Zasmażka bezskalowa

on

Nie mam siły wyszukać, który z polskich kabaretów miał skecz w którym, po wymienieniu jakiejś potrawy, dodawano frazę: „i zasmażka”. Zasmażka to dobra metafora tego, co napotkaliśmy z moją partnerką, podczas rowerowania na Wolinie. Zatrzymaliśmy się w Wisełce, która jak na „polskie morze” jest dość pustym miejscem. Szczególnie gdy mieszka się z dala od centrum wsi. Rowerowanie po Wolinie zaskakuje. Lasy są urozmaicone, pagórzaste, mimo małych odległości, można się pogimnastykować. Tym, co uderza jest kontrast pomiędzy pustymi lasami i wioskami a przetłoczonymi kurortami.

Szczególnie widoczne było to, gdy z pewnych powodów musieliśmy podjechać do Międzyzdrojów, po 10 km drogi lasem i spotkaniu pojedynczego biegacza wpadliśmy w kaskady zasmażki. Przejeżdżając rowerem przez Międzyzdroje, Międzywodzie czy Dziwnów łatwo wejść w rejestry resentymentu kulturalistyczno-klasistowskiego. Faktycznie miejsca te są obrzydliwe, głośne, przepełnione ludźmi i wrzaskiem przestrzeni. Tym, co nas jednak uderzyło, było to, że stanowią one wspaniałą ilustrację do czego prowadzi „wolna” samoorganizacja. Puszczone samopas budownictwo, rozczulająco żywotne biznesy typu „ryba i gofry”, tłoczą się, spiętrzają, muzyczka tak jak i tłum, łomoce, do taktu furkoce, i stuka, i pędzi. Samoorganizacja powoduje, że każdy skrawek przestrzeni jest wypełniony, wszędzie widać paniczny lęk przed próżnią.

Chyba najlepszą interpretacją jest zejście na poziom systemowy, a nawet fizyczny. Warto porzucić pełne resentymentu tony „krytyki” i przejść do opisu tych miejsc jak faktu przyrodniczego. Dobrze do tego nadaje się pojęcie sieci bezskalowych i zjawisko nazwane przez Roberta K. Mertona „efektem św. Mateusza”.

Albowiem wszelkiemu mającemu będzie dano, i obfitować będzie, a temu, który nie ma, i to, co się zda mieć, będzie wzięto od niego. ”
— Mat25:29, Biblia ks. Wujka.

Samoorganizacyjna kaskada powoduje, że w Międzyzdrojach tłumy tłoczą się w gastronomicznych alejkach-potworkach,  a kilka kilometrów dalej, godzinę drogi rowerem (w wersji jazdy skrajnie spacerowej) w wioskach, poza ławeczką przed sklepem, nie ma innych lokali gastronomicznych. Samoorganizacja i jej autopoietyczność nie ma w sobie nic z racjonalności o której śnią wolnorynkowi ideolodzy. Jest raczej radością namnażających się bakterii, które mogą następnie wyginąć, gdyż zniszczą własne środowisko. Przeskok pomiędzy facetami pijącymi wino przed sklepem w Warnowie i nieodległymi kurortami pokazuje „racjonalność” samoorganizacji.

Edwin Bendyk w swojej książce „Antymatrix – człowiek w labiryncie sieci” pisał o niedemokratycznej samoorganizacji sieci bezskalowych. Krótko i bez wdawania się w szczegóły, intuicja jest prosta, samoorganizacja, której dynamikę da się  opisać przez odniesienie do modeli opartych o sieci bezskalowe jest  specyficzna. Wynika to z budowy sieci. Węzły kluczowe, ważne dla struktury całej sieci, czerpiąc przewagi ze swej uprzywilejowanej pozycji, rozrastają się jeszcze bardziej, węzły mniejsze zanikają. Międzyzdroje i inne kurorty to fizyczna manifestacja podobnych procesów jak samoorganizacja w internecie. Proste przyrastanie niepowstrzymanej samoorganizacji doprowadza do #kwejkizacji i dominacji facebooka. Zasmażka Międzyzdrojów to po prostu kwejkizacja urbanistyczno-socjologiczna. Bez wytwarzania innych struktur równoważących „naturalny” proces narastania przewagi kilku węzłów grozi nam ich niekontrolowany wzrost.

Pozostawienie spraw „swojemu biegowi”, kończy się „kwejkiem w Międzyzdrojach”.

Advertisements

6 Comments Add yours

  1. ghost pisze:

    ot.to :)

  2. babilas pisze:

    Kabaret OTTO.

  3. babilas pisze:

    Sorry, tak byłem zafascynowany autopoietycznością (swoją drogą, przecież jest już słowo „samoodtwarzający się”), że nie zauważyłem pierwszego komentarza. Zresztą to chyba właściwość dobrych ghostów, że się ich nie widzi przy pierwszym oglądzie.

  4. zaciekawiony pisze:

    Inne takie miejsce to Zakopane – szczerze mówiąc zupełnie nie rozumiem po co ludzie tam jeżdżą – kilka godzin na zatłoczonej zakopiance plus miasto do którego w ciepłe weekendy zjeżdża się 200 tysięcy ludzi, to żaden wypoczynek.

    1. fronesis pisze:

      Przykład Zakopanego odrobinę psuje tezę z notki. Tatry (polskie) są jednak małe, trudno w Polsce pochodzić po górach typu alpejskiego gdzie indziej, choć to prawda, że bez inwestowania dużej ilości czasu i pieniędzy można jechać w Tatry Słowackie, Tatry Niskie, Fatrę etc. Tak, że Zakopane częściowo potwierdza założenie o bezskalowej, kaskadowej samoorganizacji, tyle tylko, że obraz jest zamazywany przez czynnik jakościowy – dostęp do gór typu alpejskiego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s