Ślepota patriarchalna

Czytam właśnie książkę Wojciech Jagielskiego „Trębacz z Tembisy. Droga do Mandeli”.

Natknąłem się tam na fragment będący piękną ilustracją ślepoty, tych którzy są w pozycji uprzywilejowania. Zanim go przytoczę, kilka słów o paradoksalności figury podporządkowania i panowania, którą klasycznie przedstawił Hegel w dialektyce Pana  i Niewolnika (Sługi), [org. niemiecki. Herr – Knecht].

Jedną, samoistną, której istotą jest byt dla siebie, i drugą, niesamoistną, której istotą jest życie, czyli byt dla kogoś innego. Pierwsza jest panem, druga – niewolnikiem” (G. W. F. Hegel (1963), Fenomenologia ducha, t. I, przeł. A. Landman, Warszawa: PWN, s. 221).

To jednak nie jest koniec opowieści o figurze Pana i Sługi. W ukształtowanym poprzez walkę (przegraną) układzie, sługa uzyskuje siebie, swoją samoistność poprzez pracę. Okazuje się ona w rezultacie pełniejsza niż samoistność Pana, który oparta jest jedynie na wymuszonym uznaniu z strony świadomości służebnej. Panująca figura jest ślepa, jej sens istnienia polega na wymuszonym uznaniu, nie ma ona dostępu do „świata”, który jest kształtowany poprzez Sługę. Oczywiście to figura Pana jest tą widoczną, to ona jest beneficjentem niesprawiedliwego układu – o ile on trwa.

I cytat:

W Johanesburgu rozmawiałem z dawnymi znajomymi Biko – politykami, dziennikarzami. Spotkałem się nawet z jego synem Nkosinathim. Ostatniego dnia pobytu w Pretorii przyjaciel umówił mnie na kolację z uczonymi studiującymi nauki Biko i historię jego Ruchu Czarnej Świadomości. Gospodynią była szczupła, niepozorna kobieta w średnim wieku. Podczas rozmowy o Biko prawie nie zabierała głosu, słuchając z zainteresowaniem co mają do powiedzenia jej koledzy. Z całego towarzystwa z nią jedną nie zamieniłem chyba ani słowa.   Kiedy przy pożegnaniu wręczyła mi wizytówkę, tylko rzuciłem na nią okiem. W samolocie, zadowolony z siebie i podróżnych łupów, aż nadto bogatych, by złożyć opowieść o życiu i śmierci Biko, zacząłem czytać książkę poświęconą jego przyjaźni z białym dziennikarzem Donaldem Woodsem. Spomiędzy kartek wypadła wizytówka, którą poprzedniego wieczoru dostałem od gospodyni proszonej kolacji. Bezwiednie schowałem ją do kieszenie koszuli. Sięgnąłem po nią piętnaście minut później, gdy na początku drugiego rozdziału natrafiłem na nazwisko, które wydało mi się znajome. Mamphela Ramphele była przyjaciółką, towarzyszką i kochanką Steve’a Biko, osoba mu najbliższą  i znającą go jak nikt inny. „Dr Mamphela Aletta Ramphele, prorektor Uniwersytetu Kapsztadzkiego”, przeczytałem na wizytówce. Nie napisałem opowieści o Biko. /s. 84/

Advertisements

11 Comments Add yours

  1. lady_pasztet pisze:

    Ciekawa historia, bardzo ciekawa.

    1. fronesis pisze:

      Ładnie koresponduje z wywiadem jaki przeczytałem z (byłą już chyba?) żoną W. Jagielskiego.

      1. lady_pasztet pisze:

        o, a gdzie, gdzie to masz?

      2. lady_pasztet pisze:

        A gdzie ten wywiad? Podasz linka, bede wdzięczna :)

          1. lady_pasztet pisze:

            Dzięki!

          2. ramone.alcin pisze:

            To jest jakas nowa moda: polskie zony pisza ksiazki o tym, jacy ich mezowie byli okropni.

            1. fronesis pisze:

              Pytanie – czy jedynie monetyzują ich sławę, czy jednak coś puszcza w modelu patrialchalnym.

  2. fronesis pisze:

    Wpadłeś do spamołapa, ale już jesteś wyratowany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s