Czekając na Stalingrad

Dziś był dzień odnowy narodowej. Odbywała się ona w duchu przyśpieszonej faszyzacji. Moja partnerka, widziała dziś poznańską manifestację ku czci tych ze smutnej knajpy morderców. Czciciele wynalezionej tradycji, zamiast walczyć o lepsze warunki pracy, manifestować w obronie praw lokatorskich, łazili z pochodniami i świętowali szemranych „bohaterów”. Startowali oczywiście spod kościoła na Fredry, kto by się przejmował  miłością bliźniego i przykazaniem „nie zabijaj”.

Młodzi często bezrobotni kolesie (to raczej byli tylko faceci), nie mający co zrobić ze swoją frustracją i bezsilną wobec Systemu przemocą, mogliby chociaż  wybić szyby w jakimś banku, albo pomalować sprejem jego elewację. Nie, oni krzyczeli: „a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Brawo, to prawie jak w PRLu, tyle że na odwrót. Wówczas walka klasowa miała się zaostrzać, wraz z krzepnięciem ustroju. Dziś, wraz z postępami neoliberalnego kapitalizmu, wzrasta zapotrzebowanie na walkę z komunizmem.

Zabawa w walkę z komuną trwała w całej Polsce, radiowa Trójka właśnie przed momentem podniecała się marszem w Szczecinie, w którym niesiono kilometrową flagę narodową. Ciekawe ilu z tych, którzy ją nieśli, już jutro wypełni samoloty tanich linii lotniczych –  „kolejkę” dojazdową do pracy Polaków/ek.

Jestem wściekły, mam chęć żeby kapitalizm przypilił tak maksymalnie, żeby w tym kraju Ci młodzi i niemłodzi ludzie, którzy  świętowali dziś święto morderców,  jedli tylko brukiew. Niech palą świeczkami, srają w sławojkach, wycierają smarki patrząc na nieliczne samochody przemykające po sypiących się autostradach. Może przydarzy się też jakaś wojenka? Niech bawią się wtedy, w te swoje inscenizacje historyczne. Będą mogli radośnie biegać wśród ruin  „czując w dłoniach znany kształt kolby od parabelki”.

Dzisiejsi bezrobotni, bawić się będą w rycerzy wśród „band armii, gangów i czarnych sotni”. Tylko, żeby mi tu nie było mazgajstwa, gdy dostaną kulę w brzuch i nasrają w buty z bólu i strachu. Ciekawe czy pokrzykujące dziś ochoczo „duma”,  zagubione w brutalnym świecie kapitalizmu chłopięta i dziewczęta (te młodsze i te starsze), będą równie entuzjastyczne pokrzykiwać, siedząc kolejny tydzień w zaszczanych ziemiankach. Mam nadzieję, że tak dziś  powszechnie kultywowana bohaterszczyzna, przetrwa gdy zmierzy się ze smrodem, dotkniętej gangreną kończyny.

Faszystowskie opium ludu działa dokładnie tak samo, jak new age’owska ściema z reinkarnacją. Każdy i każda z podróżujących wzdłuż łańcucha swych wcieleń, był księżniczką egipska, księciem, szlachcicem, uczonym. Nikt nie umierał na biegunkę, żaden z podróżników w przeszłość, nie był gwałconą chłopką, zamęczonym niewolnikiem. Tak jak żaden z dzisiaj maszerujących,  nie wie że pisany jest mu najprawdopodobniej los Walusia.

KILIŃSKI wyciąga z kieszeni spodni kartkę i nie patrząc na nią mówi niewyraźnie
Za rabunek z bronią w ręku, gwałt i rozbój skazany na śmierć… dodaje wyrokiem sądu na śmierć
Za Walusiem stoi Żelazo z karabinem wymierzonym w jego plecy, z boku Partyzant. Waluś stoi nieruchomo. Zdjął i założył czapkę. Znów znieruchomiał. Wskazuje ręką na swoją pierś i patrzy niemo na Kilińskiego.
KILIŃSKI Może masz jakie życzenia?
WALUŚ Jo…
PARTYZANT Może chcesz zapalić?
KILIŃSKI Chcesz coś powiedzieć?
WALUŚ Nie wim…
KILIŃSKI Możesz zmówić pacierz.
WALUŚ zdejmuje czapkę, robi znak krzyża, jego wargi poruszają się… niewyraźne słowa.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie… jo… eee jąka się, płacze Święć się imię Twoje, bądź wola Twoja jakowniebie tak i na ziemi… jo nie strzymom nagle gwałtownymi ruchami odpina spodnie, kuca becząc na kupce piachu, nie strzymom
Żelazo chce strzelić do Walusia z tyłu, ale Partyzant go wstrzymuje
PARTYZANT Dej mu się wysrać.
WALUŚ Jo nie… wciąga portki, zapina rozporek, ale mu to nie idzie… chleba naszego …
KILIŃSKI daje znak, Żelazo strzela. Waluś upada bokiem na kupę ziemi, grzebie palcami w piasku, wywraca się na wznak, twarzą do nieba, łapie powietrze otwartymi ustami. Żelazo strzela Walusiowi w pierś – krew zaczyna bić z piersi jak małe czerwone źródełko, rozlewa się po ubraniu. Partyzant bierze Walusia za nogi.
ŻELAZO Przecie żywy…
Partyzant puszcza nogi. Kiliński pochyla się nad Walusiem, wyciąga parabellum, mierzy z bliska w głowę. Oddaje jeden strzał, dobijający – widać stał zbyt blisko, bo krew i strzępy mózgu obryzgały mu buty i nogawkę spodni.
KILIŃSKI Zakopcie go z torbą, ze wszystkim.
Partyzant spycha Walusia do dołu, potem wrzuca za nim czapkę.
Kiliński chowa parabellum, garścią ściółki i mchu czyści buty, zapala papierosa.
Partyzant zdjął czapkę, wyciera twarz i czoło rękawem i dłonią
Żelazo odłożył karabin, bierze łopatę, która leżała obok dołu.
Cisza. Słychać śpiew leśnego ptaka.  /T. Różewicz „Do piachu”/

Nasi pryszczaci „bully boys„, marzą  o tym, że będą Panami w tym nowym ładzie. Wtedy będą mogli odegrać się, zrewanżować. Dość upokorzeń, lęków, bezrobocia. Będą buciorem deptać robactwo. Tylko niestety w większości przypadków tak nie będzie. A w tych kilku przypadkach, w których się uda, skończy się 1939 rokiem albo Stalingradem. Ciekawe, jak będą bawić się wtedy groźni chłopcy. Wiem, że w wyniku ich zabaw spłonie też świat który jest mi drogi i bliski. Trudno, niech się wszystko wali, mam dziś nastrój, gdzieś z okolic Ragnaröku.

Wyobraźmy sobie, jak będzie wyglądał świat po pożodze: gdy będzie po wszystkim. Pewnie jacyś nowi, więksi chłopcy przyjdą i naszczają na zwłoki naszych dzisiejszych bohaterów, gnijące trupki leżące sobie gdzieś w rowie melioracyjnym. To wariant pozytywny. W tym bardziej realistycznym, nikt nawet nie poświęci im tyle uwagi. Skończą jako smętne truchełka, zabetonowane gdzieś pod powierzchnią parkingu przed supermarketem.

Reklamy

24 Comments Add yours

  1. to ładne: „to raczej byli faceci”. ja to odczytałem w inny – jak mniemam – od zamierzonego sposób…

  2. gothmucha pisze:

    Wszyscy święci, hej, do stołu!
    W niebie uczta: polskie flaczki
    wprost z rynsztoków Kilińskiego!
    Salcesonów misa pełna
    Świeże, chrupkie
    Pachną trupkiem
    To z Przedmurza!
    Do godów, święci, do godów,
    Przegryźcie Chrystusem Narodów!

  3. fronesis pisze:

    @KN
    Usunąłem dwuznaczność.

  4. ramone.alcin pisze:

    „Skończą jako smętne truchełka, zabetonowane gdzieś pod powierzchnią parkingu przed supermarketem.”

    http://www.bbc.co.uk/news/uk-england-leicestershire-21063882

  5. hellk pisze:

    Czwarty akapit to mistrzostwo świata (absolutne serio).

  6. fronesis pisze:

    @ramone.alcin
    Do tego nawiązywałem.

  7. panopticum pisze:

    Oni by pocierpieli, ale żeby było tak jak na filmie.Groźne rany, po których można dalej biegać i walczyć, zawinięte białą szmatką przez piersiastą dziewczynę, ludzie patrzący z szacunkiem i podziwem. I żeby fajna muzyka grała.

    1. fronesis pisze:

      I żeby było zwolnione tempo w kluczowych momentach oraz ujęcia z różnych stron.

  8. Poznaniak pisze:

    To wszystko z nudów. Jakby musieli porządnie pracować, toby nie mieli czasu na głupoty.

  9. ramone.alcin pisze:

    @fronesis

    Ha, ale teraz Ryszard III bedzie mial pogrzeb w katedrze w Leicester, o ile nie wygra jego rodzina (tak tak), ktora chce pogrzebu w York, ulubionym miescie krola. Wiec zadne tam „zapomnieli”, poswiecaja mu rownie duzo uwagi co Polacy pogrzebowi Lecha Kaczynskiego, mimo ilus stuleci ktore minely od smierci.

  10. Poznaniak pisze:

    Widziałem dzisiaj relację fotograficzną z manifestacji. Wrażenia i skojarzenia – jak najgorsze. Prosiłbym jednak Pana, by nie pisać „świętowali szemranych bohaterów”, bo choć do większości wychwalanych przez demonstrantów postaci sympatii żadnej nie czuję, to jednak trudno nazwać obecnego na ich transparentach rotmistrza Witolda Pileckiego (którego raporty były pierwszymi na świecie świadectwami dokumentującymi Holocaust) „szemranym”. Oczywiście, to w jaki sposób wykorzystują jego imię „bully boys”, to zupełnie inna sprawa.

    1. fronesis pisze:

      Chodziło mi raczej o to, że pod hasłem „żołnierze wyklęci” sprzedaje się tygiel, pełen różnych postaci od bohaterów do zbrodniarzy. W ramach historycznej rekonkwisty tworzy się „czarna skrzynka”, za 20 lat nikt nie odróżni Pileckiego od Ognia.

  11. Poznaniak pisze:

    „Ognia” na sztandarach nie spostrzegłem, był za to rotmistrz Pilecki. Miło jednak, że Pan zauważa w tym „tyglu” także bohaterów. Sam miałem nieżyjącego już wuja, byłego akowca który został aresztowany w 1945 i siedział kilka lat w więzieniu. Pewnie dzisiaj byłby nazwany żołnierzem wyklętym, ale jaki tam znowu z niego był żołnierz – nawet karabinu wtedy nie miał, po prostu się nie ujawnił. No, ale nie doczekał już tej nowej tradycji – z drugiej strony znając jego poglądy mogę przypuszczać, że niespecjalnie by mu się ona podobała.

    1. fronesis pisze:

      Ja pamiętam odzyskiwanie pamięci zaraz po 1989, usuwanie białych plam. Wtedy to rozumiałem, dziś obchody „żołnierzy wyklętych” traktuję jako instrumentalne wykorzystanie historii do bardzo nieładnych prób zmiany sceny politycznej. Przez ostatnie 20 ponad lat nie było przecież „komuny”, która zabraniała pamięci o AK.

  12. Poznaniak pisze:

    Tak też to widzę. Gdy w połowie lat 1990. na pogrzebie mojego dziadka pojawiła się liczna delegacja kombatantów AK ze sztandarami, nikt nie myślał o tym jak o demonstracji politycznej. Dziadek nawet przyrównał kiedyś tę odzyskaną po 1989 pamięć o AK do przedwojennej pamięci i honorów oddawanych żyjącym jeszcze wtedy kombatantom powstania styczniowego. Nikomu jednak – i to chciałbym wyraźnie podkreślić – sanacji, endecji ani innym ruchom politycznym (cokolwiek by o nich nie myśleć) nie przyszło do głowy wykorzystywać byłych powstańców do swoich partykularnych politycznych gierek. Dziś, gdy widzę quasi-faszystowski marsz z pochodniami w którym biorą udział mocno sędziwi już kombatanci, ewidentnie wmanipulowani przez oszołomów i kiboli, po prostu zbiera mi się na wymioty.

    1. fronesis pisze:

      Dokładnie, sam pamiętam, gdy jeszcze przed 89 w domu pojawiały się publikacje np. o Katyniu to miało inny, bardziej uniwersalny sens. Dziś dla redaktorów pisma „W sieci”, Tusk staje się Che Guevarą, jak w takich warunkach myśleć o jakimś lewicowym sprzeciwie wobec kapitalizmu i jego ekscesów. Smutne jest to, że prawicowcy nie widzą, że zagrożeniem dla bliskich im wartości (np. rodziny) nie jest mityczny homoseksualista ale turbo kapitalizm, który przyjdzie i rozwali wszystko.

  13. hellk pisze:

    Miałem przy pierwszym akapicie wrażenie podobne jak Poznaniak, też się cieszę, że autor w ten sposób to wyjaśnił.
    Trochę podobnie (nadal) z mazaniem – oczywiście wolę paskudzenie ścian bankowcom niż brunatne marsze, z drugiej strony jednak wygina mnie, kiedy widzę papranie (w obronie lokatorów) nowej ściany obok hotelu rzymskiego. Jedzie sobie szary obywatel tramwajem, spogląda i, no właśnie, co on sobie o tej lewicy myśli?
    Znacznie lepiej byłoby promować tezę zawartą w ostatnim zdaniu postu powyżej – znów niekoniecznie na odnowionych murach.

    Swoją drogą zawsze wydawało mi się, że w P-niu na tę ogólnopolską tradycję ‚walki krwawej, ale za to daremnej’ patrzy się trochę z przymrużeniem oka – z perspektywy lokalnych, łagodnych a skutecznych zrywów – a tu jednak nie.

  14. ramone.alcin pisze:

    A tak swoja droga, to jak czytam w sieci co rozni ludzie chca „zrobic bankierom” to „bully boys” tez jest adekwatnym okresleniem.

  15. fronesis pisze:

    @ramone.alcin
    Ja rozumiem Twoje usytuowanie. Pojawienie się nawoływań do robienia krzywdy „symbolicznym bakierom” przywitałbym jako znak pewnej zmiany ideowej. Mimo, że generalnie nie pochwalam przemocy, nie jestem lewicowym Rymkiewiczem, nie piszę notek o „wieszaniu”, to nie martwi mnie skierowany przeciw silnym. W komentarzu zrobiłeś coś bardzo brzydkiego – popełniłeś grzech symetryzmu. Bankierzy to Ci na górze, to oni są bully boys, a właściwie, zgodnie z tekstem piosenki są „Agryppą”, który przychodzi i urywa łebki naszym chuliganom. Tak, że nie martwi mnie gdy, ktoś zacznie chodzić po moim mieście protestować przeciwko pewnemu bankowi. który odpowiada za czyszczenie kamienic. Wolę, żeby ktoś krzyczał coś brzydkiego o bankierach niż o homoseksualistach, kobietach, imigrantach. Jeżeli „symboliczni bankierzy” się boją to, niech zwiewają tam, gdzie płacą podatki.
    p.s. Mam nadzieję, że rozumiesz, że nie myślę o „pracownikach banków”, ale o wąskiej warstwie, która żeruję tak na społeczeństwie, jak i na szeregowych pracownikach.

  16. Poznaniak pisze:

    Nolens volens przypomniała mi się scena z niedawno oglądanego przeze mnie filmu „Holy Motors” – protagonista jako „oburzony” zabija swoje alter ego, bogatego bankiera którym był w początkowej scenie filmu, w której mówił „zaczynają nam zagrażać, niedługo zaczną zabijać, musimy się uzbroić”.
    Tu o filmie – ale uwaga na spoilery, dopiero po obejrzeniu!:
    http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/film/20130126/holy-motors-instrukcja-obslugi

    1. fronesis pisze:

      @Poznaniak i Ramone.alcin
      O moim stosunku do prostej przemocy, napisałem notkę/recenzję filmu „Hobo with shotgun”. Recenzja ta nie była to apologią przemocy. Raczej smuciłem się beznadzieją takich rozwiązań.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s