Kocham paranoiczną wyobraźnię Adama Curtisa

on

Czas na poważne wyznanie: kocham Adama Curtisa. Może niekoniecznie jego cielesną powłokę, nie jest mi ona w jakikolwiek sposób znana, ale uwielbiam jego paranoiczną wyobraźnię. Sposób w jaki porusza się on pomiędzy różnymi poziomami rzeczywistości onieśmiela. Płynnie przechodzi od analiz politycznych do filozoficznych, od obserwacji socjologicznej do uwarunkowań ekonomicznych. Curtis to mistrz paranoicznego skrótu, posiada umiejętność sklejania rzeczy pozornie odległych. Wiem, że może dla części z Was (nas?) jego sposoby sklejania są wątpliwe a tezy naciągane. Warto jednak docenić odwagę i zasięg wizji. Szczególne wrażenie, zrobiła na mnie seria filmów, zatytułowana: All Watched Over by Machines of Loving Grace .

Powinienem omówić części zgodnie z ich kolejnością w cyklu, ale z kilku powodów zacznę od trzeciej części. Częściowo dlatego, że będzie świetnie pasować do dwóch ostatnich notek. Powodem głównym jest jednak fakt, iż trzecia część cyklu: The Monkey In The Machine and the Machine in the Monkey, poświęcona jest Kongu oraz rozprawie z koncepcją samolubnego genu. Ci którzy mnie znają, zarówno w wersji ucieleśnionej, albo tylko jako odcieleśnione komputerowe alter ego, wiedzą, że nie może być lepiej: Kongo plus krytyka Dawkinsa.

 Kongo obsesyjnie zaprząta mój umysł, film Curtisa traktuje Kongo w podobny sposób jak ja często to czynię (choćby w tekście o Europie i jej wypartym zewnętrzu). Kongo w tym ujęciu jest kluczem do zrozumienia najnowszej historii, co więcej staje się centrum współczesnego świata. Przynajmniej od czasów króla Leopolda i eksploatacji kauczuku, Kongo było głównym motorem rozwoju światowej cywilizacji technicznej. Niegdyś kauczuk, dziś koltan napędzają technologiczny rozwój.  Tak jak za kauczuk Kongo zapłaciło ogromną cenę – warto o tym przeczytać, choćby w słynnej książce „Duch Króla Leopolda” Adam Hochschilda, tak i dziś nasze telefony skąpane są w kongijskiej krwi. Powiązanie pomiędzy rozwojem naszego elektronicznego świata a Kongiem jest tak oczywiste, że doczekało się nawet nazwy „playstation wars„. Termin ten oznaczał  nasilenie działań wojennych na terenie Konga, wywołane zwiększonym popytem na koltan. Popyt ów spowodowany był premierę konsoli Playstation 2.

Curtis w swej śmiałej, paranoicznej opowieści splata historię Konga z opowieścią o powstaniu idei samolubnego genu. Koncepcji, której rdzeniem jest przekonanie, że jesteśmy tylko aparatami, wehikułami chwilowo pomocnymi w realizacji celu jaki przyświeca genom. Celem tym jest tylko ślepa chęć samoreplikacji. Curtis śledzi życiorysy Hamiltona, Price’a oraz Mobutu Sese Seko, dzięki czemu pokazuje nam splot wiedzy i władzy, nauki i polityki. Oczywiście biografie naszych herosów biologii ewolucyjnej przedstawione są pod pewnym określonym kątem. Curtis opowiada historię powstania koncepcji samolubnego genu, w jednym celu, tym samym, który przyświeca całej serii filmów. Obsesją Curtisa jest wskazanie na teorie, które odpowiedzialne są za powszechne odpolitycznienie. To odpolitycznienie to zanik wiary w polityczną możliwość transformacji świata. To oddanie się fantazjom o samoregulacji rynku (na tym koncentruje się pierwsza część cyklu) czy o wzorowanym na wyidealizowanej wizji regulującej się przyrody pojęciu systemu (to w drugiej części cyklu). Tym co spaja wszystkie części filmu, to krytyczna analiza konsekwencji jakie przyniosły nam komputery. Zdaniem Curtisa to one w dużej mierze pozwoliły na wytworzenie mitu, wiary w samoregulujące się, odpolitycznione społeczeństwo.

Trzecia część filmu w błyskotliwy sposób splata dwa ważne tematy/zagrożenia: jednym z nich jest kolonializm, imperializm i jego dziedzictwo, drugim problem to możliwe neo-eugeniczne konsekwencje upowszechniania się ideologii nadbudowanych nad teorią ewolucji: są nimi bioliberalizm i światopogląd karmiczny. Film nie używa tych pojęć, autrstwa  Steve’a Fullera, ale wydaje mi się, że Curtis w pełni przyjąłby je za własne. Bioliberalizm to nic innego jak  pewna forma ideologii powstałej ze sprzężenia neoliberalnej niewiary w społeczeństwo wraz z promowaniem indywidualistycznych wyjaśnień natury ludzkiej (często biologistycznych czy quasi biologistycznych). To ideologia konstruująca obraz człowieka z biologicznej definicji pojęcia „natury człowieka” oraz skrajnej postaci myśli liberalnej (neoliberalnej). Światopogląd karmiczny to konsekwencja takich koncepcji jak chociażby wizja samolubnego genu (czy samoregulującego się systemu), po co zaprzątać sobie głowę politycznymi utopiami, walczyć o lepszą przyszłość jeśli o wszystkim decyduje los-karma. Tak oto, zdaniem Fullera (i Curtisa), Richard Dawkins, ten papież ateizmu, głosi po prostu inną, niż monoteizm religię. Tyle tylko, że dziś karmą jest rozdanie w genowej ruletce.

Film dodatkowo splata wątek Konga i krytykę ewolucjonizmu z masakrami w Rwandzie. Curtis świetnie pokazuje, że masakry te były w dużej mierze spowodowane polityką kolonialną Belgów, którzy wprowadzili ideę wyższości rasowej Tutsi nad Hutu. Co więcej użyli rasowych kategorii (nieznanych przed kolonializmem) do kolonialnego „dziel i rządź”. Oczywiście owa belgijska rasologia, była w dużej mierze zainspirowana przez społeczny darwinizm.

Filmy Curtisa są paranoiczne, wyobraźnia, sploty, sposoby wytwarzania nowych faktów i ich interpretacji, mogą wydawać się nieraz zbyt śmiało narysowane. Warto jednak udać się z nim tam gdzie chce on Nas zaprowadzić, choćby po to, żeby potrenować siłę wyobraźni. Ta może być przydatna, jeśliby kiedyś przyszło nam do głwy, próbować, choć w małym stopniu zmieniać świat.

Zapraszam do obejrzenia całej serii, może niekoniecznie zaczynając od zalinkowanej poniżej trzeciej części.

Adam Curtis – All Watched Over by Machines of Loving Grace 3/3 – The Monkey in the Machine and the Machine in the Monkey – Subs from avefenix1954 on Vimeo.

Advertisements

14 Comments Add yours

  1. Ursus_Americanus pisze:

    Prowokacyjnie zapytam, czy wykluczająca logika neoliberalizmu i niesprawiedliwości kapitalizmuzniknęłaby/byłaby mniejsza, gdyby dominujacym paradygmatem był judeochrześcijański kreacjonizm?

  2. fronesis pisze:

    @Ursus_Americanus
    Dokładnie takie pytania chciałbym móc na serio rozważać, ale prawdopodobnie strona judeochrześcijańsko kreacjonistyczna (jchk) z powodu zaślepienia nie była w stanie utrzymać odpowiedniego dystansu. Z kolei strona „ewolucjonistyczno-komputerowa” zbyt mało „na serio traktuje jchk i jego twierdzenia. Curtis jest wątpliwy, nie wiem też co on rozumie jako politykę, ale jako ćwiczenie intelektualne jest ciekawy.

    1. Ursus_Americanus pisze:

      Sądzę, że pewną namiastkę społeczeństwa kapitalistycznego opartego na kreacjonizmie mamy w USA. Jezeli spojrzeć przy której stronie politycznego spektrum stoją jchk, to nie ma podstaw by sądzić, że odrzucenie teorii ewolucji sprawiloby, że społeczny darwinizm by znikł.
      Swoją drogą, zawsze ciekawiło mnie dlaczego w ruchach nazistowskich i faszystowskich, które mimo wszystko odwoływały się do „modernistycznych” teorii rasy, główne kryteria do ludobójstwa były żywcem wyjęte ze średniowiecznego christianitas lub arystokratycznych bzdur o metafizyce krwi. Dlaczego, w większości konserwatywni lub socjaldemokratyczni Niemcy, wydawałoby sie społeczeństwo nowoczesne, to Tonniesowskie Gesselshaft z łatwością „łyknęło” narrację o żydowskim spisku? A może wcale go nie łykneli, gdyż słyszeli o tym już wcześniej, w domu, na ulicy w kościele, tak samo jak my dzisiaj słyszymy niby ‚niewinne’ żarty o czarnych, gejach, lub feministkach…

      Co się zaś tyczy samej kwestii stosunku do nauki, zawsze intrygowało mnie to, co zwyklem nazywać „wszyscy kochają rakiety”, kiedy nauka opracowuje techniki ulatwiające ludzkie życie, ci którym ona nie odpowiada z powodów moralnych podważają prawdziwość jej teorii, ale kiedy nauka opracowuje technologie ułatwiające zabijanie innych ludzi, tego moralnego podważania nie ma. Antyszczepionkowcy, kreacjoniści, naprotechnologowie podważają prawdziwośc teorii ewolucji lub konwencjonalną medycynę, gdyż prowadzą one do efektów, które uważają za niemoralne. Nikt jednak nie podważa prawdziwości balistyki, informatyki, technologii materiałowej i chemii, kiedy drony bombarduja Pakistańskie wioski, lub gdy miny rywają nogi Bośnackim dzieciom. Wręcz przeciwnie, często najwięksi „wrogowie” nauki sa fanatykami motoryzacji, militariów… ot, taka ciekawostka.

      1. fronesis pisze:

        @Ursus_Americanus
        W filmie Curtisa, jest taka scena, gdzie Mobutu ogląda nieudany start rakiety, to ładnie gra z Twoją uwagą. Oczywiście, że to wszystko dość skomplikowane, nie ma prostych podziałów na naukę i nie-naukę kiedy opuścimy bezpieczny grunt laboratorium. Hamilton był w Kongu po to, żeby udowodnić paranoiczną idee antyszczepionkową (i do tego jeszcze paranoiczną ideę o powstaniu AIDS), czy ona tam był jako naukowiec, czy już powiemy że mu odbiło? Gdy Price stał się „Jezusem” i rozdawał majątek bezdomnym to jeszcze był naukowcem czy już wariatem? Ja film Curtisa oglądam nie w duchu restytucji jakiejś konserwatywnej utopii (wczoraj widziałem nowego „Sędziego Dreda”, to dobry film, żeby się wyzbyć prawicowych ciągot o sprawiedliwości). Raczej jego trzyczęściowy donos na odpolitycznienie, czytam przez nadzieję na lewicową utopię (i owej nadziei porażkę).

  3. Adam Gliniany pisze:

    Surowiec z Konga jakiś taki mało kluczowy: http://en.wikipedia.org/wiki/Coltan albo nie umiem czytać.

    1. fronesis pisze:

      @Adam Gliniany
      z linkowanego hasła na Wikipedii: „Estimates of the Congo’s fraction of the world’s coltan reserves range from 64% and up.” Może faktycznie to mało.

  4. Adam Gliniany pisze:

    13% rzeczywistego wydobycia (w skali świata).

    1. fronesis pisze:

      @Adam Gliniany
      Czyli tylko, trochę więcej niż co dziesiąty egzemplarz telefonu, playstation etc. mamy dzięki Kongu. Faktycznie zupełnie mało, wystarczy jednak, żeby zniszczyć kompletnie życie mieszkańców tego kraju. Z linkowanej przez Ciebie notce z wiki, wynikało, że prym wiedzie Australia, pewnie wydobycie w Kongu (przynajmniej w przeszłości) mogło być np. tańsze.

        1. fronesis pisze:

          @Adam Gliniany
          Problem z takimi filmami jak Curtisa polega na tym, ze jest to „cherry picking”, on wymienia to, co pasuje mu do tezy. Trochę tak jest z tym koltanem, nie da się zrozumieć historii współczesnego Konga bez koltanu, co nie znaczy, ż tylko w Kongu się go wydobywa. To chyba trochę tak jak z tym, że gdy mówi się, że 99% procent gwałcicieli to faceci, to Ci ostatni słyszą, że 99% facetów to gwałciciele.

  5. ramone.alcin pisze:

    „Co więcej użyli rasowych kategorii (nieznanych przed kolonializmem) do kolonialnego “dziel i rządź”.”

    Nie rozumiem: przez Belgami nie bylo podzialow i wojen miedzyplemiennych?

    1. fronesis pisze:

      @ramone.alcin
      Ale to Belgowie i szerzej Europejczycy domontowali do podziałów naukawe, ewolucjonistyczne i rasistowskie wytłumaczenia. Ponadto wprowadzając administracyjnie wpisy „plemienne” do dowodów tożsamości i statystyk spetryfikowali coś co kiedyś było dość płynne.

      1. ramone.alcin pisze:

        „Ale to Belgowie i szerzej Europejczycy domontowali do podziałów naukawe, ewolucjonistyczne i rasistowskie wytłumaczenia.”

        Jestes pewien, ze przed Europejczykami w Afryce nie bylo rasizmu?

        1. fronesis pisze:

          Tak nowoczesny rasizm to wypadkowa: kapitalizmu+ pokłosi ewolucjonizmu + kolonialnego imperializmu, wcześniej były szowinizmy wszelkiej maści, ale rasizm nowoczesny jest wynalazkiem europejskim. To trochę jak różnica pomiędzy antysemityzmem „tradycyjnym”. chrześcijańskim a tym współczesnym (od „Protokołów Mędrców Syjonu”).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s