Audytorzy Rzeczywistości kontra marzyciele

W Polsce widać wyraźnie konflikt, pomiędzy wandalami a marzycielami. Ci pierwsi są podobni Audytorom Rzeczywistości ze Świata Dysku. Audytorzy to siły entropii, niosą jedynie rozpad, rozkład, chcą zamknąć twórczą, kipiącą rzeczywistość w szale jej skalkulowania. Nie są oni jednak demonicznymi nadludźmi, pojawiają się raczej jak nieudolne, ale niszczycielskie, przerośnięte dzieciaki, które zadeptują czyjś zamek z piasku. Dziś dwójka blogerów opisała działanie Audytorów w Łodzi, odsyłam do notek Szproty i Gotmuchy. Nie znam Łodzi, nie znam miejsc, o których piszą wspomniani blogerzy, ale wiem, czym jest niszczenie miejsc i wspólnot. W odróżnieniu od Audytorów wiem też, jak kruchy mają one żywot, ile wysiłku kosztuje ich stworzenie i podtrzymanie ich trwania.

Solidaryzując się z bezsiłą moich łódzkich znajomych, przypomnę jeszcze raz historię  skłotu „Warsztat” – miejsca, które przez Audytorów zostało zniszczone na dwa dni przed swym oficjalnym otwarciem. Najpierw film:

W dniu 29 sierpnia na ulicy Podgórze w Poznaniu, policja używając nieproporcjonalnych środków, brutalnie zniszczyła skłot. Poznańska opinia publiczna podzieliła się, wydaję się jednak, że na forach internetowych przeważają domorośli obrońcy „świętego prawa własności”. Ci pożyteczni idioci świetnie i za darmo pracują dla Audytorów. Łatwo przychodzi im zwycięstwo w internetowych bojach, święte prawo Audytu z łatwością radzi sobie z mrzonkami o wspólnotach i miejscach. Z jednej strony liczby, z drugiej (s)mętne mrzonki o wspólnym dobru.

Jestem sąsiadem zlikwidowanego skłotu. Podobnie jak autor tego listu od kliku lat obserwuje zmiany na tym obszarze. Jest to przestrzeń specyficzna, sporo w jej okolicach pustostanów, przeważnie po drobnych zakładach przemysłowych, usługowych. Długo wydawało się, że to przestrzeń skazana na zagładę, mimo bliskości do rynku i swoistego, lekko chropawego uroku. Wszystkiemu winne są szerokie ulice Solna (oraz Wolnica i Małe Garbary), które z jednej strony odcinają wzgórze św. Wojciecha od Starego Rynku, i aleja Armii Poznań, która odcina ten obszar od Cytadeli. Ruch uliczny odcina i przecina tkankę miejską, pozostawiając skrawki na pobrzeżach na obumarcie

Ostatnimi czasy coś się zaczęło dziać. Do dość długo działającego klubu „U Bazyla” dołączył ciekawy sklep rowerowy „Bike –Park”. Na Bogdance otworzył się kolejny klub. Na samym św. Wojciechu pojawił się salon z fortepianami, sklep z włoskim jedzeniem, na jednej z kamienic pojawiła się też reklama sklepu z czekoladkami belgijskimi. Powstający a zniszczony skłot „Warsztat” wpisałby się świetnie pomiędzy klub „U Bazyla”, „Bike-Park” i klub obok Bogdanki. Istniała szansa na stworzenie osi kultury alternatywnej, która uzupełniałaby się z bardziej komercyjnymi inicjatywami w tej okolicy.

Pojawiła się szansa na to, by z przestrzeni choć na krótki czas stworzono miejsce.  Wokół miejsca rozwinąć się miała szansę wspólnota. Nie wiem jak długo taki stan by trwał, może skłot i hipsterski sklep rowerowy poprzez swą atrakcyjność przyspieszyłyby procesy gentryfikacji i zniszczyły warunki swojego istnienia. Pewnie tak, ale przynajmniej przez jakiś czas byłaby szansa na to by wzgórze św. Wojciecha z amputowanego przez dwupasmową ulice wyrostka stało się samodzielnym miejscem z własną tożsamością.

Audytorzy wygrali, jako mieszkaniec ul. Podgórze po interwencji policji odczuwam tylko stratę, coś mi zabrano, czuję się okradziony. Policja i współwłaściciel posesji potrafili tylko niszczyć – symbolicznie po wejściu na posesje zbijano szyby. Ta sama policja, która w Łodzi po cichutku wycofała się, gdy Audytor chciał samemu dokonać zniszczenia.

Pewnie wielu z nas reaguje na to z gniewem, część z rezygnacją, walka z Audytorami nie jest prosta. Nie wystarczy zlinczować właściciela.

Sytuacja przypomina słynną scenę z Gron gniewu” w której jeden z farmerów próbuje stawić opór, ale nie wie przeciwko komu walczyć – bankowi, któremu był winien pieniądze, firmie która wykupiła jego ziemię. Rezygnuje i wypowiada jedną z mocniejszych sentencji w kinie:

„Well then who do we shoot?”

Co więcej, operator buldożera to farmer jak on sam w równie ciężkim położeniu.

I got two little kids at home, my wife, my wife’s mother. Them folks gotta eat. First and only, I think about my own folks. What happens to other people is their own look-out.

Wielu z naszych internetowych herosów walczących o święte prawo własności, jedyne co ma chwilową pracę za kierownicą buldożera.

Audytorzy Rzeczywistości wygrywają poprzez podział, entropia lubi rozdrabniać. Niszcząc, łatwo niszczycielski  proces przyspieszyć. Wolę tych, którzy budują. W dniu 1 września na ulicy Poddgórze odbyło się „Skłot Warsztat – Street Party” (uchwycone w filmie powyżej), spotkanie zorganizowane częściowo jako podziękowanie za solidarność sąsiedzką okazaną przez mieszkańców ul. Podgórze i św. Wojciech. Dwa dni wcześniej w rocznicę „Porozumień Sierpniowych” odbywał się dwudniowy „Piknik na Stolarskiej”, który podobnie jak akcja „Zrób to na Stolarskiej” jest próbą ocalenia miejsc i wspólnot przed Audytorami Rzeczywistości.

Opór, czy to ten z strzelbą, czy ten kiedy próbuje się tworzyć kruche wspólnoty, nie będzie jednak możliwy kiedy większość z nas będzie wciąż zmuszona wierzyć, że  potrzeba „800 zbieraczy w Kalifornii”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s