Szczeciński retrofuturystyczny dieselpunk

on

Jak czas temu odwiedziłem Szczecin, poza obowiązkami towarzyskimi zwiedziłem szczecińskie Muzeum Techniki i Komunikacji. Radość ma była wielka. Główna wystawa to stare tramwaje, syrenka, motory (Junaki, Sokoły), „Beskid” i inne cuda techniki, z lat dawnych i tych całkiem niedawnych. Z rozczuleniem patrzyłem na autobus, który pamiętam z dzieciństwa. Niestety z powodu sporej ilości chętnych nie pojeździłem symulatorem tramwaju. Zastanawiało mnie przy okazji ile studentek/ów kierunków z „komunikacją społeczną” odwiedzi to muzeum. Obawiam się, że smary, śrubki, szyny, zwrotnice i gaźniki nie są tym z czym kojarzą „komunikację”. Zakochani w „piramidkach”  guru szmuru od komunikacji niewerbalnej zapominają o inżynierskim wydźwięku hasła McLuhanna. „The medium is the message” to nie tylko multimedia, kolorowy ekran, to przede wszystkim materialnie „ciężka” technika i jej rewolucyjny potencjał. McLuhanowskim medium jest kocioł parowy czy proch, którego gramatykę tak dobrze rozumiał Napoleon. To wreszcie martenowski piec czy most Brooklyński o którym już kiedyś pisałem. Podczas zwiedzania wystawy smuciło mnie, że ten aspekt myśli McLuhana, jest dziś poważnie zapomniany przez Dzieci Sieci. Przyznam jednak, że przyziemność własnoręcznie zrobionego gokarta mówią dla mnie więcej niż Dziecka Sieci ekran i oko.

Dodatkową atrakcją była wystawa czasowa zatytułowana „Kiedy Europa była malutka – mikrosamochody z drugiej połowy XX wieku„. Były one rozczulające, mojej rowerowej duszy przypominały moje wciąż niespełnione sny o velomobilu. Kruchość tych małych samochodów, ich małe rozmiary, prostota konstrukcji przypominały o tym, że kiedyś technika nie uciekała „ludziom z ulicy”. Była zrozumiała, to mechanicy z tych czasów zaludniają karty prozy Philippa K. Dicka, przeważnie zresztą jako bohaterowie pozytywni. Małe samochody prezentowane na wystawie uzmysławiały też prosty fakt, że rozwój i postęp nie jest liniowy. Gdzieś, kiedyś było rozwidlenie, które przegapiliśmy. Obudziliśmy się w świecie zdominowanym przez samochody, w ich aktualnej, żarłocznej postaci. Małe samochody z wystawy pokazują, że  może były inne drogi. Może gdyby to nie amerykański kapitalizm i General Motors nadały ton połowie XX wieku, to historia potoczyłaby się inaczej? Gdyby większy wpływ miał kapitalizm nadreński, kraje skandynawskie to udałoby się osiągnąć równowagę pomiędzy rowerami (łącznie z poziomymi i velomobilami), tramwajami i pociągami? Dziś w wielu krajach próbuję się robić pewne, coraz śmielsze działania w kierunku przywrócenia takiej równowagi. Jak wyglądałby świat, gdybyśmy nie musieli jej przywracać, bo samochodowe szaleństwo nas by nie ogarnęło?

Niestety jak na razie kapitalizm i samochód są ze sobą zbyt poważnie sprzężone by można myśleć o zmianie trendu. Dość spojrzeć na Chiny gdzie kultura rowerowo-motorowo-rikszowa jest coraz silniej niszczona przez ekspansję samochodu. Choć trzeba przyznać, że na poziomie państwowym pociągi nie są zaniedbywane. Myśl o rewolucji społeczno-politycznej nie może się obyć bez pytań o rewolucję techniczno-komunikacyjną.

Śniąc o niespełnionych drogach historii zostawię Was z tym cudnym Messerschmitem:

oraz tutaj:

Advertisements

4 Comments Add yours

  1. MW pisze:

    A byłeś w Muzeum Inżynierii Miejskiej w KRK? Jest nie tylko Beskid ale też Święty Papieski STAR!

    1. fronesis pisze:

      @MW
      Niestety w KRK bywam rzadko, ale jak będę odwiedzę.

  2. Poznaniak pisze:

    Ma Pan po części rację, że motoryzacyjny boom napędziły amerykański kapitalizm i General Motors, ale tylko po części. Rozbuchany powojenny konsumpcjonizm trafił bowiem na niezwykle podatny grunt. Samochód stał się w Ameryce drugim domem, miejscem w którym ludzie przeżywali pierwszą miłość, oglądali filmy (słynne drive-in theaters) i spędzali sporą część swojego życia. Trudno posądzać beatników o apologetykę kapitalizmu, a jednak gdyby nie amerykański automobilizm to czy powstałoby „W drodze” Kerouaca? Czy moglibyśmy oglądać filmy drogi? USA to wielki kraj, to olbrzymie odległości i pokonujące je duże auta. Jakoś nie wyobrażam sobie Pańskiego ukochanego velomobilu na Route 66. Co więcej, w ZSRR, niekapitalistycznym „big country”, też królowały wielkie auta. W miastach budowano szerokie na kilkanaście pasów jezdnie, wszystko musiało być „bolszoje”. Znajduję znacznie więcej wzajemnych podobieństw między USA i ZSRR niż między USA i Europą Zachodnią czy ZSRR i Europą Wschodnią. Nie zwalajmy od razu wszystkiego na kapitalizm.

    Co do aut małolitrażowych, ekonomicznych (takich jak prezentowany na filmach Messerschmitt), to choć trochę urosły wciąż trzymają się na europejskim rynku nieźle. Samochody miejskie znajdują nabywców nie tylko ze względu na oszczędną i przyjazną środowisku jazdę, ale i na łatwość parkowania w zatłoczonej miejskiej przestrzeni. Ja cały czas kibicuję Smartowi, którego w Europie Zachodniej jakoś więcej na ulicach niż u nas (również ze względu na wygórowaną cenę). To cudaczne miniautko zaprojektował nieżyjący już Libańsko-Amerykański innowator ze Szwajcarji, Nicolas Hayek (znany również jako twórca zegarków Swatch).

    Chciałbym też rozprawić się tu z mitem „kultury rowerowo-motorowo-rikszowej”. Riksza to pojazd o proweniencji japońskiej, powstały jako unowocześnienie lektyki. W swojej klasycznej postaci przetrwała w Indiach, gdzie temu przeżytkowi z czasów feudalnych „szoferują” ludzie spełniający rolę koni pociągowych: http://www.flickr.com/photos/glosackmd/5431669962 Jeżeli chodzi o riksze rowerowe, to po wyjściu z Zakazanego Miasta w Pekinie można spotkać miejscowych rikszarzy, najczęściej zniszczonych ciężkim życiem mężczyzn w podeszłym wieku, którzy za drobną opłatą proponują turystom przejażdżkę po dzielnicach hutongów. Smutny to obrazek i smutna, jak Pan to nazywa, „kultura”. Wracając do rowerów i motocykli: powszechność ich użycia w Chinach wynika zwykle z biedy i braku pieniędzy na kupno i utrzymanie auta. To, że Pan jeździ rowerem, jak się domyślam dość „wypasionym”, to Pański wybór. Dla wielu Chińczyków jest to jednak życiowa konieczność, często zmuszająca ich do używania roweru jako ciężarówki: http://www.alaindelorme.com/PDF/totemsFR.pdf Tak przy okazji – „kulturę” roweru zaszczepił w Chinach biały człowiek w czasach feudalnych, tak jak biały człowiek przyniósł Chińczykom motoryzację w czasach kapitalistycznych. Nie rozumiem, w czym pierwszy pomysł miałby być lepszy od drugiego.

    Wreszcie, troska chińskich władz o rozwój sieci pociągów spowodowana jest nie odwrotem od motoryzacji, lecz potrzebą masowego transportu publicznego. Stoimy u progu największej migracji w historii. W 2030 roku chińskie metropolie będą domem miliarda ludzi. Oznacza to, że będzie w nich mieszkał co ósmy człowiek na naszej planecie. O problemach z tym związanych można przeczytać w niedawno wydanej książce: http://zed-books.blogspot.com/2013/01/sunday-morning-post-chinas-urban.html (niestety czytałem o niej jedynie w recenzjach, sam książki nie posiadam).

  3. fronesis pisze:

    @Poznaniak
    Dziękuję za obszerny komentarz.
    Po kolei:
    1. USA spokojnie nadal mogłyby rozwijać kulturę „pociągową”, tak jak w XIX wieku, ta słynna route 66 powstała relatywnie późno i wcale na nie była autostrada w takim stylu jak o tym myślimy dziś. W USA było też sporo sieci tramwajowych, relatywnie późno zmiecionych przez autostradową rewolucję. Pamiętam smutny tramwaj stojący na placu pod mostem w Cleveland.
    2. ZSRR gonił USA w wielu aspektach, kopiując amerykański fordyzm skopiowali też drapacze chmur (por. nasz PKiN) oraz auta, patrz: Ford-Pobieda-Warszawa.
    #. Chińczycy – przecież wiem, że ja używam inaczej roweru niż niegdyś Chińczycy. Nie ma pychy niektórych i nie zabraniam prawa do rozwoju Chinom czy Indiom. Zresztą to było by o tyle bez sensu, że to teraz centrum świata. Chodziło mi o niewykorzystane odnogi rozwoju historycznego, jakieś inne formy połączenia transportu szynowego, rowerowo motorowego i samochodu niż model z USA. WEuropie od tego odchodzimi (bo nas na to stać), może można wypracować inne modele dla innych obszarów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s