Taniec pomiędzy Lewiatanami

on

Ostatnio, dość często dyskutowałem na temat związków nauki (i techniki) z wielkim biznesem.  Można ten problem rozciągnąć także na relacje nauki i państwa. Chodzi o ważną kwestię: na ile nauka jest autonomiczna, a na ile pełni funkcje służebne wobec kapitału, korporacji oraz polityków.  Relacje pomiędzy nauką, biznesem-rynkiem i państwem-polityką to delikatna sprawa. To ścieranie się trzech sił, każda ma coś do zaoferowania, każda zależna jest od pozostałych. Lewiatan-państwo bez nauki nie będzie miał zębów i pazurów, bez ekonomii zabraknie mu „układu krążenia”. Ekonomia, handel, wymiana z jednej strony zależy od polityków i stabilizującej roli państw, z drugiej pasożytuje na nauce,  której owoce tak chętnie poddaje utowarowieniu. Wreszcie nauka(i) musi układać się z oboma „potworami”.  Dla tych, którzy chcą się dowiedzieć więcej o trójkącie relacji: nauka-rynek-państwo odsyłam do krótkiego przedstawienia najnowszej książki „The Entrepreneurial State. Debunking Public vs. Private Sector Myths„, autorstwa  Mariany Mazzucato. O tym jak bardzo nauka jak trudny jest los „nauki” pomiędzy potworami oraz dlaczego warto ją pokochać i wesprzeć,  możecie przeczytać w tekście „Why You dont love science” autorstwa Johna Skylara.

Los naukowca/czyni to także wymóg bycia ekpertem/tką. Także tutaj można zostać pożartym przez któregoś z Lewiatanów, gdy flirtujecie z Lewiatanem-państwem możecie skończyć jako „eksperci” smoleńscy – o czym świetną notkę napisał Miski do Mleka.  Możecie też jako ekspert flirtować z rynkiem, co też kończy się średnio.

Popkultura wyeksploatowała ten temat obficie, ja zostawię tutaj komentarz Terry’ego Pratchetta z „Koloru magii”:

– Nie posiadłem kilku ważnych umiejętności. Mimo to jednak ja właśnie jestem Złotookim Srebrnorękim Dactylosem. Ja stworzyłem Metalowych Wojowników, strzegących Grobowca Pitchiu, zaprojektowałem Świetlne Tamy Wielkiego Nefu, zbudowałem Pałac Siedmiu Pustyń. A przecież… – Podniósł dłoń stuknął w oko, które brzęknęło cicho. – Kiedy zbudowałem dla Pitchiu armię golemów, obdarował mnie złotem, a potem, by żadne inne z moich dzieł nie mogło dorównać temu, które stworzyłem dla niego, wyłupił mi oczy. – Rozsądne, ale okrutne – ocenił ze współczuciem Arcyastronom. – Tak… Nauczyłem się więc słyszeć temperaturę metali i widzieć palcami. Nauczyłem sięrozpoznawaćrudy po smaku i zapachu. Zrobiłem sobie oczy, ale nie mogę sprawić, by widziały. Potem wezwano mnie, bym zbudował Pałac Siedmiu Pustyń. W następstwie emir obsypał mnie srebrem, po czym, co nie do końca mnie zaskoczyło, kazał odciąć prawą rękę. – Poważne utrudnienie w pracy – przyznał Arcyastronom. – Zużyłem część srebra, by zrobić sobie tę oto nową rękę; wykorzystałem w tym celu swą niezrównaną wiedzę o dźwigniach i osiach. Ta ręka wystarcza mi. Kiedy wzniosłem pierwszą wielką Świetlną Tamę o pojemności pięćdziesięciu tysięcy godzin dziennego światła, rady plemienne Wielkiego Nefu postanowiły obdarować mnie wspaniałymi jedwabiami i podciąć wiązadła w kolanach, bym nie mógł uciec. Musiałem więc z części jedwabiu i pędów bambusa zbudować machinę latającą, w której wystartowałem z najwyższej wieży mojego więzienia. – Co po licznych przygodach doprowadziło cię do Krulla – dokończył Arcyastronom. – Trudno pozbyć się wrażenia, że jakieś inne zajęcie, powiedzmy, uprawa sałaty, niosłoby mniejsze zagrożenie fatalnej śmierci. Dlaczego nie zmienisz zawodu? Złotooki Dactylos wzruszył ramionami. – Jestem dobry w swoim fachu – wyjaśnił. Arcyastronom raz jeszcze spojrzał na spiŜowąrybę, lśniącąteraz w słońcu niczym dzwon. – CóŜ za piękność – mruknął. -Jedyna w świecie. Podejdź, Dactylosie. Przypomnij mi, jaką nagrodę ci obiecałem. – Prosiłeś, bym zbudował rybę, która będzie pływać po morzach kosmosu między światami – zaintonował mistrz rzemiosł. – W zamian za co… w zamian za co… – Tak? Moja pamięć nie jest już taka jak dawniej – westchnął Arcyastronom, gładząc ciepły spis. – W zamian za co… – kontynuował Dactylos, najwyraźniej bez wielkiej nadziei – …obiecałeś puścić mnie wolno i powstrzymać się przed odcinaniem mi dalszych kończyn. Nie proszę o żadne skarby. – A tak, teraz sobie przypominam. – Starzec uniósł bladą dłoń. – Kłamałem – dodał. Zabrzmiał najcichszy z szeptów i złotooki człowiek zakołysał się na nogach. Spojrzał na sterczące z piersi ostrze strzały i ze znużeniem kiwnął głową. Kropla krwi wykwitła mu na wargach. Na całym placu panowała całkowita cisza (jeśli nie liczyć brzęczenia kilku niecierpliwych much); srebrna ręka uniosła się bardzo wolno i palce dotknęły grotu. Dactylos parsknął wzgardliwie. – Partanina – orzekł i padł na wznak. Arcyastronom trącił ciało nogą i westchnął. – Nastąpi teraz krótki okres żałoby, jak wypada po śmierci mistrza rzemiosł – oznajmił. Obserwował niebieską muchę, która wylądowała na złotym oku i zaraz odleciała zawiedziona. -To chyba wystarczy— stwierdził i skinął na niewolników, by wynieśli zwłoki. – Chelonauci gotowi? – spytał. Wystąpił mistrz kontroli startowej. – Tak jest, wasza prominentność- odparł. – Wzniesiono właściwe modły? – Oczywiście, wasza prominentność. – Ile czasu do bramy? – Do korytarza startowego – poprawił mistrz kontroli startowej. – Trzy dni, wasza prominentność. Ogon Wielkiego A’Tuina znajdzie się w idealnej pozycji. – Pozostaje więc tylko… – zakonkludował Arcyastronom – …znaleźć odpowiednie ofiary. Mistrz kontroli startowej skłonił się. – Ocean dostarczy – rzekł. – Jak zawsze czyni – uśmiechnął się starzec.

Naukowcy/czynie i nauka są potrzebne tak długo jak udaje im się tańczyć pomiędzy Lewiatanami, taniec ten jednak łatwo może skończyć się w paszczy któregoś z nich.

Reklamy

16 Comments Add yours

  1. audionerd pisze:

    Ah, ci biedni polscy naucofcy. Tylko 360 dni wakacji w roku. A potem jeszcze na kulig trzeba pojechac.

  2. ramone.alcin pisze:

    Nauka w Polsce jest i tak blizsza idealom niz na zachodzie (USA/UK). Tam po prostu wszystko jest zoptymalizowane pod katem zasysania pieniedzy, wypelniania kryteriow biurokratycznych i autopromocji. Pisze sie seryjne publikacje z nie do konca sprawdzonymi wynikami – byle by temat byl aktualny. Kazdy, chocby banalny rezultat, jest „exciting” albo „groundbreaking”, zas kazdy drobniutki lemat jest „powerful”. Fizycy uchodza za promotorow racjonalnego i trzezwego myslenia, ale to sie nie ma nijak do ilosci bulszitu ktory widzialem publikowany w topowych czasopismach. Afiliacja z Oxfordu czy Stanford pozwala na wiele. Wykladowcy na uniwersytetach mieszczacych sie w czolowej dwudziestce swiatowych rankingow nie potrafia wyjasnic jak dziala iloczyn wektorowy (serio). Z drugiej strony, konkurencja miedzy naukowcami jest bardziej zajadla niz na trading floor Goldman Sachs. Nie ma takiej swini, ktorej sie nie podlozy komus kogo sie postrzega jako konkurencje naukowa. Ludzie wchodza w zwiazki malzenskie (albo z nich wychodza) zeby ulatwic sobie zdobycie stalej posady na uniwersytecie.

    Tak wiec mnie nie zwilza los biednej nauki, slugi dwoch panow. To naukowcy swoja chciwoscia zgotowali sobie swoj los.

    1. fronesis pisze:

      @ramone.alcin
      Teraz lepiej Cię rozumiem, niż ostatnio po tym krótkim komentarzu na który zareagowałem nerwowo. Częściowo się z Tobą zgadzam, zapominasz jednak o całej rzeszy sensownych ludzi, którzy chcieliby się pobawić w krojenie szczurów, nieraz z pożytkiem dla ludzkości.

  3. naima online pisze:

    @ramone.alcin:
    W kwestii chciwości naukowców, to czy my się dobrze rozumiemy – postulujesz, żeby naukę uprawiać bezkosztowo, ołówkiem na papierze pakowym, bez dotacji na fanaberie typu mikroskopy, teleskopy, odczynniki, spektrometry, zlewki, probówki i pipety, bez komputerów, zderzaczy hadronów, czysta potęga umysłów? Dopóki nie zapostulujesz modelu finansowania nauki, który wykluczy potępiany przez ciebie konkurencyjny system zabiegania o środki na prowadzenie badań, na sprzęt i publikacje, nie startuj z tezą o chciwości. Obecny model nie jest idealny, na co wskazuje to, co piszesz – inflacja przymiotników w publikacjach i recenzjach na potrzeby złowienia sponsora. Tyle, że bez sponsora większość laboratoriów i katedr mozna będzie zamknąć, bo nie da się samej pracy koncepcyjnej.

  4. ramone.alcin pisze:

    Dokladnie.

    Starve the beast.

  5. audionerd pisze:

    @ naima online

    Czy 25 lat ( od transformacji ustrojowej ) to za malo, przynajmniej dla niektorych, aby sobie przyswoic a-b-c zycia w normalnym spoleczenstwie i funkcjonowania w gopspodarce? Ciebie to ja jeszcze moge utrzymywac ( w roli dyskretnej kochanki , lub dziecka specjalnej troski jesli wolisz ), ale Fronesisa i tego rodzaju paniczow utrzymywal nie bede.

    1. el pisze:

      @Naima

      Ten audionerd to przecie utrzymywany przez rodziców pryszczaty gówniarz, faktycznie posiadający kochankę – swoją prawicę.

    2. fronesis pisze:

      Jak na razie nauka po 1989 dostaje mniej kasy niż przed tym rokiem.

      1. ramone.alcin pisze:

        Mierzone jak, jako % PKB? Ale ten PKB troche wiekszy… przynajmniej fizykom w PL zyje sie teraz znacznie lepiej niz w latach 80-tych.

  6. naima online pisze:

    @audionerd:
    Z propozycji nie skorzystam i czuję się nią obrażona – zresztą nie wątpię, że taka była jej intencja, więc zgaduję, że wszyscy są zadowoleni.
    Ad merium – nie wszystko na świecie służy wzrostowi PKB, są działania niedochodowe, których wartość jest nieekonomiczna lub ujawnia się w dziesięciolecia później. Zepchnięcie nauki do wynajdywania tańszych i wytrzymalszych opakowań do produktów jest strzałem w stopę. Jeśli chcemy mieć skuteczne lekarstwa, trwałe mieszkania i tanią energię, musimy zaakceptować, że większość projektów badawczych kończy się fiaskiem. Oraz że są poszukiwania, których skutkiem nie jest „TANIEJ/LEPIEJ/WYDAJNIEJ” tylko – mądrzej.

  7. audionerd pisze:

    @ Naima

    A czy obraziloby cie okreslenie „pretensjonalna guwernantka”? Moze przeprosze od razu? Przepraszam i za pierwszy raz. A chcialem tylko zademonstrowac ze w Polsce nie ma nawet feminizmu, sa tylko „feministki” tworzace fasade dla mafii profesorskiej.
    Twoje objasnienia przeczytalem z uwaga, przeczytam jeszcze raz…… o juz, widzisz, dotrzymalem slowa. Dam ci dziecko dobra rade – wyjdz za maz.
    No i zapomnialas mi wyjasnic dlaczego ja mialbym finansowac te projekty badawcze, a nie ty na przyklad? Wiesz, ja tez mam swoje potrzeby i nie twierdze ze akurat ty masz je zaspokajac.

    1. fronesis pisze:

      Dawno mnie nie było na blogu, ale to prawdopodobnie Twoje ostatnie komentarze tutaj. Mizoginów wywalam.

  8. audionerd pisze:

    @ ramone alcin

    Na pewno nie bez powodu robi sie takie filmy jak „Oliver Twist”, Polanskiego.
    ……….
    Co do idealow – malo mnie obchodza idealy, ja sie pytam gdzie jest wartosc dodana? Pol miliona niezatrudnialnych absolwentow tych „ucelni” przelozy sie na kilkaset, moze wiecej samobojstw. I jeszcze nie znalazlem naucofca, ktorego by to wogole interesowalo.
    ………..
    No i wlasnie idealy moga byc przyczyna tej degrengolady.

  9. audionerd pisze:

    @Fronesis

    Nie kazdy seks konczy sie nabyciem choroby wenerycznej. Co do wpisu „Miski do Mleka” – niech chlopak probuje nadal, pani od polskiego wciaz w niego wierzy.

  10. audionerd pisze:

    Wow, ale debata ;-)

    1. fronesis pisze:

      Ale dla Ciebie prawdopodobnie ostatnia na tym blogu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s