Karmiczny i kapitalistyczny posthumanizm

W Japonii Amazon zatrudnił kozy, by pasły się wokół jednego z magazynów. Firma wyposażyła je w takie same identyfikatory jak te, które nosimy na szyi! Jest na nich imię, zdjęcie i kod kreskowy”

(Le Monde Diplomatique, Listopad 2013, Jean-Baptiste Malet, Amazon od podszewki)

Tyle. Posthumanizm, nowa antropologia rozszerzona o maszyny i zwierzęta to akademicki przebój ostatnich lat. Latour, Haraway to nazwiska modne. Posthumanizm jest często traktowany jako obietnica, szansa na nowy „zwrot”. Skierowanie się ku materialności, rzeczom, zwierzętom jest postrzegane jako lekarstwo przeciwko dwóm chorobom równocześnie: nowoczesności i jej postmodernistycznej krytyce.

Posthumanistyczna ontologia, owszem wyzwala, ale na razie tylko „akademicko”. Ontologia wyzwolona ze złudzeń antropocentrycznych jest odkrywcza na gruncie filozofii, nauk społecznych, gdzie fundamentalizm humanistyczny panował niepodzielnie od wielu lat. Wpisywanie „ludzi” w ciągi, sieci tego, co ludzkie i poza-ludzkie nie jest niczym nowym dla księgowych, neoliberalnych audytorów rzeczywistości. Każdy z nas staje się zasobem ludzkim, kiedy tylko zdecydujemy się złożyć swoje C.V. w dziale myląco zwanym „human relation”.

Posthumanistyczna ontologia to coś oczywistego w „karmicznym” świecie późnego kapitalizmu. Koniec snów o człowieku, misji, humanizmie, każdy z nas jest tylko elementem w ciągłej wędrówce dusz, poprzez cykle kapitalistycznej gospodarki. Ludzkie podmioty, to chwilowe „pozycje podmiotowe”, momenty, wcielenia mielone w młynach kapitalistycznego przeznaczenia. Nieraz rodzimy się kozą, bywa, że miliarderem, czasem biedakiem. Nie ma dużej różnicy ontologicznej, pomiędzy rzeczą, wpisanym w struktury kapitalizmu zwierzęciem a homo-nyama – człowiekiem mięsem.

Posthumanistyczna ontologia to nie akademicka fanaberia, to fakt. Musimy „jedynie”, dorobić do niej posthumanistyczną, emancypacyjną politykę.

Tylko tyle.

p.s. Kozy, to mój drugi, po psach  ulubiony gatunek ssaka, ludzie są na trzecim miejscu.

Advertisements

18 Comments Add yours

  1. ramone.alcin pisze:

    Maszyny maszynami, ale kulturowa elewacja zwierzat do poziomu ludzi bardzo mi sie podoba. Jedna z najfajniejszych organizacji na swiecie to http://www.nonhumanrightsproject.org/, i wspieram ich w tym co robia na 100%.

    1. fronesis pisze:

      @ramone.alcin
      Ja generalnie jestem posthumanistą, tyle tylko, że łatwo obsunąć się w coś nieciekawego. Podam przykład, pod notką „Pochodne kofeiny” pojawił się komentarz, że to w sumie dobrze, że po wprowadzeniu upraw GMO powiększą się pola i drobni farmerzy będą musieli wylądować w miastach, prawdpodobnie w slumsach. Dzięki temu przyroda mniej ucierpi. Ja mam kłopot,bo kiedy oglądam kampanie ochrony wielkich ssaków w Afryce, ktoś zapomina, że homo sapiens też jest zwierzęciem, może warto go chronić. Pamiętam, gdzieś czytałem jak miejscowi giną na granicy RPA bo muszą się przedzierać przez Park Narodowy i zjadają ich tam lwy i inne takie. p.s. a mój stosunek do zwierząt ostatnio bardzo kształtują teksty prof.Andrzeja Elżanowskiego.

      1. ramone.alcin pisze:

        „Podam przykład, pod notką “Pochodne kofeiny” pojawił się komentarz, że to w sumie dobrze, że po wprowadzeniu upraw GMO powiększą się pola i drobni farmerzy będą musieli wylądować w miastach, prawdpodobnie w slumsach. Dzięki temu przyroda mniej ucierpi.”

        Przeciez bardziej efektywne wykorzystanie ziemi rolnej jest rowniez w interesie ludzi.

        1. fronesis pisze:

          Ja jestem przeczulony kolonialnie, wydaje mi się, że troska o afrykańską przyrodę kosztem lokalnej ludności jakoś łatwiej przechodzi, niż troska o przyrodę np. w USA, gdyby to miało np. ograniczyć ilość samochodów. Poza tym ciąglę mam w pamięci anegdotę z książki Bookchina „Przebudowa społeczeństwa”, gdzie opisywał jakąś wystawę ekologiczną, kończyła się ona lustrem nad którym był napis: oto najgroźniejszy gatunek na Ziemi. Wszytko fajnie ale w angdocie Bookchina przeglądało się w tym lustrze afroamerykańskie dziecko wraz ze swym białym nauczycielem.

      2. ramone.alcin pisze:

        „Pamiętam, gdzieś czytałem jak miejscowi giną na granicy RPA bo muszą się przedzierać przez Park Narodowy i zjadają ich tam lwy i inne takie”

        No dobra, ale co jest czestsze: ze kogos zje lew, czy ze ktos zabije lwa? Zawsze mozesz znalezc przyklad ze dzika przyroda komus zrobila krzywde, ale jak sie podliczy, to sie okazuje ze gdziekolwiek na swiecie czlowiek jest gatunkiem dominujacym i kontroluje sytuacje. Jako taki, gatunek ludzki ponosi szczegolna odpowiedzialnosc za inne. Nie ma symetrii.

  2. rademaker pisze:

    Chciałbym nieśmiało zauważyć, że R w HR to jednak Resources a nie Relations.

    1. fronesis pisze:

      Ok dzięki za korektę, rozpędziłem się.

  3. dupa666 pisze:

    „… Wszytko fajnie ale w angdocie Bookchina przeglądało się w tym lustrze afroamerykańskie dziecko wraz ze swym białym nauczycielem…”

    Myślisz w kategoriach „dobra gatunku” a czegoś takiego nie ma i kolonializm jest tego doskonałym przykładem. Zresztą kolonializm można rozpatrywać jako zjawisko stricte ekologiczne ze wszystkimi tego konsekwencjami. Niczym się on nie różni od rasizmu wśród wiewiórek czy ekspansjonizmu militarnego i niewolnictwa u owadów społecznych. Człowiek jest jednym z najgroźniejszych gatunków, również dla innych ludzi. W ekosystemie jaki zamieszkuję jest to główne zagrożenie jakie na mnie czyha.

    @”Kozy, to mój drugi, po psach ulubiony gatunek ssaka, ludzie są na trzecim miejscu…”

    eee…, w jakim sensie? Weź to może wyprostuj zanim oko z terlikiem to znajdą. Znowu będzie ze sodoma.

    Ps. wyleciałeś z listy Barta, coś sie spieprzylo czy sie nie lubicie?

    1. fronesis pisze:

      Przepraszam za spóźniony komentarz. „Dobro gatunku” to metaforycznie, wiem, ze po samolobnym genie to tak nie działa (w biologii). Ale ludzie myślą, że działają dla dobra gatunku, to może ich napędzać, a to może interferować z determinizmem genowym.
      p.s. blogroll u Barta, chyba się nie pogniewał, ale jak rzadko piszę, to może i wyleciałem. Sprawdzę.

  4. Antropololo pisze:

    Ja może tylko dodam, że jedną z głównych podstaw posthumanizmu są badania antropologów kulturowych, takich jak Eduardo Viveiros de Castro, Eduardo Kohn czy Tim Ingold. Badacze ci pokazują, że dla ludzi/ludów (z Amazonii i Arktyki), które badają, zwierzęta nie są biernymi przedmiotami, a aktywnymi, świadomymi i intencjonalnymi podmiotami o mocy sprawczej. To z kolei implikuje, że ludzie mogą wchodzić z nimi w różne relacje natury jak najbardziej społecznej. Jak napisała para duńskich antropologów – Soren Hvalkof i Hanne Veber – „dla nich [Indian Asheninka] wszystko jest uspołecznione, albo, innymi słowy, poza sferą społeczną jest nicość”. Teksty wyżej wymienionych antropologów są szeroko znane i komentowane na Zachodzie od ponad dekady, tylko u nas dopiero niedawno dociera się do ich idei i to nie bezpośrednio, tylko za pośrednictwem m.in. Latoura. Co zaś do końcowej uwagi o kozach, narodowcy już ją wychwycili i starają się przy jej pomocy napiętnować autora. Tutaj, dolny komentarz: https://www.youtube.com/watch?v=n6Rb0ngsze8

    1. fronesis pisze:

      Antropolodzy – pełna zgoda, kiedyś dawno temu organizowałem cykl wykładów o ciele, jeden z nich dotyczył właśnie kwestii natura/kultura. Robiła to etnolożka w oparciu o własne pobyty badawcze w Amazonii.
      p.s. zajścia w Poznaniu, według prawicy jestem evil mastermind

      1. Antropololo pisze:

        Git! Pamiętasz może nazwisko tej antropolożki? Ciekawi mnie kto to był bo sam jestem antropologiem amazonistą.
        Aha. Dla ścisłości – my, polscy amazoniści znamy teksty ludzi, których wzmiankuję w poprzednim poście, od czasów kiedy one zostały napisane. Pisząc, że są one znane na Zachodzie (jak i w Brazylii), a u nas nieznane, mam na myśli to, że nie są znane szeroko i że idee tych badaczy słabo u nas przesiąkają do innych dziedzin humanistycznych (co gdzie indziej dzieje się na dużą skalę). To się powoli, trochę zmienia. Wiem, że na UAM jest jedna pani historyk, która interesuje się tym tematem.

        1. fronesis pisze:

          Wyślę Ci na priv

  5. dupa666 pisze:

    Obejrzałem filmik na YT. Jako Mroczne Siły Cywilizacji Śmierci daliście dupy po całości i Centrala Illuminatów powinna was dyscyplinarnie ukarać. Po co ten cały żenujący cyrk? Przecież gościa można było spokojnie merytorycznie rozjechać podczas normalnej dyskusji po wykładzie, spokojnie demaskując jego ściemy i manipulacje konkretnymi cytatami. Risercz po jego tekstach przed spotkaniem, żeby znaleźć chochoły i wydruk z odnośnikami do tekstów źródłowych żeby je przytoczyć w czasie dyskusji załatwiłby sprawę. Po co to całe kibolstwo? Była okazja do pokazania jak powinna wyglądać cywilizowana i rzetelna debata publiczna i zdemaskowania hochsztaplerstwa i nierzetelności naukowej Bortkiewicza a wyszło plemienne rytualne obrzucanie się klockami.

    1. fronesis pisze:

      Ale czemu do mnie masz zarzuty? Przecież to nie ja zorganizowałem happening. Wierzysz portalowi „na temat” albo „w polityce”. Nie jestem pewien czy to źle wyjdzie. Poszło, że policja i tajniacy rażą prądem gościa w sukience. Może wreszcie jakieś tchórzyki liberalne zorientują się, że faszyzm jest już za rogiem.
      A dyskusja byłaby i tak trudna jak 2/3 sali jest klaką ks. Bortkiewicza, klaszczącą po każdym zdaniu.

  6. dupa666 pisze:

    Było poczekać do pytań, w międzyczasie spisywać ściemy na karteczce, poprosić o mikrofon/głos jak nie ma mikrofonu i spokojnie wypunktować. Poszłoby w jutub jak Borth Vader ściemnia.

    …przecież to nie ja zorganizowałem happening? wierzysz portalowi “na temat” albo “w polityce”

    no ale gościa od sukienki chyba znasz bo gadacie na filmie. A co „Na Temat” pisze o zorganizowanych Siłach Lewacko-Pedalsko-Bezbożno-Masońskich? No to weźcie się kurwa zorganizujcie na następny raz żeby pisali prawdę. I zamiast happeningów/performansów/sztuki konceptualno-transgresyjnej itp. działań artystycznych, tudzież „aktów terroryzmu”, przygotujcie się do rzeczowej dyskusji żeby ich zaorać ich własną głupotą.

    Poszło, że policja i tajniacy rażą prądem gościa w sukience.

    Taa… Poczytaj komentarze pod filmem. Jakoś nikt nie zauważył że kiboli nikt nie kopał prądem u Baumana czy Środy, tylko że Wyborcza nie potępi „lewackiego terroru” (tak to nazwie Terlik). A w mainstream pójdzie teza o „symetryźmie”. A lud i tak pomyśli że dobrze że leją pedała.

    1. fronesis pisze:

      Jak nie będziesz produkował symetryzmu, to będzie go mniej w mediach. Na razie GW, jak na nią nie idzie symtryzmem. Mejnstrimowe media też raczej nie. A Terlik przecież i tak napisze, że trzeba się nawrócić bo orkan idzie.

  7. dupa666 pisze:

    Myślałem że o Terliku to ironia ale własnie w ramach prokrastynacji dotarłem do źródeł. Normalnie

    „…everytime you masturbate God kills 4 osoby w samochodzie by spadające drzewo…”

    czy on zdaje sobie sprawę z tego co bredzi? Na szczęscie orkan już poszedł i można grzeszyć

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s