Wujek Dobra Rada nie doczytał Gramsciego

W radykalnych kręgach zdawano sobie od dawna sprawę, że zmiana polityczna musi być kulturowa, jeśli ma okazać się skuteczna. Transformacja polityczna pozbawiona zaplecza percepcji i uczuć – która nie zjedna sobie przychylności, nie zaangażuje ludzkich pragnień i nie połączy ich z poczuciem tożsamości – kiepsko rokuje na przyszłość. Właśnie to, z grubsza rzecz biorąc, starał się przekazać włoski marksista Antonio Gramsci, pisząc o hegemonii.

Cytat powyższy pochodzi ze świetnej książki „Koniec teorii„, autorstwa Terrego Eagletona. Polecam wszystkim, Eagleton w sposób brawurowy, rozprawia się z teorią kulturową, postmodernizmem i „żiżkologią lacanistyczną”. Świetny język,  zaangażowanie socjalistycznego intelektualisty i żarliwość jak u religijnego proroka. Eagleton wie, że nie można być intelektualistą, nie będąc socjalistą. W tym samym duchu Steve Fuller wskazywał, że „socio”, w socjalizmie i w socjologii nie jest przypadkowe.

Eagleton spodobał mi się szczególnie, gdy podkreślał, że nie ma etyki bez polityki (i odwrotnie).

Odwoływanie do moralności, podobnie jak do psychologii, często stanowiło wybieg pozwalający uniknąć debaty politycznej. Protestujący nie mają racji, lecz nadopiekuńczych rodziców. Kobiety występujące przeciwko pociskom rakietowym Cruise zjada po prostu zazdrość o penisa. Anarchiści to produkt nieudanego treningu czystości. W świetle klasycznej myśli moralnej to wszytko jest głęboko ironiczne. Jak widzieliśmy dla Arystotelesa etyka i polityka są ze sobą ściśle powiązane. Etyka zajmuje się dążeniem człowieka do doskonałości, a nikt nie może jej osiągnąć w odosobnieniu. Co więcej, nikt nie może tego zrobić, nie mając dostępu do odpowiednich instytucji politycznych. /s.137/

Na kolejnej stronie autor, błyskotliwie pokazuje, że Marks był „Arystotelesem epoki nowoczesnej”, stworzył nie tylko teorię kapitalistycznych stosunków gospodarczych, ale także był klasycznym moralistą. Książkę polecam wszystkim, którzy chcą odpocząć od nihilistycznej, niemrawej i postmodernistycznej pseudo-lewicy.

Książkę wydało Wydawnictwo „Krytyki Politycznej”. To ważne, gdyż teraz mogę przejść, do drugiej części notki. Będzie ona o pewnym warszawsko-anglosaskim prowincjuszu, dobrze znanym na tym blogu. Tym razem zabrał on głos jako Wujek Dobra Rada i kolejny raz pokonał bohatersko chochoły, które sam ukręcił. W notce „Nokaut i walkower„, nasz postmodernistyczny liberał z werwą zwalcza odchylenia „młodej” Nowej Lewicy. Jao przeciwwagę dla żiżkologii poliamorycznej, z dumą pokazał dorobek Grzegorza Sroczyńskiego – trzy wywiady, które odeszły od obowiązującej w „Gazecie Wyborczej” linii ideologicznej. Czyli od Gadmoszczyzny, czyli wulgarnej wersji neoliberalnego zaczadzenia. Grzegorz Sroczyński, którego Wujek Dobra Rada namaścił na „nadzieję lewicy”, już gościł na tym blogu.  W tej notce streszczałem spór o Andrzeja Ż., który dokonał samospalenia pod kancelarią premiera. Jak się okazało po niewczasie, miał on rację, a nie był paranoikiem. Pamiętacie jak go nazwał nasz „świetny kolega” Grzegorz? Otóż nazwał go „terrorystą„. Tyle o Sroczyńskim, wróćmy do Wujka Dobrej Rady, oddajmy mu głos:

Zamiast mieć o to pretensje do mediów zastanówmy się, dlaczego od 1989 nie powstał taki lewicowy think tank jako przeciwwaga. A przecież SLD czy Palikot mogłyby spokojnie go sfinansować ze swojej subwencji i jeszcze zostanie na cygara i garnitury.
Jest oczywiście kilka fundacji, pełniących funkcję „lewicowego think tanku”. Żadna nie traktuje gospodarki jako głównego tematu swojej działalności.
Teatr awangardowy, kultura afrykańska, kuchnia wegańska, transseksualizm, lud smoleński – wystarczy się zamachnąć zdechłym szczurem na placu Zbawiciela, żeby trafić w losowego lewicowego działacza NGO’sa, który będzie mógł na te tematy perorować długo i namiętnie. Zapytajcie go o gospodarkę, odleci w bełkot o posttowarowych komunach poliamorycznych.
Neoliberałowie wygrali nie nokautem, tylko walkowerem.

To ciekawe, że autor „Gazety Wyborczej”, zastanawia się czemu nie powstał lewicowy think-tank. Cóż najciemniej pod latarnią. Można siedzieć w zakładzie produkującym hegemonię i równocześnie jej nie zauważyć.  Nasz liberał lubi co prawda poudawać marksistę, ale wystarczy poskrobać i z naszego postmodernisty wychodzi jedynie lekko przestraszony zwolennik Realpolityk. Wygodnie jest oskarżyć małe, lewicowe organizacje, że nie zakładają think tanków. Mniej wygodnie dostrzec, że główną przyczyną jest pewna korporacja, przypadkowo tylko będąca miejscem pracy naszego Wujka Dobrej Rady. To, Gadomszczyzna Wyborczej powodowała, że odsuwano takich ludzi jak Tadeusz Kowalik, Zbigniew Kowalewski, Ryszard Bugaj, Leokadia Oręziak,  Ewa Charkiewicz, Iza Desperak. Hurraoptymistyczna wizja transformacji była dogmatem, równie wielkim jak akcje dla niektórych. To Gadmoszczyzna produkowała pełen pogardy i rasizmu-klasizmu język pogardy wobec  „blokersów”, „pgrowców”. Hegemonia GW była skuteczną zaporą, która spowodowała, że lewica była „pozbawiona zaplecza percepcji i uczuć”, i dlatego było oczywiste, że „nie zjedna sobie przychylności, nie zaangażuje ludzkich pragnień i nie połączy ich z poczuciem tożsamości”.

Wróćmy jednak do Wujka Dobrej Rady, żywi on niezdrową fascynację środowiskiem Krytyki Politycznej. Cóż ja niezdrowo zwracam uwagę na jego działalność, bziki bywają różne. Zafiksowanie WO na KP jest dla mnie zabawne, szczególnie, że ta ostatnia. to przecież „Gazeta Wyborcza dla doktorantów/ek”. Można krytykować KP za poliamorię, lacana, warszawocentryzm, byłoby milo zauważyć jednak, że w ubiegłym roku ich wydawnictwo wydało książkę, która robi to trafniej i lepiej. To trochę żenujące, aby odkrywać Terrego Eagletona „na nowo”, kiedy można go, dzięki KP przeczytać po polsku.

Na koniec tylko drobnostka, dla naszego Wujka Dobrej Rady możliwość lewicowego think tanku kończy się, na jego zawiedzionej miłości do Krytyki Politycznej. Szkoda, że nie zauważył innych inicjatyw. O niektórych pisał już Jarek Ogrodowski. Ja wspomnę tylko o think tanku feministycznym, którego szefową jest dr ekonomii Ewa Charkiewicz, Rozbracie i Wydawnictwie Bractwo Trojka z Poznania, dawnych kolegach WO z „Lewej Nogi”, aktualnie wydających polską edycję „Le Monde Diplomatique” oraz ich wydawnictwie „Książka i Prasa„. Można też było wspomnieć „Recykling Idei” z Wrocławia. Ciekawe, że nasz Związkowiec z Agory nie zauważył prężnie działającego związku zawodowego Inicjatywa Pracownicza,  głośnego ostatnio choćby w sprawie lokautu w zakładach Chung Hong.  A tu film, którego istnienia nasz Wujek Dobra Rada też nie zechciał zauważyć.

 

Tylko, żeby to zauważyć, trzeba porzucić wygodnie wymoszczoną hegemoniczną pozycję.

p.s. Jeszcze jedno, stali bywalcy bloga, wiedzą, że jest czuły na przejawy rasizmu. Także tego „hipsterskiego”. Nie wiem czemu dla WO kultura afrykańska nie jest tematem lewicowym. Może dlatego, że wyznaje tak typowy dla anglosaskich prowincjuszy postmodernizm. Gdyby nie to, wiedziałby, że Afryka to nie kraj i ma wielką ilość bardzo zróżnicowanych KULTUR. Dla Terrego Eagletona jest oczywiste, że współczesny marksista, nie może pominąć większości globu. Bo to proletariat Azji, Afryki czy Indii pracuje na względny dobrobyt tak naszego Wujka Dobrej Rady, Eagletona i potencjalnych czytelników tej notki. I jeszcze jedno, to także ta większość globu płaci nasze rachunki (Andrzej W Nowak Nowa Krytyka).

p.s. 2. A i jeszcze jedno, nie można być socjalistą i postmodernistą, trzeba wybrać: albo kapitalistyczna ironia albo lewicowa nadzieja.

Advertisements

15 Comments Add yours

  1. wraithofux pisze:

    E tam, w notce WO nie krytykuje think tanków lewicy jako takich. Stwierdza po prostu fakt, że nie są dostępni na każde gwizdnięcie TVN24. I że nie mają ściągi na każdy medialny temat do wysyłania dziennikarzom. Ogólna prężność i faktyczne zasługi są jakby obok tego.

    1. fronesis pisze:

      Przecież, jak korporacje w stylu TVNu i Agory zabetonują scenę medialną, to wina, że się nie „wepchali”, leży po stronie tych co się nie wepchali. WO czy Grzegorz Sroczyński mogli zadzwonić/wysłać email do którejś z osób/organizacji, które linkowałem, pewnie chętnie wzięłyby udział w dyskusji. Mimo mojego droczenia się z Gazetą Wyborczą, to jej oddział poznański z Danielewskim, Wybieralskim, Żytnickim robił całkiem dobrą robotę, m.in. w sprawie tzw. czyścicieli kamienic. Tylko, żeby do tego doszło trzeba było ok. 10 lat aktywnego środowiska (w dużej mierze wokoło Rozbratu). WO jest hipokrytą, siedzi w miejscu w którym ma wielką władzę a zachowuje się jakby nie był za nic odpowiedzialny. Pamiętam gdy była rozróba wokół rasizmu Kydryńskiego, to pół roku zajęło aby wpis na „Feminotece” stał się znany. W końcu (m.in. po moich nudnych, powtarzających się wszędzie komentarzach) sprawę opisał WO. To pomogło nagłośnieniu sprawy. Jeżeli siedzisz w „centrali wytwarzania hegemonicznego dyskursu” nie możesz udawać niewiniątka. p.s. mimo, iż często było szkoda mi czasu, nie odmawiałem komentarzy w lokalnych poznańskich mediach, nie mam jakiegoś parcia na szkło, ale uważałem, że to mój obowiązek. Podatnik płaci m.in. za to, żebym później wypowiadał się publicznie. Telefonów z Warszawy nie pamiętam, dziwne prawda?

      1. wraithofux pisze:

        Polemizować z tezą, że WO często się nie chce (z różnych powodów – od lenistwa po nielubienie medium tv wywiadu) nie da się polemizować. Na pewno przysłużyłoby się Sprawie Budowania Lewicowej Świadomości, gdyby bardziej mu się chciało. Tylko, że, saprajs saprajs, nawet WO pełen dobrej woli nie załatwi tematu. Jeden lewicowiec jest leniwy, drugi będzie myślał najpierw o swoim miejscu pracy niż o prezentowaniu słusznych poglądów, trzeci jest głupi. Kilka przypadków, które podajesz (i wartych ciągłego przypominania) to, jak widać, za mało. I tak, zgadzam się, że teraz jest jeszcze trudniej, bo dużo neolibowego betonu się wylało i zastygło.
        I tu wracamy do diagnozy WO, z którą nadal się zgadzam (i trochę poszerzam): potrzeba nam think tanku (do kurwy nędzy), w którym znajdzie się kilku speców PRowo-wizerunkowych („nie używamy słów ‚Marks’, ‚Walka Klas’ bo się w tym kraju źle kojarzą” , „w tym sezonie wkładamy błękitne koszule, żeby sprawniej imitować fachowy image neolib” itd.), kilka mrówek, które przygotuje zylion gotowców (od GMO, przez OFE po atom z przykładami pod publikę) i kilku medialnych i wyszczekanych, gotowych 24h/d biegać po stacjach. Co więcej, takie coś musi działać rok-dwa (a może i pięć?) bez widocznych sukcesów (nl-beton związał się mocno), więc pospolitym ruszeniem tego nie osiągniesz. Do tego jeszcze organizacja eventów, co jest dodatkowym wysiłkiem organizacyjnym i finansowym (schaboszczaki dla dziennikarzy na konferencjach).

        Do wygrania tej wojny jest nam potrzebne jakieś milion bizantów. To zapewni ciągłość, konsekwencję i jakość kontentu. Bonusem byłby widok WO o 6 rano z przekonaniem perorującego w „Kawie czy Śniadaniu” o chujowości śmieciówek (to taka metafora posiadania budżetu na opłacanie ekspertów).
        Tylko, ajajaj, skąd wziąć ten milion bizantów? Ja mogę solennie obiecać, że jak wygram w totka (#wstydliwewyznania – czasem gram) to kopsnę miliona na pierwszy rok dzałalności. Ale to nie jest chyba plan, na którym dałoby się polegać.

  2. pfg pisze:

    Nie jestem szczególnym fanem WO, chcę jednak zauważyć, że Orlińskiemu wyraźnie chodzi o to, że brak jest lewicowego think-tanku, który zajmowałby się gospodarką. Przecież WO wyraźnie to pisze. O kulturze afrykańskiej, feminizmie, transseksualizmie itp „tematach społecznych” – zatrzęsienie, o gospodarce – zero. Autor tego boga albo tego nie zauważył, albo nie zrozumiał, albo – co najgorsze, a zarazem najbardziej prawdopodobne – sam „skręcił chochoła”. Dosyć to smutne, nieprawdaż?

    1. fronesis pisze:

      A może czytaj linkowane, przeze mnie teksty? Kilka z brzegu linków z think tanku feministycznego dam Ci poniżej, szkoda tylko, że Gadmoszczyzna nie byłaby w stanie przełknąć diagnoz Ewy Charkiewicz. WO wygodnie ustawia się tylko wobec KP, to mnie śmieszy, bo KP i Sierakowski „jestem młodym Michnikiem, piję wódkę i palę pety”, od dawna chce zająć miejsce po GW.
      A tu obiecane linki:
      http://www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/readarticle.php?article_id=468
      http://blip.tv/szumtv/specjalne-strefy-wyzysku-6603141
      http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/strefy_raport_maciejewska_2012.pdf
      http://www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/articles.php?cat_id=18
      http://www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/readarticle.php?article_id=352
      http://depot.ceon.pl/bitstream/handle/123456789/131/Oblicza%20biedy%20we%20wspolczesnej%20Polsce.pdf?sequence=1
      A tu link do wydawnictwa Książka i Prasa (dawni koledzy WO):
      http://www.monde-diplomatique.pl/biblio/biblio.php, mają dziwną stronę, to tylko wymienię tytuły książek: Jane Hardy Nowy polski kapitalizm, Beverly J. Silver Globalny proletariat Ruchy pracownicze i globalizacja po 1970 r., David Harvey Neoliberalizm Historia katastrofy, Ladislau Dowbor Demokracja ekonomiczna, Damien Millet, Eric Toussaint Kryzys zadłużenia i jak z niego wyjść, Jan Toporowski Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego, Tadeusz Kowalik Róża Luksemburg Teoria akumulacji i imperializmu, François Chesnais Bezprawne długi,
      W Poznaniu wyszły:
      w kręgach akademickich: Jacek Tittenbrun, Z deszczu pod rynnę, meandry polskiej prywatyzacji, tomy 1-4, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2007, str. 1876. http://www.nowakrytyka.pl/spip.php?article454, szkoda, że WO i GW przeoczyły prawie 2000 stron analiz napisanych przez socjologa ekonomicznego,
      Czemu WO nigdy nie pomyślał, żeby zauważyć Jarosława Urbańskiego, od wielu lat robiącego rewelacyjne analizy ekonomiczne? http://pl.wikipedia.org/wiki/Jarosław_Urbański
      WO zgrywa się na „marksistę”, po to, żeby się elegancko lifestylowo odróżnić od swoich kolegów GW. Większość z nich biega, to WO ma inne hobby. Tyle tylko, że dla WO każde odwołanie do współczesnej młodej lewicy kończy się na KP. Fajnie, że sobie hegemonicznie ustawił dyskusje na swoim podwórku, ale dla większości z linkowanych postaci, WO to jakiś liberał z GW, nie żaden marksista.

      1. pfg pisze:

        No fajnie, różni ludzie sobie lewicowo o gospodarce piszą, niektórzy może nawet z sensem (choć niektórzy nie – ta feministyczna konferencja to żart, prawda?), ale konstatacja, iż nie ma lewicowego środowiska, organizacji, think tanku, która zajmowałaby się przede wszystkim gospodarką, nadal pozostaje słuszna, nieprawdaż? Jest ktoś, kto móglby się kompetentnie wypowiadać o OFE, wieku emerytalnym, umowach śmieciowych, podatkach, energetyce, polaryzacji rynku pracy, ktoś (nie osoba, ale środowisko, organizacja, jak FOR), kogo dziennikarze zawsze mogliby poprosić o komentarz, licząc na to, że wyjdzie poza banał „wyzysk to ZUO”?

        1. fronesis pisze:

          Pewnie, a skąd mieli mieć kasę na taki think tank, część dawał niemiecka fundacja im Róży Luksemburg, ale to są fistaszki gdy porównasz z kasą takiej Agory (no teraz gorzej przędzie). W czasach świetności GW czy TVN ochłapy z ich działalności starczyłyby na jakiś think tam typu FOR. Oh wait, przecież to byłoby wspieranie wrogów ideologicznych. Żyjemy w kraju, w którym sojusz kapitału z krucyfiksem zabetonowały scenę ideologiczną. Teraz odrobinę się rusza, ale wciąż powoli. W latach 90 robienie lewicowych rzeczy było odbierane jak działalność psychiatryczna. Poproś o komentarz Jarka Urbańskiego, ma tyle analiz, że mógłby w GW robić dział ekonomiczny. Myślisz dlaczego do niego nie dzwonią? A WO o nim nie pisze. Przecież dogadałby się jak związkowiec ze związkowcem. Oh wait, może ipad w subaru by go trochę uwierał.

  3. Ingrid pisze:

    Dzięki, Fronesis, za ten cenny głos. Mam wrażenie, że większość komentatorów i blogowiczów, którzy odnieśli się do notki WO, zaczęła się trochę chaotycznie bronić, a Ty celnie zaatakowałeś, trafiając w samo sedno.

    Na nic nie zda się wielki, sprawny think tank, jeśli przedstawiane przez niego poglądy przez główne media nadal będą traktowane jak zwierzenia kosmity. Zdaje się, że w TVN24 pojawia się dość regularnie Joanna Piotrowska z Feminoteki, ale zwykle sadzają ją koło księdza albo jakiejś pani z ruchów chrześcijańskich na zasadzie niech się trochę pokopią dla frajdy widza o aborcję i in vitro, a pani dziennikarka prowadząca rozmowę mówi o „kompromisie aborcyjnym” i dziwi się, że Piotrowska kwestionuje sens tego pojęcia.
    Już sobie wyobrażam, jak ktoś z lewicy tłumaczy, dlaczego system OFE nie służy państwu i społeczeństwu. Po dwóch zdaniach nikt by już go nie słuchał, a dziennikarz lub dziennikarka robiłaby wielkie oczy, że jak to rynki finansowe to zuo. A na pasku poszłoby coś wyjętego z kontekstu.

    Uważam, że problemem nie jest brak lewicowego think tanku, lecz brak lewicowych ogólnopolskich mediów lub choćby równowagi w ogólnopolskich centroprawicowych mediach typu TVN czy GW i Polityka. Środowisko Le Monde Diplomatique czy właśnie Krytyki Politycznej, która medialnie się ciągle rozwija i obok tej „żizkologii lakanistycznej” uprawia też bardzo ważne poletko społecznych działań lokalnych, a także wiele wspomnianych przez gospodarza inicjatyw nigdy nie staną się wielkim koncernem medialnym, zblatowanym z politykami i wysokimi urzędnikami, bo kwestionują przecież status quo oparte na niejasnych powiązaniach i szemranych interesach. Być może jakiś słynny dziennikarz mógłby dzięki swoim kontaktom i możliwościom poprowadzić regularną kolumnę lub program radiowy przedstawiający lewicowy punkt widzenia, ale obawiam się, że źle by to wpłynęło na jego dobre samopoczucie, gdyby jako kierowca SUV-a i zagorzały fan sprzętu Apple miał rozmawiać o zagrożeniach ekologicznych, nadmiernym konsumeryzmie i dzieciach pracujących w chińskich fabrykach elektroniki.

    1. fronesis pisze:

      Właściwie poza zgodą z Twoim komentarzem, nic nie mam do dodania.

  4. niemamfacebooka pisze:

    > I jeszcze jedno, to także ta większość globu płaci nasze rachunki.
    „You must be logged in to download”

    Takie rzeczy tutaj?
    Zakładam, że autor nie ma świadomości, że pobranie tego dokumentu wymaga konta na FB…

    1. fronesis pisze:

      Zmienię na link bezspośredni. Dziękuję za uwagę.

  5. pafcio.gazeta pisze:

    Przecinki w niewłaściwych, miejscach

    1. fronesis pisze:

      Wiem, wiem, przepraszam za utrudnianie czytania ale interpunkcja to moje przekleństwo.

  6. kamila pisze:

    przy okazji prowadzenia profilu na fb Poznańskiej Masy Krytycznej zamieszczamy dość dużo informacji na temat wpływu jazdy na rowerze, chodzenia pieszo na gospodarkę. Jakoś temat ten w tak wspanialej gw nie jest podejmowany, widać jazda na rowerze i pieszość z racji tego, że nie kupuje się paliwa, nie płaci akcyzy i podatków (VAT, PCC i dochodowy przy sprzedaży), znajduje się poza zainteresowaniem mediów mainstreamowych. Wiele krajów zaczęło takie analizy wykonywać, w Polsce nie wiadomo, jaki jest udział rowerzystów w ruchu, bo nikt nie liczy, a postawienie licznika rowerzystów w miastach jest uznawane za zbędne.

    1. fronesis pisze:

      @Kamila
      Rowery są okazyjnie w GW, ale raczej jako coś lifestylowego, dodatek do mitu klasy średniej. Sam Orliński jest akurat po drugiej stronie barykady jako fetyszysta autostrad jeżdżący po Warszawie SUVem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s