Karass i rower

Pijak, który w parku śpi,

Królowa brytyjska, Łowca, który tropi lwy

I chiński  dentysta,

Mędrek, przygłup, pracuś, leń, Tyran i poddany,

Chcąc czy nie chcąc  tworzą ten/Przedziwny mechanizm.

Och, tak, właśnie tak!

W świecie
rozsypani

Funkcjonują razem jak przedziwny mechanizm.

/Bokonon, Calypso 53/

Ubiegły tydzień spędziłem, dzieląc czas w równych proporcjach,  pomiędzy samotnym, rowerowym przemierzaniem bezdroży a odwiedzaniem znajomych i przyjaciół. Zobowiązująco/niezobowiązująca wspólnota jaką zawiązuje się podróżując, nocleg w schronisku w górach, rozmowa w sklepie –  uzupełniona była odwiedzaniem dobrych przyjaciół, których znam od lat. Republika przyjaciół spięta przejazdem rowerowym bliska jest ideałowi „wspólnoty poza plemiennością”.

Wspólnota, która jest wolna od opresji, to „święty Graal” teorii politycznej i społecznej. Wyśnione połączenie wolności i zakorzenienia. Szukał go gorliwie Kurt Vonnegut. Wyrazem tego był pomysł karassu (i duprassu) w „Kociej Kołysce”, albo idea powiększonych rodzin zaproponowana w książce „Slapstick albo nigdy więcej samotności”. Vonnegut całe życie darzył ogromnym szacunkiem ruch Anonimowych Alkoholików, to on był dla niego modelem takiej rozszerzonej wspólnoty, która z jednej strony pozwala na poczucie uczestnictwa, z drugiej pozwala się odłączyć.

VONNEGUT: Alcoholics Anonymous. Alcoholics Anonymous gives you an extended family that’s very close to a blood brotherhood, because everybody has endured the same catastrophe. And one of the enchanting aspects of Alcoholics Anonymous is that many people join who aren’t drunks, who pretend to be drunks because the social and spiritual benefits are so large. But they talk about real troubles, which aren’t spoken about in church, as a rule. The halfway houses for people out of prisons, or for people recovering from drug habits, have the same problems: people hanging around who just want the companionship, the brotherhood or the sisterhood, who want the extended family.

Idea ogromnych, luźno połączonych wspólnot/rodzin, składających się z tysięcy kuzynów była zawsze dla mnie zawsze bardzo pociągająca. Nie miałem jednak nigdy ciągot do dusznych pomysłów w stylu powrotu do mitycznych, nieistniejących wspólnot plemiennych. Nawet tych wyidealizowanych, jak w „Tańczącym z wilkami” czy „Avatarze”. Idea wielkiej rodziny, wzorowanej na AA była też, dużo bardziej krytycznie podjęta w „Podziemnym kręgu” (tak film jak i książka). Dla ponowoczesnego, konsumpcyjnego Narratora, terapeutyczne wspólnoty stanowią wybawienie od bezsenności. Zakorzenienie, które wybawiało Narratora, miało swoją ciemną stronę – kluby walki Tylera Durdena. To dobra przestroga, wspólnotowość, nawet ta najbardziej ponowoczesna, wymaga wiele pracy, trzeba wielu starań by „republika przyjaciół” nie stoczyła się w grupę kolesi. Bez czujności istnieje ryzyko, że  mechanizmy władzy i przemocy zdominują naszą wspólnotę.

Rower, który umożliwia przemykanie pomiędzy rozsianymi wspólnotami, to jedno z narzędzi, które pozwala negocjować zakres zanurzenia we wspólnotowości. Bycie w drodze, to jeden z możiwych sposobów przybliżania się do Graala – „wspólnoty poza plemiennością”.

SAM_3011SAM_3093

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s