krótko, stosunki handlowe w Europie i Azji tworzą zależne od siebie elementy szerszego międzynarodowego rozwoju (Perlin 1990, 50, 89-90).

  1. Historycy wiedzą, że to Europejczycy zbudowali cały światy wokół Europy.

To słowa, które napisał Fernand Braudel na okładce książki Wallersteina (1974) „The Modern World-System”. Obydwaj ci autorzy próbowali poszerzyć zakres krytyki, którą podsumowałem powyżej, w punkcie B, starając się znaleźć inne źródła „narodzin Zachodu”. Jedną z ważniejszych wczesnych prób tego rodzaju była praca „The Rise of the West” Williama McNeilla (1963), dzięki której, można powiedzieć, stał się on ojcem nowoczesnej historii światowej jako dziedziny badań. Poddał krytyce Toynbee’ego za rozważanie historii światowej w kategorii dwudziestu jeden cywilizacji, podczas gdy, jak sugeruje McNeill, istniały tylko trzy ważniejsze „cywilizacyjne” „nośniki” historii światowej i narodzin Zachodu. Jak na razie, wszystko dla nas gra. Gdy jednak autor spojrzał dwadzieścia pięć lat wstecz po publikacji swojej książki, przyznał (1990, 9), że „najważniejszą słabością metodologiczną mojej książki jest to, że o ile stara się ona akcentować współzależności między granicami cywilizacyjnymi, nie bierze wystarczająco pod uwagę faktu pojawienia się ekumenicznego systemu światowego, w którym żyjemy do dzisiaj… (oraz że te) trzy regiony oraz ich społeczności pozostawały w bliskim i niezakłóconym kontakcie przez cały czas trwania ery klasycznej” od 1500 p.n.e., i stąd, tym bardziej, od 1500 n.e.! Mimo to podczas ery nowożytnej dla McNeilla głównym motorem rozwoju pozostawał Zachód i jego historia. Nawet jeśli McNeill jest ważnym autorem, który przyczynił się do rozwoju perspektywy historii światowej, to pozostaje on dowodem na trudności w przezwyciężaniu perspektywy eurocentrycznej i przyjęciu perspektywy autentycznie globalnej, jeśli chodzi o historię świata i sam świat.

Cytowany już Jack Goody stara się przezwyciężyć ten nieustępliwy europocentryzm, cofając się coraz dalej w historii świata i pisze:

„Odrzucenie tej wspólnej historii w dłuższej perspektywie to podstawa przeważającej części badań socjologicznych, historycznych, ekonomicznych i antropologicznych, które dominowały w Europie przez ostatnie dwieście lat i za swój przedmiot zainteresowań uważały Narodziny i Wyjątkowkość Zachodu”…. Opowiadam się za czymś przeciwnym, za koniecznością zbadania Rozwoju w Europie z szerszej perspektywy, z przyjęciem bardziej globalnego punktu widzenia” (Goody 1996, 240, 230)

Mimo to również Goody nie uprawia historii globalnej, ani od Epoki brązu, ani nawet od późniejszych czasów.

Te same trudności dręczyły też Braudela i dotyczą w dalszym ciągu Wallersteina i mnóstwo jego uczniów. „Czas świata” od 1500 roku Braudela to najszersze omówienie tematu. Podzielił on świat na „Europejską gospodarkę-świat” i kilka innych, oraz oddzielił od niej zewnętrzne „gospodarki-światy”. Braudel oczywiście badał i opisał również przynajmniej fragmenty tych „innych” gospodarek światowych, zwłaszcza w tomie III swojej trylogii na temat cywilizacji i kapitalizmu. W rzeczywistości tak samo zrobił Marks, również w III tomie – Kapitału! Mimo to obydwóm tym autorom nie udało się zastosować wyników swoich studiów w tomach trzecich do modeli i teorii z tomów pierwszych. Co więcej, niepowodzenie to było w pełni świadome, zamierzone i dokładnie wyważone: ich europocentryzm przekonał ich, że wszystkie i jakiekolwiek modele historyczne i teorie społeczne, uniwersalne czy nie, oparte być muszą na doświadczeniu samej Europy. Jedynym kompromisem, na jaki mogli się odważyć, było stwierdzenie, że Europa oraz jej modele wywarły wpływ na resztę świata.

Dopiero The Modern World-System Immanuela Wallersteina (1974) [oraz, jeśli mogę tak powiedzieć, moja własne, napisane również w tym czasie, World Accumulation oraz zbiór Dependent Accumulation (Frank 1978a, b)] próbowały dokonać systematyzacji konsekwencji ekspansji europejskiej i „kapitalistycznego” rozwoju, zarówno dla Europy, jak i dla reszty świata. Obydwaj zwróciliśmy uwagę na negatywny, „anty-rozwojowy”, wpływ ekspansji Europy w wielu częściach świata oraz, z drugiej strony, przyczynek tych części świata do akumulacji i rozwoju kapitału w Europie, a następnie w Ameryce Północnej. Jednocześnie jednak wciąż ograniczaliśmy nasze modele i analizy teoretyczne do nowożytnej gospodarki (systemu) „światowej”, który był dla nas, a dla Wallersteina wciąż tak jest, oparty na Europie i stąd się rozszerzał, włączając do swojej własnej gospodarki „światowej” coraz więcej pozostałych regionów świata. Z perspektywy tej ekspansja Europy doprowadziła do przyłączenia części Afryki, Karaibów oraz obu Ameryk do gospodarki(systemu)-świata. Jednakże, jak szczegółowo wyjaśnia Wallerstein, gospodarka ta była jedynie pseudo-światowa, i z pewnością nie rozciągała się na cały świat. Z jego punktu widzenia, bowiem, Azja Zachodnia, Południowa i Wschodnia, i w rzeczywistości Rosja, zostały włączone do tej europejskiej gospodarki-świata (systemu) dopiero po 1750 roku. Tak więc wallersteinowska perspektywa, teoria i analiza „systemu-świata” nie tylko nie odnosi się przed tą datą do większości świata. Autor stwierdza nawet wyraźnie, że większość świata, włącznie z Eurazją, Morzem Śródziemnym i Europą Wschodnią nie odgrywała znaczącej roli w historii „światowo-gospodarczej (systemowej)”.

Eric Wolf (1982) słusznie krytykuje zanegowanie przez innych wpływu Europy na Ludzi Bez Historii. Pokazuje, że ludzie poza Europą naprawdę posiadali swoje historie i stara się wykazać wpływ, jaki wywarła na nie ekspansja Europy. Mimo to, wciąż nie docenia w pełni obustronnych zależności, która wypływały w związku z tym, nie zadaje też pytania, w jaki sposób świat, w którym wszyscy uczestniczymy, oddziałuje na poszczególne jego komponenty. Co więcej, wraca, dokonując niejako wskrzeszenia, do prymatu „sposobów produkcji”, od niewolnictwa, przez feudalizm do kapitalizmu. W ten sposób Eric Wolf (1982) i Samir Amin (1991) odnoszą się do tak zwanego „senioralnego sposobu produkcji”, który rzekomo obowiązywał w całym świecie przed 1500 rokiem (zdaniem pierwszego) i w większej jego części aż do 1800 (zdaniem drugiego).

Moim zdaniem niewiele osiągnięto, a wszelkie realne możliwości przeformułowania tych idei w skali globalnej zostają zniweczone przez niepotrzebne wynalezienie nowych wariacji europocentrycznych kategorii z niejasnymi i eufemistycznymi przedrostkami, które definiują dane społeczności jako pre-, proto-, pół-, pseudo-, komercyjno-, drobno-, niby-, czy nawet jako post- „kapitalistyczne”, „feudalne” czy socjalistyczne. To samo należy powiedzieć o niedawnych dyskusjach w Holandii na temat „kapitalizmu kupieckiego”.

Ten sam pierworodny grzech europocentryzmu leży u podstaw, nieraz dając o sobie wyraźnie znać, w najnowszych świadomych próbach przekroczenia tej tendencji, od Before European Hegemony Janet Abu-Lughod (1989), która traktuje o historii do 1350 roku i przepowiada nowe narodziny Europy i Asia Before Europe Chaudhuri’ego (1990) (w podtytule książki zawarto ograniczenie w postaci Oceanu Indyjskiego, ale nie ma tu próby przeprowadzenia historii gospodarczej nawet tak zdefiniowanego obszaru), do The Colonizers Model of the World Blauta (1993) (gdzie przeprowadzona została krytyka europocentryzmu, ale nie przedstawiono żadnej alternatywy ani próby światowej historii gospodarczej). Tak naprawdę, rzekome europejskiej początki „nowożytnego kapitalistycznego systemu światowego” pojawiają się nawet w The Long Twentieth Century Arrighi’ego (1994), Was the Industrial Revolution Necessary? oraz The Dynamic of Society Snooksa (1995), Social Transformation Sandersona (1995), Leading Sectors and World Powers Modelskiego i Thompsona (1996), Paths of Fire Adamsa (1996) i Rise and Demise Chale-Dunna i Halla (1997). Jak zostało to już spostrzeżone powyżej w punkcie 6, raport Gulbenkian Commission na temat nauk otwartych i społecznych, autorstwa, w przeważającej części, Wallersteina (1996) również ma trudności z poradzeniem sobie z ideą europejskich początków i centrum kapitalizmu i wszystkiego, co rzekomo było tego konsekwencją.

Jednak, jak napisał Marshall Hodgson (1993) przed swoją śmiercią w 1968:

„obraz historii światowej, którą posiada westernista może wyrządzić wiele szkód, jeśli nie zostanie przywołany do porządku przez bardziej adekwatne podejście; tak naprawdę, już wyrządził niewyobrażalne szkody…. Musimy zmusić się do zrozumienia, co oznacza twierdzenie, że Zachód nie jest światem nowoczesnym, stopniowo włączającym w swoje szeregi zacofane regiony; … Równie kluczowe, o ile nie ważniejsze, było istnienie ogromnego rynku światowego ustanowionego przez afro-azjatyckie sieci handlowe” (Hodgson 1993, 290, 68, 47)

Oznacza to, że przeważająca część przyjętych historii gospodarczych, i innych, nie tylko lekceważy i (bądź) zniekształca szczególnie azjatycką część realnej historii (gospodarczo-) światowej. Może tym ważniejszy jest fakt, że w związku z tym europocentryczna historia i teoria społeczna nie są nawet w stanie odpowiednie uchwycić czy wyjaśnić fundamentów historii (gospodarczej) europejskiej i zachodniej. W związku z tym ujmowanie tego rozwoju jedynie czy przede wszystkim z perspektywy zachodniej staje się po prostu bezużyteczne.

III. HOLISTYCZNA PERSPEKTYWA GLOBALNA

W jaki zatem sposób „powstał” Zachód, skoro ani w nim samym, ani w sposobie produkcji, który rozwinął, nie było niczego wyjątkowego, a przed 1800 rokiem nie było nawet mowy o jego hegemonii światowej? Proponuję, aby zamiast rozważań na temat „Narodzin Zachodu” dokonać całkowitego przemodelowania naszego sposobu rozumienia problemów tutaj rozpatrywanych, tak aby można było uchwycić perspektywę światowej gospodarki (systemu), a nie tylko brytyjskiej, europejskiej, zachodniej czy dzisiaj – wschodnio-azjatyckiej części tego systemu. Jedynym wyjściem jest przecięcie tego eurocentrycznego gordyjskiego węzła i rozpatrzyć wszystkie te kwestie z całkowicie innego punktu widzenia. „Narodziny Zachodu” w Europie nie były w związku z tym związane z faktem wybicia się na własnych siłach, ani nawet dzięki wyzyskowi kolonii. Zjawisko to musi być raczej rozumiane jako to, które pojawiło się w tamtym momencie rozwoju światowej gospodarki (systemu) w związku z oparciem się na substytutach importowych niedawno uprzemysłowionych gospodarek (NIE) i strategiach eksportu, których konsekwencją było pięcie się w górę na barkach ekonomii Azji. Cykliczny (?) upadek gospodarek azjatyckich i hegemonii regionalnych przyczyniły się do tego w znaczny sposób, podobnie jak dzisiejszy upadek potęgi zachodniej przyczynia się do odrodzenia potęgi Wschodu. Narodziny Azji Wschodniej i jej promocja do roli ekonomicznego lidera sprawia, że coraz bardziej pilna jawi się potrzeba ujęcia długotrwałych historycznych ciągłości, których obydwa te procesy są częściami.

WCZESNO-NOWOŻYTNA GOSPODARKA ŚWIATOWA 1400-1800

PODSUMOWANIE GOSPODARKI ŚWIATOWEJ

Mimo panującego powszechnie przeciwnego przekonania, dowody pokazują wyraźnie, że istniał okalający świat system wymiany handlowej i podział pracy długo zanim „Europejczycy zbudowali świat wokół siebie, jak określają to historycy”. Janet Abu-Lughod (1989) naszkicowała „trzynastowieczny system światowy” o niektórych „regionalnych” prawidłowościach, które przetrwały w gospodarce światowej aż do osiemnastego wieku. Autorka w swojej definicji gospodarki światowej wyróżniła trzy główne – a wśród nich kilka poślednich – regionów, w ramach ośmiu wzajemnie nakładających się na siebie elips regionalnych, które obejmowały Afro-Eurazję. Regiony te były skoncentrowane wokół – idąc od zachodu na wschód – Europy, Morzu Śródziemnym, Morzu Czerwonym, Zatoce Perskiej, Morzu Arabskim, Zatoce Bengalskiej, Morzu Południowo-Chińskim oraz Azji Wewnętrznej. Wszystkie te regiony odgrywały bardziej lub mniej ważną, nigdy równą, rolę w światowym gospodarczym podziale pracy i systemie „międzynarodowego” handlu, pomimo dodania w szesnastym wieku nowej, atlantyckiej elipsy.

Ten globalny i wielostronny handel, również w Azji, rozszerzył się dzięki napływowi pieniędzy amerykańskich za pośrednictwem Europy. Tak naprawdę dopiero to umożliwiło Europejczykom zwiększyć swój udział w gospodarce światowej, która jeszcze do osiemnastego wieku była zdominowana przez azjatycką, a zwłaszcza chińską i indyjską produkcję, konkurencję i handel. Jest wiele prac, zwłaszcza azjatyckich historyków, które pozwalają przywrócić gospodarkę Oceanu Indyjskiego z powrotem na mapy, na co z pewnością zasługuje za względu na jej miejsce i rolę, którą odegrała w historii. Chiny były rdzeniem sino-centrycznego pod-systemu w Azji Wschodniej, którego waga w sensie ekonomicznym dla świata jest całkowicie lekceważona, nawet wtedy, kiedy w ogóle przyznawano o fakcie jego istnienia, co zdarza się niezwykle rzadko.

Praca Hamashity (1988, 1994) i badania zaproponowane przez niego, Arrighi’ego i Seldena (1996) mają za zadanie przyczynić się do naprawy tej poważnej skazy w nowoczesnej nauce. Istniały też długotrwałe dwustronne stosunki Chin z Azją Środkową oraz trójstronne z Koreą i Japonią, mieliśmy też do czynienia z ogromną rolą odgrywaną przez nadbrzeżne regiony Chin, z siecią portów nad Morzem Południowo-Chińskim i Azji Południowo-Wschodniej, Ryukus i „diaspory” handlowe, zwłaszcza te z „Chin Zamorskich”, które nieprzypadkowo wciąż pełnią znaczącą funkcję dzisiaj. Żadna z tych cech globalnych związanych z trans-regionalnym podziałem pracy i handlu nie zasłużyła na odpowiednie potraktowania w ramach powszechnie obowiązującego opisu „nowoczesnej kapitalistycznej gospodarki światowej”, która narodziła się w Europie, i dopiero wówczas rozszerzyła się, „wcielając” kolejne obszary na całym świecie, aż nastąpiła całkowita ich dominacja ze strony Zachodu.

Międzynarodowy podział pracy i odnosząca się do niego produktywność sektorowa i konkurencja regionalna w gospodarce światowej były odbiciem prawidłowości przyczyniających się do równowagi w handlu i przepływie pieniędzy w skali światowej. W strukturze gospodarki światowej immanentny deficyt w wymianie towarowej obsługiwany był przez cztery główne obszary: Ameryki, Japonię, Afrykę i Europę. Dwa pierwsze bilansowały swój deficyt dzięki produkcji srebra na eksport. Afryka eksportowała złoto i niewolników. Azja Południowo-Wschodnia i Azja Zachodnia również produkowały srebro i złoto, które przyczyniało się do ich równowagi handlowej. Jednak w przeciwieństwie do Europy, regiony były w stanie produkować i inne towary, na które zawsze utrzymywał się popyt eksportowy. Zarówno Azja Południowo-Wschodnia, jak i Zachodnia wypracowywały swój zarobek z eksportu dzięki swojemu umiejscowieniu – w południowo-wschodniej i południowo-zachodniej części wirującego stołu gospodarki azjatyckiej. Do pewnego stopnia to samo można powiedzieć o Azji Środkowej.

W sensie ekonomicznym, oznacza to, że wszystkie te „deficytowe” regiony mimo to produkowały jakieś „towary”, na które miał miejsce popyt w innych częściach gospodarki światowej. Czwarty „deficytowy” region, Europa, z trudnością była w stanie zaproponować cokolwiek na eksport, żeby zbilansować swój niezmiennie utrzymujący się deficyt w wymianie. Udało jej się to przede wszystkim dzięki „zarządzaniu” eksportem trzech pozostałych regionów deficytu, z Afryki do Ameryk, z Ameryk do Azji i a Azji i Afryki do Ameryk. Europejczycy brali też jakiś udział w wymianie wewnątrz-azjatyckiej, zwłaszcza pomiędzy Japonią a pozostałymi częściami tego pod-systemu. Ten „wewnętrzny” handel azjatycki miał marginalne znaczenia dla Azji, ale dla Europy był kluczowy – przynosił jej zyski o wiele większe niż osobny handel z Azją. Mimo to o obecności Europejczyków w światowej wymianie handlowej i globalnym podziale pracy nie byłoby w ogóle mowy bez kolonialnego dostępu Europy do srebra amerykańskiego, o czym więcej poniżej.

Dwoma głównymi regionami, które tworzyły i eksportowały nadwyżkę i pełniły najbardziej „centralną” rolę w gospodarce światowej były Indie i Chiny. Ta centralna pozycja była przede wszystkim skutkiem absolutnej i względnej przewagi pod względem produktywności w wytwarzaniu towarów. W przypadku Indii dominację na rynku światowym zapewniał jej przemysł włókienniczy – przede wszystkim bawełniany, a w dalszej kolejności jedwabniczy. Odnosiło się do zwłaszcza do najbardziej wydajnego regionu Indii, Bengalu. Oczywiście konkurencyjność ta była oparta również na „produktywności” rolnej i transportowej oraz handlu. Dziedziny te dostarczały „wkładu” niezbędnego do zaopatrzenia przemysłu w surowce, robotników w pożywienie, i transportu i handlu dla obydwu oraz dla eksportu i importu.

Kolejną, może nawet bardziej „centralną” gospodarką były Chiny. Ich jeszcze bardziej uprzywilejowana pozycja oparta była na jeszcze większej absolutnej i względnej produktywności przemysłowej, rolniczej, (wodno-)transportowej i handlowej. Większa, faktycznie największa w gospodarce światowej, produktywność, konkurencyjność i centralna pozycja Chin była odbiciem najbardziej korzystnego bilansu handlowego, którym cieszyło się to państwo. Był on oparty przede wszystkim na wiodącej pozycji w światowej gospodarce pod względem eksportu jedwabiu i ceramiki, a także złota i miedzi, oraz – później – herbaty. Z drugiej strony ta potencja eksportowa Chin uczyniła z nich „studnię bez dna” dla światowych zasobów srebra, które napływało do Chin, aby bilansować ich prawie nienaruszone nadwyżki eksportowe. Oczywiście, Chiny były w stanie zaspokoić swój nieograniczony popyt na srebro dzięki temu, że posiadały niewyczerpalne nadwyżki w eksporcie, na który z kolei istniał nieograniczony popyt w całej gospodarce światowej.

Inny rodzaj „regionalizacji” gospodarki światowej może być zobrazowany za pomocą okręgów koncentrycznych. Wśród nich Chiny (a tu Dolina Jangtsy oraz Chiny Południowe) do centrum ścisłe. „Wschodnio-Azjatycki Handlowy System Lenny” studiowany przez Hamashitę (1988, 1994) byłby kolejnym kręgiem, który poza Chinami obejmował najbardziej ostrożnie mówiąc, Azję Środkową, Koreę, Japonię i Azję Południowo-Wschodnią. Granice tego kręgu były nieregularne i niejasne, sam Hamashita przyznaje, że mógł on sięgać aż do Azji Południowej. Ta z kolei od tysięcy lat utrzymywała bliskie kontakty z Azją Zachodnią i Afryką Wschodnią, a także Azją Środkową, która z kolei wpadła „w ramion” Rosji oraz Chin. Regiony te stanowiły swoisty zewnętrzny scalający pierścień, który możemy określić jako azjatycki bądź afro-azjatycki krąg regionalny. Znowu Europa i zaatlantyckie Ameryki mogły zajmować należne im miejsce w zewnętrznych pierścieniach koncentrycznych, ponieważ Azja również ustanowiła stosunki gospodarcze z Europą i za jej pośrednictwem – z Amerykami. Oprócz „skupienia” się na Chinach, Azji Wschodniej i Azji jako największych regionach gospodarczych świata, ten krąg koncentryczny wyznaczający pozycje w gospodarce globalnej oznaczał też, że Europa, a nawet ekonomia atlantycka pozostawały na marginesie tego systemu.

Azjatycki prymat ekonomiczny oznaczał też, że rzekome „zaawansowanie” technologiczne Europy, a zwłaszcza jej „siedemnastowieczna rewolucja naukowa” i jej wkład do postępu technologicznego to czysto europocentryczne mity (Adams, 1996, Shapin, 1996, Frank, 1997).               Istnieją co najmniej cztery różne grupy dowodów i argumentów obalających powszechnie panującą mitologię na temat rzekomej technologicznej i instytucjonalnej przewagi Europy nad Azją przed 1800 rokiem. Są to dowody pokazujące technologiczne zaawansowanie i rozbudowane instytucje w poszczególnych częściach Azji i ich porównanie z tymi, które występowały w Europie – widzimy z nich, że odpowiadając na ogólnoświatowe relacje ekonomiczne i konkurencję technika i instytucje rozrastały się w kierunkach, które zapewniały korzyści i że idea wpływu na to „siedemnastowiecznej rewolucji naukowej” jest jedynie mitem. Z powyższych rozważań wynika kolejny, jeszcze ważniejszy powód, który wywołuje znacznie donioślejsze wątpliwości co do prymatu technologicznego Europy – nie istniała żadna europejska technologia! Rozwój technologii, podobnie jak wszystkie inne postępy związane z gospodarką, był ogólnoświatowym procesem ekonomicznym, który mógł zajść jedynie dzięki samej strukturze gospodarki (systemu) światowej.

A KRÓTKA HISTORIA STOSUNKÓW „WSCHÓD-ZACHÓD”

Bieżące tysiąclecie zaczęło się w okresie ekspansji polityczno-ekonomicznej obejmującej Afrykę i Eurazję, która oparta była na dalekowschodnim krańcu tego obszaru – Chinach dynastii Sung, ale przyspieszyła i nasiliła możliwość pojawienia się jego „zachodniego” kresu – Europy, która zareagowała wysyłając kilka wypraw krzyżowych mających zapewnić jej bardziej uprzywilejowane miejsce w ramach nowej dynamiki afro-euroazjatyckiej. Pod koniec trzynastego, a zwłaszcza w czternastym wieku nastąpił okres ogólno afro-euroazjatyckiego zmierzchu czy nawet upadku polityczno-ekonomicznego.

Kolejny długi okres ekspansji zaczął się na początku wieku piętnastego, znowu na Wschodzie i w Azji Południowo-Wschodniej. Wkrótce w jej zasięgu znalazła się środkowa, południowa i zachodnia Azja, a następnie, od połowy piętnastego wieku także Afryka i Europa. „Odkrycie”, a później podbój Ameryk i następująca po nim „wymiana kolumbijska” oraz „imperializm ekologiczny” Europy były rezultatem, a po części fragmentem, tej ogólnoświatowej ekspansji gospodarczo-systemowej (Crosby, 1972, 1986). Tak więc, jeśli miało miejsce „odbicie się na nowo”, było ono związane z włączeniem obu Ameryk, a następnie również Australii, do już trwających procesów światowo-historycznych oraz systemu globalnego. Ale nie tylko początki, lecz i przyczyny, a następnie sposoby dokonywania się tego włączenia oparte były na strukturze i dynamice procesu historycznego samej Afro-Eurazji. To właśnie ten ponowny rozwój gospodarczy zapoczątkowany na Wschodzie, w Azji Południowo-Wschodniej i Południowej z piętnastego wieku, który dotarł do Europy około 1450 roku przyciągnął Kolumba i Vasco da Gamę w latach 1492 i 1498.

Ekspansja z „długiego szesnastego stulecia” zaczęła się tak naprawdę w Azji na początku piętnastego wieku i trwała tam do wieku siedemnastego i przez znaczną część osiemnastego. W rzeczywistości ekspansja ta opierała się przede wszystkim na Azji, choć siły nadały jej nowe zasoby srebra i złota dostarczane z Ameryk przez Europejczyków. W Azji ekspansja ta przybrała postać gwałtownego wzrostu populacji, produkcji, handlu – również importu i eksportu, oraz prawdopodobnie dochodów i konsumpcji w Chinach, Japonii, Azji Południowo-Wschodniej, Azji Środkowej, Indiach, Persji i na terytoriach osmańskich. W sensie politycznych ekspansja ta przejawiała się w rozwoju (który jednocześnie ją wspierał) rządów Ming/Quing w Chinach, Tokugawa w Japonii, Mogołów w Indiach, Safawidów w Persji oraz w postaci Turcji Osmańskiej. Populacja i gospodarka europejska rozwijała się znacznie wolniej od wszystkich z wyżej wymienionych, poza Imperium Osmańskim. Ponadto, w jej łamach proces ten dokonywał się na różne sposoby. W niektórych przypadkach była to droga „narodowa”, w innych – multi-etniczna. Żadne z pojawiających się tu państw nie mogły jednak równać się pod względem wielkości z tymi, które tworzyły się w Azji.

Różnice w produktywności i konkurencyjności, które były konsekwencją podziału pracy i wymiany, przejawiały się w nie-równowadze wymiany i były „rekompensowane” przez „długo-dystansowy” przepływ przede wszystkim srebrnego pieniądza. Srebro, będąc odbiciem nierównowagi gospodarczej i odpowiadając jednocześnie na związane z tym mikroekonomiczne szanse na zdobywanie i powiększanie zysku, krążyło po świecie przede wszystkim w kierunku wschodnim, przez Atlantyk i – przez Europę – przez Ocean Indyjski, a na zachód – przez Pacyfik, z Ameryk i Japonii. Ostatecznie, największą „studnią” złota były Chiny, których stosunkowa największa produktywność i konkurencyjność działała jak magnez na wszelkie dostępne ilości tego kruszcu. Jednak podobnie jak w innych miejscach na świecie napływające pieniądze wywoływały wzrost popytu i stymulowały wzrost produkcji i konsumpcji, przyczyniając się w ten sposób do wzrostu populacji. Nowy kapitał nie przynosił tych rezultatów w momencie, gdy mieliśmy do czynienia z ekonomią polityczną niewystarczająco elastyczną i otwartą na rozwój, żeby zapewnić wzrost produkcji i odpowiednio nadążać za rosnącą podażą pieniądza. W takim przypadku rosnący popyt „topił” ceny w inflacji – właśnie to miało miejsce w Europie.

W efekcie, wzrost populacji w Azji był o wiele większy i szybszy niż w Europie, która zaczęła „piąć się” pod tym względem po 1750 roku. Przedtem wzrost populacji europejskiej utrzymywał się na poziomie 0.3-0.4 procent rocznie i wynosił praktycznie cały czas 20 procent ogólnej populacji na kuli ziemskiej. W tym samym czasie populacja Azji rosła 0.6 procent rocznie, a w Chinach i Indiach nawet szybciej, a udział mieszkańców tego kontynentu w populacji światowej wzrósł z 60 do 66 procent. Ale ludność w Azji nie tylko była większa i rosła szybciej. Aby była możliwa „obsługa” tej rozwijającej się populacji, Azja musiała produkować więcej towarów z większą efektywnością. I faktycznie, w 1750 roku 66 procent azjatyckiej ludności na kuli ziemskiej produkowało 80 procent globalnego GNP, podczas gdy 20-procentowy udział ludności Europy wytwarzał mniej niż pozostałe 20 procent bogactwa – trzeba pamiętać, że Afryka i Ameryki również miały w nim swój udział, a z drugiej strony przyczyniały się również do wysokości GNP samej Europy. Dochód na osobę w Azji, a zwłaszcza w Chinach również był wyższy niż w Europie (Bairoch, 1981, Frank, 1998).

Niekorzystna pozycja Europy w światowej gospodarce była częściowo rekompensowana przez przywilej w postaci dostępu do pieniądza z Ameryk. Pod względem popytu, posługiwanie się tym pieniądzem – i tylko to – umożliwiło Europejczykom zdobycie udziałów na rynku światowym, a następnie wywalczanie sobie coraz lepszej pozycji na nim. Centrum tego rynku stanowiła oczywiście Azja. Pod względem podaży dostęp do taniego – w przypadku Europejczyków praktycznie darmowego – pieniądza z Ameryki umożliwił nabywanie kluczowych rzeczywistych towarów konsumpcyjnych i inwestycyjnych na rynku światowym: tania siła robocza i zasoby z Ameryki do uzyskiwania srebra, niewolnicy z Afryki, a z perspektywy Europy – również dziewicza ziemia oraz odpowiednie warunki klimatyczne. Dzięki tym zasobom możliwa była efektywna produkcja cukru, tytoniu, drewna do budowy statków oraz różnych zbóż na eksport, później również taniej bawełny dla potrzeb konsumentów z Europy. Import do Europy Zachodniej, przez Bałtyk, zboża, drewna i żelaza ze wschodniej i południowej Europy również był opłacany pieniędzmi amerykańskimi oraz wybranymi towarami tekstylnymi. Oczywiście pieniądz z Ameryki był też jedynym środkiem płatniczym, który umożliwiał Europejczykom zakup wszystkich tych osławionych azjatyckich przypraw, jedwabiu, bawełny i innych dóbr przeznaczonych do konsumpcji oraz do re-eksportu do Ameryki i Afryki. Azja produkowała te towary i sprzedawała je Europejczykom tylko w zamian za srebro z Ameryki. Wszystkie dobra produkowane poza Europą były łatwo dostępne, praktycznie nic nie kosztowały, dla Europejczyków, ponieważ mogli za nie płacić pieniądzem, który posiadali z Ameryki. Tak naprawdę srebro – produkowane i poza Europą – było jedynym dobrem, które Europejczycy byli w stanie wprowadzić na rynek światowy.

Co więcej, dostawy tych dóbr wytwarzanych dzięki sile roboczej i surowcom spoza Europy zastąpiły też i uwolniły alternatywne zasoby wewnątrz Europy: amerykański cukier i ryby atlantyckie dostarczyły Europie kalorie, w celu zdobycia których dotąd trzeba było korzystać ze skąpych pól europejskich. Azjatycki przemysł włókienniczy dostarczał ubrań – konsumenci i producenci z Europy nie musieli już wykorzystywać w tym celu wełny z europejskich owiec, które zjadały europejską trawę. W przeciwnym wypadku trawa ta musiałaby pojawiać się na coraz większym obszarze, aby wyżywić „owce, które miałyby zjeść ludzi”, i które z drugiej strony miałyby dostarczać okrycia dla tych ludzi. W ten sposób import ubrań z Azji dzięki pieniądzom amerykańskim w pośredni sposób dał Europejczykom możliwość wytwarzania większej ilości pożywienia i drewna również w ramach samej Europy. Dzięki temu Europejczycy mogli skorzystać ze swojej pozycji w gospodarce światowej, aby uzupełnić swoje „magazyny” i zasoby, kierując się na zachód ku zawartości magazynów i baz surowcowych z obu Ameryk i na wschód – aby skorzystać z tych dostępnych w Europie Wschodniej i w Azji. Dostarczanie tych dodatkowych zasobów do Europy z zewnątrz zdjęło ciężar z zasobów europejskich, które mogły być teraz użyte do „obsługi” własnego rozwoju.

Tak więc koniec osiemnastego wieku nie oznaczał absolutnego czy względnego rzekomego rozwoju Europy ani sugerowanego „tradycyjnego” zacofania i stagnacji Azji. Przeciwnie – może i paradoksalnie – to właśnie rozwój gospodarczy Azji i zacofanie Europy przyczyniły się do zapoczątkowania kolejnego etapu w ramach cyklicznego „Upadku Wschodu” i „Wzrostu Zachodu”. Europejskie zacofanie pod względem produktywności mogło oznaczać pewne plusy, które umożliwiły doganianie, jak omawia to Gerschenkron (1962). Zacofanie Europy dało początek czerpania zysków mikro i makroekonomicznych, które stały się w końcu dostępne dzięki pieniądzu z Ameryki. Zyski te polegały na coraz większym udziale Europy w rozwijającej się gospodarce azjatyckiej w latach od 1500 do 1800. Korzenie procesów „Wzrostu Zachodu” i „Upadku Wschodu” należy ująć w ogólno-ŚWIATOWEJ perspektywie gospodarczej i demograficznej, w której centralne miejsce przypadało Azji.

OGÓLNO-ŚWIATOWE DEMOGRAFICZNE/GOSPODARCZE/EKOLOGICZNE ROZUMIENIE UPADKU WSCHODU I NARODZIN ZACHODU

Moje rozumienie tych procesów składa się z trzech powiązanych ze sobą elementów. Połączenie analizy demograficznej i mikro/makroekonomicznej pokazuje różnorakie niuanse wzrostu populacji u produktywności ekonomicznej, który doprowadził do „zamiany” miejsc między Azją a Europą w światowej gospodarce/systemie w latach 1750-1850. Mikroekonomiczna analiza ogólnoświatowych relacji podaży i popytu i względnych gospodarczych i ekologicznych wskaźników cen pokazuje ich wpływ na stymulowanie pracy i oszczędności kapitału oraz nowatorstwo pod względem produkcji energii, inwestycji i innych innowacji, które miały miejsce w Europie. Z drugiej strony, makroekonomiczna analiza cyklicznej dystrybucji dochodu i wynikających z niej popytu i podaży w Azji pokazuje szanse na uzyskiwanie stąd profitów w sensie gospodarki ogólnoświatowej.

Zarys wyjaśnienia kwestii „Upadku Wschodu” i „Powstania Zachodu” może przybrać następującą postać: Hipoteza pierwotna głosi, że innowacje technologiczne były funkcją popytu i podaży względnych wskaźników cenowych takich ich elementów jak siła robocza, kapitał i ziemia. W konsekwencji tym, co powodowało oszczędności w sile roboczej i powstanie technologii produkowania energii w Europie były przede wszystkim wyższe płace i stosunkowo łatwo dostępny kapitał. Argument ten może być kwestionowany za pomocą twierdzeń (na przykład Pomeranz, 1997), że „rewolucja przemysłowa” była mniej związana z „oszczędnością” pracy, co z jej „rozległością” – że doprowadziła ona do wzrostu produktywności zarówno pracy, jak i kapitału. Wysokość płac czy koszty mogły być równie wysokie (czy nawet wyższe) w niektórych częściach Chin, na przykład w Dolinie Jangcy i na Południu, choć prawdopodobnie w ogóle nie miało to miejsca w Indiach, jak w niektórych częściach Europy, zwłaszcza w Anglii.

Nierówny rozdział dochodów powoduje pojawienie się popytu na dobra luksusowe i importowane na górze oraz taniej pracy na dole. Twierdzę, że nic takiego nie zaszło, jak pokazuje Pomeranz (1997), w Chinach, ale w Europie – tak. Z drugiej strony przyznaję, że proces ten nie był ani tu, ani tu tak nierówny jak w Indiach. Jednak problem absolutnych, względnych o prawdopodobnych kosztów pracy na całym świecie – zarówno w obliczeniach „prawicowych”, jak i naszych własnych – odnosi się również do lokalnych i regionalnych problemów alokacji siły roboczej. Istniały też ekonomiczne różnice pod względem rozdziału pracy zwłaszcza między rolnictwem a przemysłem, które były skutkiem pewnych różnic instytucjonalnych. Jednak o wiele mniej jasne jest, do jakiego stopnia różnice te były koniecznymi i wystarczającymi racjami istniejącej alokacji siły roboczej – może po prostu chodziło tu o różnego rodzaju mechanizmy instytucjonalne, za pomocą których następowała organizacja pracy. Należy pamiętać przede wszystkim o następujących różnicach: A. Praca „przypisana” w Indiach (Pomeranz, 1997), B. Kobiety były związane z wsią, a ich praca była ograniczona do rolnictwa i chałupnictwa, na przykład przędzenia, jak w Chinach (Goldstone, 1996). C. Niektórzy robotnicy przemysłowi wciąż mieli dostęp do niektórych dóbr podstawowych produkowanych przez kobiety i gospodarkę rolną – bardziej w Chinach niż w Anglii, bez konieczności zdobywania ich za pośrednictwem rynku (Pomeranz, 1997). D. Otaczanie pól (aby produkować więcej taniej wełny dla przemysłu tekstylnego na większej ilości ziemi – „owce zjadły ludzi”) wypychało męską i żeńską siłę roboczą z ziemi do pracy (bezrobocia) w mieście – w Anglii (a może w całej Europie?).

„Rewolucja” przemysłowa rozpoczęła się w przemyśle włókienniczym, ale wymagała ona zarówno więcej dostaw „zewnętrznych” bawełny (w przypadku Europy – z jej kolonii) oraz rynku „światowego”, na którym możliwa byłaby konkurencja (nie odnosiło się to do China, które wciąż posiadały spory i chroniony rynek wewnętrzny i regionalny). „Rewolucja” przemysłowa oznaczała też konieczność zdobycia i produkcji (gdzie również zaszła) większej ilości tańszej energii, zwłaszcza węglowej, oraz jej zastosowania w wytwarzaniu i posługiwaniu się maszynami do generowania siły parowej, najpierw stacjonarnej, a następnie mobilnej. Kluczowa rola, którą odegrał węgiel jako materiał zastępujący drewno pod względem źródła energii i paliwa, opisana jest przez Wrigleya (1994). Wymienione źródła energii w sensie technicznym i ekonomicznym przede wszystkim wymagały (i umożliwiały) koncentracji pracy i kapitału w sektorach wydobywczym, transportowym i produkcyjnym. Następnie umożliwiły szybszy i tańszy transport na długich trasach dzięki parowym silnikom pociągów i statków.

Inwestowanie w taką „rewolucyjną” energię, wyposażenie, organizację i pracę przemysłu konieczne do jej wprawienia w ruch rozpoczęło się wtedy, ale dopiero wtedy, gdy było to możliwe i racjonalne w sensie ekonomicznych: A. Pod względem alokacji siły roboczej i alternatywnych kosztów. B. Pod względem umiejscowienia i porównania kosztów innych składników produkcyjnych (na przykład zasoby drewna, węgla, zwierząt, ludzkie, związane z energią i transportem, ale również surowcowe, jak wełna i żelazo), które miały związek z położeniem geograficznym zasobów i zmianami ekologicznymi co do ich dostępności. C. Pod względem dostępu do kapitału i alternatywnych sposobów czerpania zysków. D. Pod względem stopnia penetracji i potencjału rynku.

Na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku wymienione powyżej ogólnoświatowe czynniki ekonomicznej konkurencyjności i podobieństw, zmian i przemian wywoływały następujące skutki:

– Indie wciąż utrzymywały, choć musiały zmierzyć się z rosnącą konkurencją, prymat pod względem konkurencyjności na światowym rynku handlu tekstylnego. Ich atutami były tania, ale jednocześnie „przypisana” wykwalifikowana siła robocza. Wewnętrzne dostawy bawełny, pożywienia i innych dóbr pozostawały na takim samy poziomie i były wciąż dostępne cenowo. Organizacja produkcji, wymiany i finansów oraz transport był dość wydajny pomimo rosnących utrudnień gospodarczych i politycznych. Mimo to dostawy alternatywnej energii i materiałów, czyli węgla i żelaza/stali, były stosunkowo słabo dostępne i drogie. W związku z tym Hindusi nie mieli w tym czasie zbyt wielu racjonalnych w sensie ekonomicznym impulsów do inwestowania w innowacyjne rozwiązania. Odnosili się do tego z niechęcią tym bardziej, że doświadczyli osłabienia koniunktury gospodarczej już w drugim kwartale osiemnastego wieku bądź wcześniej, a również z powodu (płynącego stąd?) spadku demograficznego i kolonializmu brytyjskiego od trzeciej ćwierci tego wieku. Wpłynęło też na to połączenie zapaści i kolonializmu, a także wypływ kapitału z Indii do Wielkiej Brytanii. W 1816 roku nastąpiła metamorfoza Indii z głównego eksportera na głównego importera bawełny. Mimo to kraj ten wciąż miał silną pozycję na rynku włókienniczym i doprowadził do zwiększania produkcji – również w fabrykach – i eksportu w ostatniej kwartale dziewiętnastego wieku.

– Chiny wciąż utrzymywały swoją dominację na rynku światowym pod względem produkcji ceramiki, częściowo w produkcji jedwabiu i coraz bardziej – herbaty. Pozostawały również samowystarczalne pod względem przemysłu tekstylnego. Bilans wymiany i nadwyżki w płatnościach Chiny były wciąż w stanie utrzymywać na początku dziewiętnastego wieku. Stąd kraj ten dysponował dostępem do kapitału i dokonywał jego koncentracji w oparciu o źródła zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Mimo to, naturalne złoża węgla Chin w praktycznie ogóle nie były wykorzystywane w celu produkcji i przemysłowego wykorzystania energii, w związku z czym miała miejsce postępująca deforestacja, która sprawiała, że przejście z drewna na węgiel wciąż było nieracjonalne w sensie ekonomicznym. Co więcej, transport za pośrednictwem kanałów lądowych i nabrzeżny, a także transport drogowy, pozostawał wydajny i tani (jednak nie ze względu na zalegające zasoby węgla).

Gospodarcza wydajność i konkurencyjność Chin zarówno na rynku wewnętrznym, jak i na rynkach światowych oparta była również na bezwzględnej i względnej cenie siły roboczej. Nawet jeśli dochód na osobę był tu wyższy niż gdzie indziej, co zauważa Bairoch, a jego dystrybucja tak samo nierówna jak gdzie indziej (jak twierdzą Pomeranz i Goldstone), cena siły roboczej była niska, zarówno w sensie absolutnym, jak i relatywnym. Nie brakowało rąk do pracy, zarówno w rolnictwie, jak i w przemyśle, a produkty rolne były bez problemu dostępne również dla robotników przemysłowych, czyli tym bardziej dla tych, którzy ich zatrudniali i mogli wypłacać robotnikom niskie pensje wystarczające na zaspokojenie potrzeb. Goldstone (1996) zwraca uwagę na jeden powód: kobiety były przywiązane do swoich wiosek, w związku z czym można je było wykorzystywać do (taniej) produkcji rolniczej. Pomeranz (1997) akcentuje zbliżoną kwestię: miejscy robotnicy przemysłowi wciąż mogli korzystać, w celu zapewnienia swojego przetrwania, ze „swoich” wiosek – produkowane tam tanie dobra częściowo wytwarzane były przez kobiety, o czym mówi Goldstone. Innymi słowy, z punktu widzenia kapitalisty przemysłowego i rynku, dobra nabywane za pensję były tanie, zarówno absolutnie, jak i względnie. Było tak dlatego, że rolnictwo wytwarzało je efektywnie i tanio również z wykorzystaniem siły roboczej kobiet. „Instytucjonalna” dystrybucja taniego pożywienia wśród miejskich i innych robotników pracujących w przemyśle, transporcie, handlu i usługach była w sensie funkcjonalnym odpowiednikiem stanu rzeczy, który miałby miejsce również, gdyby funkcjonalna dystrybucja dochodu była BARDZIEJ nierówna niż w rzeczywistości. Dostępność pracy była wysoka, jej koszty – niskie, popyt na dobra konsumenckie stosunkowo wysoki, w związku z czym mało było bodźców do inwestowania w oszczędności pracy czy alternatywne źródła energii przy produkcji czy transporcie. Elvin (1993) próbował określić te okoliczności za pomocą terminu „pułapki równowagi”. Nawet wówczas jednak Chiny wciąż jawią się jako konkurencyjne na rynku światowym, zdolne utrzymać swoje nadwyżki eksportowe. Cesarz Ch’ien Lung stwierdził w swoim posłaniu z 1793 skierowanym do Króla Anglii Jerzego III: „Nie widzę żadnej wartości w rzeczach dziwnych i pomysłowych i nie znajduję żadnego zastosowania dla towarów z twojego kraju” (Schurman i Schell, 1967, I: 108-109).

– Europie Zachodniej, a zwłaszcza Wielkiej Brytanii trudno było rywalizować przede wszystkim z Indiami i Chinami. Europa była zależna od przemysłu bawełnianego Indii i ceramiki i jedwabiu z Chin, które re-eksportowała i na których zarabiała (gospodarczo o politycznie) w swoich koloniach w Afryce i obu Amerykach. Co więcej, Europa pozostawała zależna od swoich kolonii ze względu na pieniądz, którego potrzebowała, aby płacić za import tych towarów – zarówno za re-eksport, jak i za własną konsumpcję i inne wykorzystanie, na przykład jako materiał do własnej produkcji czy eksportu. Pod koniec osiemnastego i na początku dziewiętnastego wieku miało miejsce załamanie w przepływie metali szlachetnych i innych dochodów z handlu niewolnikami i z plantacji na europejskich plantacjach w Afryce i Amerykach. Aby przywrócić, czy wręcz utrzymać – nie mówiąc już o wzroście – swoje (światowe, jak i krajowe) rynki, Europejczycy wspólnie, a każda europejska kompania osobno, musieli doprowadzić do zwiększenia penetracji przynajmniej niektórych rynków, eliminując konkurencję (politycznie i militarnie) bądź ją osłabiając przez obniżenie własnych kosztów produkcji – czasami za pomocą obydwu środków.

Możliwość taka pojawiła się, gdy nastąpił „Zmierzch” w Indiach i Azji Zachodniej, a może i w Chinach. W Wielkiej Brytanii i w całej Europie zarobki i inne koszty produkcji i transportu wciąż były bezkonkurencyjnie wysokie. Jednak zwłaszcza po 1750 roku rosnące zarobki i spadająca śmiertelność znacznie podwyższyły wartość i szybkość wzrostu demograficznego. Co więcej, przeniesieniu nadwyżki pracy z rolnictwa mogło zaspokoić podaż pracy w przemyśle. W tym samym czasie realizacja polityki kolonialnej przez Wielką Brytanię w Indiach odwróciła wcześniejszy przepływ kapitału do Indii i zwróciła go z Indii do Wielkie Brytanii na zasadzie „drenażu”. Połączenie działań handlowych i kolonialnych umożliwiło również rozpoczęcie importu o wiele większej ilości bawełny jako surowca do Wielkiej Brytanii i Europy Zachodniej. Deforestacja i malejące zasoby drewna i węgla jeszcze bardziej podwyższyły ceny.

Jednocześnie, od w drugiej połowie osiemnastego wieku względny i absolutny spadek kosztów węgla umożliwił zastąpienie węgla drzewnego przez węgiel kopalny jako bardziej ekonomicznego rozwiązania, które zaczęło być coraz powszechniej stosowane w Wielkiej Brytanii. Faza B Kondratiewa ostatnich dekad osiemnastego wieku doprowadziła do wynalazczości technologicznej i udoskonaleń w przemyśle tekstylnym, oraz oznaczała upowszechnienia silników parowych (najpierw w celu pompowania wody z tuneli kopalni, a następnie do napędzania maszyn w przemyśle tekstylnym). Na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku „pierwsza” faza A (zdefiniowana przez Kondratiewa) oraz wojny napoleońskie doprowadziły do wzrostu inwestycji i ekspansji nowych rozwiązań produkcyjnych, a następnie środków transportu. Jeszcze większa ilość dostępnej, choć wciąż stosunkowo drogiej, siły roboczej została włączona do „systemów fabrycznych”. Produkcja gwałtownie wzrosła, płaca realna i dochody spadły, a „warsztaty świata” podbiły jeszcze większą ilość rynków zagranicznych dzięki „wolnemu handlowi”. Ale mimo to kolonializm brytyjski musiał zabronić wolnego handlu z Indiami i powrócił do eksportu opium z tego kraju, aby wymusić na Chinach „otwarcie wrót”.

– Większa część świata i tak nie mieści się w przedstawionej analizie światowej gospodarki. W skrócie, widzimy, że znaczna część Afryki miała równie korzystny stosunek pracy do ziemi, jak Europa, która mogła dokonać oszczędnościowych inwestycji. Afryka jednak nie posiadała analogicznej jak Europa bazy surowcowej (oprócz Afryki Południowej, choć i tam była ona stosunkowo mało rozwinięta) i z pewnością pozostawała poza głównym nurtem napływu kapitału – Afryka cierpiała na odpływ kapitału. To samo odnosi się do Wysp Karaibskich. Ameryka Łacińska posiadała surowce i siłę roboczą, ale również cierpiała na skutek kolonialnego i neokolonialnego odpływu kapitału, a także z powodu specjalizacji w eksporcie surowców nieobrobionych. Jednocześnie rynek wewnętrzny krajów tego regionu był opanowany przez eksport europejski. Azja zachodnia, środkowa i południowo-wschodnia również stawały się coraz bardziej opanowane przez Europę, stając się może wręcz koloniami jej przemysłu, któremu dostarczały surowców mineralnych, które wcześniej same przetwarzały na potrzeby swojej wewnętrznej konsumpcji i na eksport. W dziewiętnastym wieku jedynie europejskie „osadnicze kolonie” w Ameryce Północnej, Australazji, Argentynie i Afryce Południowej były w stanie znaleźć dla siebie miejsce w międzynarodowym podziale pracy, a Chiny i Japonia wciąż były w stanie stawiać znaczny opór dokonującym się procesom.

W skrócie, zmieniające się warunki demograficzne, ekonomiczne i ekologiczne na świecie gwałtownie – a dla większości, na przykład dla Adama Smitha, również nieoczekiwanie – sprawiły, że wiele powiązanych ze sobą inwestycji stało się ekonomicznie racjonalnych i zyskownych. Dotyczyło to maszyn i procesów, które prowadziły do oszczędności w kosztach pracy na jednostkę produktu (wzrosła produktywność i wykorzystanie siły roboczej), tworzenia coraz większej mocy produkcyjnej czy coraz większej jakości zatrudnienia w produkcji i produktywności kapitału. Przekształcenia procesów produkcyjnych były początkowo skoncentrowane na wybranych sektorach przemysłowych, w rolnictwie i sektorze usług w tych częściach gospodarki światowej, których zbliżona POZYCJA pod względem konkurencyjności umożliwiła tworzenie – oraz ciągłe odtwarzanie – Nowo Uprzemysłowionych Gospodarek (NIE – Newly Industrializing Economies) z ich racjonalnymi w sensie ekonomicznym i możliwymi w sensie politycznym substytutami importowymi i promowaniem eksportu. W związku z tym transformacja ta była i wciąż jest jedynie tymczasowo umiejscowiona w danym regionie i pokazuje sposób przejawiania się ŚWIATOWYCH procesów gospodarczych, nawet jeśli nie są one rozłożone równo na całym świecie – w historii nigdy nic takiego nie miało miejsca i trudno oczekiwać, żeby nagle nastąpiło powszechne wyrównanie i ustabilizowanie. I tu należy odnieść się do zupełnie innej – późniejszej – historii, która dotyczy od-rodzenia Azji Wschodniej w gospodarce światowej, które ma miejsce dzisiaj.

KONKLUZJE I WNIOSKI

Powszechnie przyjęte teorie łączą rewolucję przemysłową i „narodziny” Zachodu z jego rzekomą „niepowtarzalnością” i „wyższością”. Źródła tejże ujmuje się znowu jako związane z, również rzekomymi, długotrwałymi czy wręcz mającymi miejsce od zarania dziejów przygotowaniami Zachodu do rozpoczęcia swojego dzieła. Stwierdzenia takie błędnie definiują miejsca i dokonują „przesunięcia” „konkretności” transformacji, poszukując jej jedynie w ramach samej Europy. Mimo to, „przyczyn” tej transformacji w ogóle nie da się zrozumieć jeśli pozostanie się na gruncie Europy i w zaślepieniu przez nią. Zamiast tego trzeba wziąć pod uwagę światło, które roztacza się z wiedzy o ogólnoświatowym, globalnym systemie. Należy postawić na głowie powszechnie przyjęte teorie.

Argument – i dowód! – mówi, że rozwój świata między latami 1400 i 1800 jest odbiciem nie słabości, a siły Azji i nie nie mającej tak naprawdę miejsca siły Europy, ale raczej jej względnej słabości w gospodarce światowej. To raczej wspólny udział i uczestnictwo wszystkich tych regionów w jednej, choć nie jednorodnie ustrukturowanej i bez przerwy transformującej się, gospodarce globalnej, spowodował również zmiany w ich wzajemnym umiejscowieniu w świecie. Wspólna globalna ekspansja gospodarcza od roku 1400 przez długi czas przynosiła zyski przede wszystkim centrom azjatyckim, a następnie peryferiom w Europie, Afryce i Amerykach. Gospodarka ta jednak zaczęła obracać się, względnie, jak i absolutnie, przeciwko Azji, nadszarpując dobrobyt po kolei poszczególnych regionów Azji od końca osiemnastego wieku. Produkcja i handel zaczęły zapadać się w rytm rosnącej populacji i dochodu, ale też gospodarczej i społecznej polaryzacji, które wywoływały konieczność zwracania większej uwagi na zasoby, ograniczyły popyt na dole, i dostarczyły taniej siły roboczej przede wszystkim w Azji niż gdziekolwiek indziej na świecie. Ta przemiana światowej gospodarki otworzyła również drzwi do „Narodzin Zachodu”, który musi być ponownie rozważony pod względem o wiele ważniejszej trwałości w historii globalnej niż mających w niej miejsce okresowych „przeskoków” i „cięć”. Rozumienie rozłamu, który nastąpił w szesnastym wieku (rzekomy początek nieciągłości światowo-historycznej) jest w ogromnej części elementem wszystko wyjaśniającej (zaciemniającej?) argumentacji europocentrycznej. Jeśli uda nam się porzucić europocentryzm i przyjąć bardziej globalną, holistyczną perspektywę świata czy nawet EurAzji, nie-ciągłość zostanie zastąpiona przez o wiele ważniejszą ciągłość. A może odwrotnie? Gdy spojrzymy na cały świat w sposób bardziej holistyczny, historyczna ciągłość okaże się jedynym rozwiązaniem, zwłaszcza w przypadku Azji. Tak naprawdę, same „Narodziny Zachodu” będą mogły być zrozumiane właśnie z perspektywy tej globalnej historycznej ciągłości.

Ponowne pojawienie się Azji Wschodniej w roli lidera gospodarki światowej tym bardziej zmusza nas do skupienia się na długiej historycznej ciągłości, której częścią jest ten proces.

Odzyskanie przez Azję Wschodnią wyróżnionej pozycji w gospodarce światowej sprawia, że tym bardziej wymagane jest skupienie się na długotrwałej historycznej ciągłości, której proces ten jest częścią. Już Wertheim (1967, 639) zauważył, że „mniej więcej w połowie wieku pojawił się nowy zwrot… który oznaczał zdecydowane przesunięcie w historii światowej”. Polityczne początki tego trendu wyznaczała dekolonizacja w Azji Południowej – niepodległość Indii w 1948, wyzwolenie w Chinach w 1949, a następnie w Indonezji i w innych krajach Azji Południowo-Wschodniej. Już pół wieku później, w 1997 roku, miało miejsce zamknięcie kolejnego koła, które zatoczyła światowa gospodarka. W sensie ekonomicznym, jego początki związane są z industrializacją w Chinach (włącznie z Tajwanem) oraz w Japonii, a następnie w Korei, objęła też ona Hong Kong i Singapur, jako pierwszą grupę wschodnio-azjatyckich „nowo uprzemysłowionych gospodarek” czy też „czterech tygrysów”. Od tamtej pory nowy wzrost ekonomiczny dotarł i do innych „tygrysów” czy też „małych smoków” w całej Azji Południowo-Wschodniej, a także „WIELKICH smoków” na wybrzeżu chińskim. To ten sam region południowej (i wschodniej) części Morza Chińskiego, oraz „zamorska diaspora chińska”, który odegrał tak wybitną rolę w gospodarce światowej na początku poprzedniego długiego etapu ekspansji gospodarczej od piętnastego do osiemnastego wieku.

Obecny, rzekomo bezprecedensowy, choć tak naprawdę będący kontynuacją, wzrost na Wschodzie musi być rozumiany jako część i przyczynek do fundamentalnej struktury i ciągłości w rozwoju globalnym. Rozpoznanie i analiza tej ciągłości ujawni nam więcej niż krótkowzroczne trzymanie się rzekomych nieciągłości, jak to jest w przypadku odkrytej właśnie „globalizacji” czy „narodzin Wschodu” w latach 90-tych. Podobny status ma nieporozumienie związane z „krachem” w 1997 roku. Rzekome załamanie w Azji Wschodniej to przede wszystkim, choć nie jedynie, przejaw roli odrodzonego świata Azji Wschodniej i coraz większego znaczenia jej mocy produkcyjnych, popytu rynkowego i finansów w gospodarce światowej. To po części właśnie ta (nad)produkcyjna potęga Azji Wschodniej wywołała pierwszą recesję w świecie, która znowu zaczęła się w Azji Wschodniej i rozprzestrzeniła się na zachód, a nie odwrotnie. Zjawisko to wyznacza rozpoczęcie nawrotu gospodarki światowej o 360 stopni i zbliżanie się ku nowemu centrum ekonomicznemu w Azji, która wcześniej przez całe wieki pełniła tę samą funkcję, dopóki nie została ona na krótko przejęta przez Zachód.

Stąd, obecna ekspansja gospodarcza Azji Wschodniej może wyznaczać początek powrotu Azji do roli przyszłego lidera w gospodarce globalnej, tak jak to miało miejsce w niezbyt odległej przeszłości – w „Królestwie Środka”, z Chinami znajdującymi się w jego ścisłym „centrum”. Wertheim (1997, 169) wspomina, że już historyk holenderski, Jan Romein (1962) nazwał nasz wiek Erą Azji i przepowiedział, że za dwie lub trzy dekady Chiny staną się państwem przemysłowym, które urośnie do największej potęgi na Wschodzie, a może i na całym świecie.

Wydarzenia współczesne i perspektywy na przyszłość, o których mówiliśmy wymagają nowej i lepszej historiografii i teorii społecznej, które będą w stanie ją zrozumieć i zaoferować przynajmniej jakieś sugestie na temat możliwych działań i założeń w polityce społecznej. Praca ReORIENT: GLOBAL ECONOMY IN THE ASIAN AGE ma być kolejnym krokiem w tym kierunku.

CYTOWANE PRACE

Abu-Lughod, Janet 1989. Before European Hegemony. The World System A.D. 1250-1350. New York: Oxford University Press.

Adams, Robert McC. 1996. Paths of Fire: An Anthropologist’s Inquiry into Western Technology, Princeton: Princeton University Press.

Ali, M. Athar 1975. „The Passing of Empire: The Mughal Case” Modern Asian Studies 9,3: 385-396.

Anderson, Perry 1974. Lineages of the Absolutist State. London: New Left Books.

Arrighi, Giovanni, Takeshi Hamashita and Mark Selden 1996. „The Rise of East Asia in World Historical Perspective,” tekst wygłoszony podczas Planning Workshop, Fernand Braudel Center, SUNY Binghamton, 6-7 grudnia.

Baechler, Jean, John A. Hall and Michael Mann 1988, Eds. Europe and the Rise of Capitalism. Oxford: Basil Blackwell.

Bairoch, Paul 1969. Revolucion Industrial y Subdesarrollo. La Habana: Instituto del Libro.

—– 1981. „The Main Trends in National Economic Disparities since the Industrial Revolution” w: Bairoch, Paul and Maurice Levy-Leboyer [Eds.] Disparities in Economic Development since the Industrial Revolution. London: Macmillan.

Barendse, Rene J. 1998a. The Arabian Seas 1640-1700. Leiden: CNWS.

—— 1998b Bentley, Jerry H. 1996. „Periodization in World History” The American Historical Review 101,3, June: 749-770.

Blaut, James 1993. The Colonizer’s Model of the World: Geographical Diffusionism and Eurocentric History, New York/ London: Guilford Press, 1993,

—— 1997. „Eight Eurocentric Historians,” Chapter 2 w: Decolonizing the Past: Historians and the Myth of European Superiority [manuscript] forthcoming.

Blusse, L. 1986. Strange Company: Chinese Settlers, Mestizo Women and the Dutch in VOC Batavia. Doordrecht: Foris.

Bodenheimer, Susane Jonas 1971. „Dependency and Imperialism: The Roots of Latin American Underdevelopment” w Readings in U.S. Imperialism, K.T. Fann and Donal Hodges, Eds. Boston, MA:Sargent: 155-182.

Braudel, Fernand 1979. The Wheels of Commerce. Vol. II of Civilization and Capitalism 15th-18th Century London:Fontana (polskie wydanie: Gry wymiany, tom II, Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV-XVIII w., Warszawa 1992)

—— 1992. The Perspective of the World Vol. III of Civilization and Capitalism 15th-18th Century. Berkeley: University of California Press. (polskie wydanie: Czas świata, tom III, Kultura materialna, gospodarka i kapitalizm XV-XVIII w., Warszawa 1992)

Breman, Jan C. 1985. Of Pesants, Migrants and Paupers, Capitalist Production in West India New Delhi: Oxford Univesity Press.

Carr-Saunders A.M. 1936. World Population. Past Growth and Present Trends. Oxford: Clarendon Press.

Chase-Dunn, Christopher and Thomas Hall 1997. The Rise and Demise: Comparing World-Systems. Boulder: Westview.

Chaudhuri, N.K. 1990. Asia Before Europe. Economy and Civlisation of the Indian Ocean from the Rise of Islam to 1750. Cambridge: Cambridge University Press.

Christian, David 1991. „The Case for ‚Big History’.” Journal of World History 2, 2: 223 – 238.

Cipolla, Carlo 1976. Before the Industrial Revolution. European Society and Economy, 1000-1700. London: Methuen.

Crosby, Alfred W. 1972. The Columbian Exchange. Biological and Cultural Consequences of 1492. Westport, CN:Greenwood Press.

—– 1986. Ecological Imperialism. The Biological Expansion of Europe, 900-1900. Cambridge: Cambridge Univesity Press.

Davis, L. and R. Huttenback 1987. Mammon and the Pursuit of Empire: The Political Economy of British Imperialism. Cambridge: Cambridge University Press.

Dawson, Raymond 1967. The Chinese Chameleon. An Analysis of European Conceptions of Chinese Civilization. London: Oxford University Press.

Elias, Norbert 1978. The Civilizing Process. Oxford: Blackwell, 2 vols.

Elvin, Mark 1973. The Pattern of the Chinese Past. Stanford: Stanford Univerity Press.

Fischer, Wolfram, R.M. McInnis & J. Schneider [Eds.] 1986. The Emergence of a World Economy 1500-1914. Papers of the IX Internatinal Congress of Economic History, Part I: 1500-1850. Wiesbaden: Steiner Verlag.

Frank, Andre Gunder 1978a. World Accumulation 1492- 1789, New York: Monthly Review Press and London: Macmillan Press.

—— 1978b. Dependent Accumulation and Underdevelopment. New York: Monthly Review Press and London: Macmillan Press.

—— 1998. ReOrient: Global Economy in the Asian Age. Berkeley:University of California Press, forthcoming.

Frank, A. G. and B.K. Gills, Eds..1993 The World System: Five Hundred Years or Five Thousand? London and New York: Routledge.

Gerschenkron, Alexander 1962.Economic Backwardness in Historical Perspective. a Book of Essays. Cambridge MA: Belknap/ Harvard University Press.

Goldstone, Jack A. 1991a. Revolutions and Rebellions in the Early Modern World. Berkeley: University of California Press.

——- 1991b. „The Cause of Long-Waves in Early Modern Economic History” in Research in Econoic History, Supplement 6, Joel Mokyr, Ed. Greenwich CT: JAI Press.

—— 1996. „Gender, Work, and Culture: Why the Industrial Revolution Came Early to England But Late to China” Sociological Perspectives 39,1:1-21.

Goody, Jack 1996. The East in the West. Cambridge: Cambridge University Press.

Goudsblom, Johan 1992. Fire and Civilization. London, Allen Lane.

Goudsblom, Johan, Eric Jones & Stephen Mennell 1996 The Course of Human History. Economic Growth, Social Process, and Civilization Armonk,NY: M.E.Sharpe.

Hall, John A. 1985. Powers and Liberties: The Causes and Consequences of the Rise of the West. London/ Oxford: Penguin with Basil Blackwell.

Hamashita, Takeshi 1988. „The Tribute Trade System and Modern Asia” The Toyo Bunko.Tokyo: Memoires of the Research Department of the Toy Bunko, No. 46: 7-24.

—— 1994. „The Tribute Trade System and Modern Asia” [revised] in Japanese Industrialization and the Asian Economy, A.J.H. Latham and Heita Kawakatsu, Eds. London and New York: Routledge.

Harte, N.B. 1971.Ed. The Study of Economic History: Collected Inaugural Lectures 1893-1970. London: Frank Cass.

Hilton, R. H.,Ed. 1976. The Transition from Feudalism to Capitalism. London: New Left Books.

Hodgson, Marshall 1993. Rethinking World History. Edited by Edmund Burke III. Cambridge: Cambridge University Press.

Ikeda, Satoshi 1996. „The History of the Capitalist World-System vs. the History of East-Southeast Asia” Review XIX,1, Winter: 49-78.

Jones, E.L. 1981. The European Miracle: Environments, Economies and Geopolitics in the History of Europe and Asia. Cambridge: Cambridge University Press.

—– 1988. Growth Recurring. Economic Change in World History. Oxford: Clarendon Press.

Klein, Peter W. 1989. „The China Seas and the World Economy between the Sixteenth and Nineteenth Centuries: The Changing Structures of World Trade” w: Carl-Ludwig Holtfrerich, Ed. 1989. Interaction in the World Economy. Perspectives from International Economic History. London: Harvester: 61-89.

Landes, David S. 1969. The Unbound Prometheus. Technological Change and Industrial Development in Western Europe from 1750 to the Present Cambrige: Cambridge University Press.

Lis, Catharina & Hugo Soly 1997. „Different Paths of Development: Capitalism in Northern and Southern Netherlands during the Late Middle Ages and Early Modern Period” Review , XX,2, Spring: 211-242.

Livi-Bacci, Massimo 1992. A Concise History of World Population. Cambridge MA and Oxford UK: Blackwell.

Lourido, Rui D’Avila 1996a. European Trade between Macao and Siam, from its Beginnings to 1663. Florence: European University Institute, unpublished Ms.

—– 1996b. The Impact of the Silk Trade: Macau- Manila, from the Beginning to 1640. Paris: UNESCO, forthcoming.

Marx, Karl and Friedrich Engles 1848. The Communist Manifesto.

McNeill, William 1963. The Rise of the West. A History of the Human Community. Chicago: University of Chicago Press.

Meilink-Roelofsz, M.A.P. 1962. Asian Trade and European Influence in the Indonesian Archipelago between 1500 and about 1630. The Hague: Martinus Nijhoff.

Modelski, George and William Thompson 1996. Leading Sectors and World Powers: The Co-Evolution of Global Economics and Politics. Columbia: University of South Carolina Press.

North, Douglass C. and Robert Paul Thomas 1973. The Rise of the Western World: A New Economic History. Cambridge: Cambridge University Press.

O’Brien, Patrick 1982. „European Economic Development: The Contribution by the Periphery” Economic History Review, 2nd. series XXXV:1-18.

—– 1990. „European Industrialization: From the Voyages of Discovery to the Industrial Revolution” w: Hans Pohl, Ed. The European Discovery of the World and it Economic Effects on Pre-Industrial Society, 1500-1800. Papers of the Tenth International Economic History Congress. Stuttgart: Franz Steiner Verlag.

—– 1997. „Intercontinental Trade and the Development of the Third World since the Industrial Revolution,” Journal of World History 8, 1, Spring: 75-134.

Pan, Ming-te 1998. Were They Better Off? Living Standards in Rural Yangzi Delta: 1650-1800. SUNY Oswego, unpublished.

Parsons, Talcott 1949 [1937]. The Structure of Social Action. Glencoe: Free Press.

—— 1951. The Social System. Glencoe: Free Press.

Perlin, Frank 1990. „Financial Institutions and Business Practices across the Euro-Asian Interface: Comparative and Structural Considerations” w: Hans Pohl [Ed.] The European Discovery of the World and its Economic Effects on Pre-Industrial Society, 1500-1800. Papers of the Tenth International Economic History Congress. Stuttgart: Franz Steiner Verlag: 257-303.

—– 1993.’The Invisible City’. Monetary, Administrative and Popular Infrastructure in Asia and Europe 1500-1900. Aldershot, UK: Varorium.

—– 1994. Unbroken Landscape. Commodity, Category, Sign and Identity; Their Production as Myth and Knowledge from 1500. Aldershot, UK: Varorium.

Polanyi, Karl 1957. The Great Transformation – The Political and Economic Origins of our Time. Boston: Beacon Press.

Pomeranz, Kenneth 1997. A New World of Growth: Markets, Ecology, Coercion and Industrialization in Global Perspective. Unpublished Ms.

Romein, J. 1954. Aera van Europa Leiden: Brill.

—– 1962. The Asian Century: A History of Modern Nationalism in Asia London: Allen & Unwin.

Rostow, W.W. 1962. The Stages of Economic Growth. A Non-Communist Manifesto Cambridge: Cambridge University Press.

—— 1975. How It All Began: Origins of the Modern Economy. New York: McGraw-Hill.

Rutten, Mario 1994. Asian Capitalists in the European Mirror. Amsterdam: VU University Press/CASA Comparative Asian Studies 14.

Sanderson, Stephen 1995. Social Transformations: A General Theory of Historical Development. Oxford: Blackwell.

Schurmann, Franz and Orville Schell 1967. The China Reader I:Imperial China. New York: Vintage.

Schrieke,B.1955. Indonesian Sociological Studies: Selected Writings of B. Schrieke. The Hague: van Hoewe.

Shapin, Steve 1996. Scientific Revolution. Chicago: University of Chicago Press.

Smith, Adam 1937 [1776]. The Wealth of Nations. New York: Random House.

Spier, Fred 1996. The Structure of Big History. From the Big Bang until Today. Amsterdam, Amsterdam University Press.

Sun, Laichen 1994a. Burmese Tributary and Trade Relations with China Between the Late Thirteenth and Eighteenth Centruries. Ann Arbor: University of Michigan Department of History, unpublished.

——- 1994b. The 18th Century Sino-Vietnam Overland Trade and Mining Industry in Northern Vietnam. Ann Arbor: University of Michigan Department of History, unpublished.

Streefkerk, Hein 1997. „Gujarati Entrepreneurship. Historical Continuities against Changing Perspectives” Economic and Political Weekly February 22: M 2-10.

Tibebu, Teshale 1990. On the Question of Feudalism, Absolutism, and the Bourgeois Revolution. Review , XIII,1, Winter: 49-152.

van Leur, J.C. 1955. Indonesian Trade and Society: Essays in Asian Social and Economic History. The Hague and Bandung: W. van Hoeve.

van Zanden, Jan Luiten 1997. „Do We Need a Theory of Merchant Capitalism?” Review , XX,2, Spring: 255- 268.

Wang, Gung Wu 1958. „The Nanhai Trade. A Study of the Early History of Chinese Trade in the South China Sea” Journal of the Malayan Branch Royal Asiatic Society XXXI Part 2, June:1-134.

Wallerstein, Immanuel 1974. The Modern World-System Vol. I. Capitalist Agriculture and the Origens of the European World-Economy in the Sixteenth Century. New York: Academic Press.

—– 1996. Open the Social Sciences Report of the Gulbenkian Comission. Stanford: Stanford University Press.

—– 1997. „Merchant, Dutch, or Historical Capitalism?” Review , XX,2, Spring:243-254.

Wertheim Wim 1956. Indonesian Society in Transition: A Study of Social Change. The Hague/Bandung: Van Hoeve.

—– 1997. Third World whence and whither? Protective State versus Aggressive Market. Amsterdam: Het Spinhuis.

White, Lynn, Jr. 1962. Medieval Technology and Social Change. New York: Oxford University Press.

Wills Jr. John E. 1993. „Maritime Asia, 1500-1800: The Interactive Emergence of European Domination,” American Historical Review, February: 83-105.

Wolf, Eric 1982. Europe and the People Without History. Berkeley: University of California Press.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s