Przyjacielski ogień

on

„Znak” wydawnictwo o podobno chrześcijańskim (katolickim) profilu zajmuje się promowaniem Chrys’a Kyle’a. To dość ciekawe podejście do tego przykazania.

Intryguje mnie dlaczego bohaterem-krzyżowcem został snajper. To przecież jedna z bardziej dwuznacznych „karier” żołnierskich. Snajper to nie osoba na pierwszym froncie, osoba, która wchodzi w kontakt z innymi. w kontekście operacji w Iraku ma to dodatkowe znaczenie. gloryfikowanie snajpera dobrze wpisuje się w dehumanizację Irakijczyków. Jeżeli Inny – muzułmanin znajduje się na celowniku snajpera łatwo nazywać go „Savage” sprowadzać do pojęcia celu. Snajper dobrze symbolizuje w jaki sposób technika, narzędzia wzmacniają dehumanizację wojny. Oczywiście bardziej odczłowiecza użycie dronów, czy ostrzał z laserowo namierzanych rakiet. mój znajomy używa określenia „etyka dalekiego zasięgu„. Dzięki temu sformułowaniu nawołuje on do tego żebyśmy skonstruowali ujęcia etyczne, które będą w stanie udźwignąć wyzwania ze strony technonauki. Kiedy widzimy kolesia, który po pilotowaniu drona wraca do domu i zjada obiad z rodziną gdzieś w  w środkowych Stanach nasze możliwości oceny etycznej się kończą. To nie jest tak łatwe kiedy ktoś stosuje przemoc bezpośrednio. Przemoc zapośredniczona, oddalona wymyka się klasycznej ocenie etycznej.

Kończy się jednak też możliwość użycia takiej figury w innym celu, jako symbolu walki, honoru, etc. Jedzący hamburgera morderca zza ekranu nie nadaje się na bohatera.

Promowanie Chryse’a Kyle pozwala „wypośrodkować” pokazać bohatera, czyściciela wciąż z ludzką twarzą ale w ramach bezpiecznego porządku w którym on „wytępi całe to bydło„, które zagrażało naszym i nie dało się przekonać do naszej sprawy. Gloryfikowanie snajpera to ostatnia możliwość ocalenia „humanistycznego” aparatu pojęciowego, objęcia wojny współczesnej symbolicznie. Ironicznie figura snajpera to zarazem wyraz bezsilności tego samego „humanistycznego” aparatu. Ile trzeba operacji myślowych, przesunięć semantycznych, roboty w ramach utrwalania hegemonicznego porządku, żeby snajper stał się bohaterem. W czasie XX wojny światowej w ZSRR było dużo łatwiej. Kobiety-snajperki, bohaterki Związku Radzieckiego występowały jako mścicielki, pogromczynie faszystowskiej zarazy. Odczłowieczenie wroga jednak także naruszało „honor” samego snajpera. Czy to zupełnie przypadkowe, że to właśnie kobietom powierzano rolę snajperek. Może w przypadku kogoś kto nie ma i tak „zdolności honorowej” łatwiej jest zredukować dysonans poznawczy. Często też wpisywano kobiety-snajperki w figurę zemsty za śmierć bliskich. Wprowadzanie takiego motywu pozwalało odwrócić sytuację, to faszyści byli ludźmi bez honoru a w obronie ludu stają jego przedstawicielki – inkarnacja Matki Rosji.

 

Wracając do naszego amerykańskiego bohatera redukcja dysonansu jest trudniejsza. Bez islamofobii, retoryki wojny cywilizacji i komiksowego wizerunku Al Kaidy trudno sobie wyobrazić jak można przedstawić go jako bohatera wojennego.

Tu piękny przykład jak ładnie walczył o demokrację i wolność. To też ciekawa figura odwrócenia ról, kobiety i mężczyzny, tego kto napada a kto się broni.  Iracka bezimienna kobieta vs amerykański snajper, kto tu występuje w roli mściciela krzywd, obrońcy ludu. Kto napada?  Gloryfikowanie amerykańskiego snajpera stanowi też ładne tło interpretacyjne dla procesu innego krzyżowca wymierzającego sprawiedliwość karabinem – Brejvika.

Tu tylko mały fragment wypowiedzi naszego snajpera.

„Patrzyłem przez celownik karabinu snajperskiego, lustrując drogę biegnącą przez niewielkie irackie miasteczko. Niespełna 50 metrów ode mnie otworzyły się drzwi małego domu. Wyszła z nich jakaś kobieta z dzieckiem. (…)

– Nadchodzą marines – powiedział dowódca, kiedy budynek zaczął drżeć. – Obserwuj.

Spojrzałem przez celownik. W pobliżu nie było nikogo poza tą kobietą i jednym czy dwojgiem dzieci.

Patrzyłem, jak zbliża się oddział naszych. Dziesięciu młodych dumnych marines w mundurach wyskoczyło z pojazdów i sformowało się w szyku patrolowym. Kiedy Amerykanie się ustawiali, kobieta wyjęła coś spod ubrania i pociągnęła za to.

Odbezpieczyła granat. W pierwszej chwili nie zdałem sobie z tego sprawy.

– Zdaje się, że to coś żółtego – powiedziałem do szefa, opisując, co widzę, podczas gdy on też obserwował. – Żółte i ma…

– Ona trzyma granat – powiedział dowódca. – To chiński granat.

– Cholera.

– Strzelaj.

– Ale…

– Strzelaj. Zdejmij ten granat. Marines…

Zawahałem się. Ktoś próbował połączyć się z marines przez radio, ale nie mogliśmy ich wywołać. Szli wzdłuż ulicy, kierując się w stronę kobiety.

– Strzelaj! – padł rozkaz.

Pociągnąłem za spust. Kula wyleciała z lufy – strzeliłem. Granat upadł. Kiedy wystrzeliłem po raz drugi, granat wybuchł.

To był pierwszy raz, kiedy zabiłem kogoś z karabinu snajperskiego. A także pierwszy raz w Iraku – i jedyny – kiedy zabiłem kogoś innego niż biorącego udział w walce mężczyznę”

Tu rozmowa o tym jak demokratycznie broni honoru i wolności zarówno w Iraku jak i USA.

Mnie nurtują tylko dwa pytania:

1. czy Chris Kyle spotka się z Jarosławem Gowinem.

2. Dlaczego Chris Kyle nie bierze udziału w olimpiadzie w Londynie jako reprezentant USA w strzelectwie.

Advertisements

11 Comments Add yours

  1. bohater prawicowych komentatorów na forum gazeta.pl

    nie do końca rozumiem, dlaczego odrzucasz humanizm, dlaczego niby „Przemoc zapośredniczona, oddalona wymyka się klasycznej ocenie etycznej.”? Właśnie się za cholera nie wymyka – mordowanie kijem bejsbolowym lub przy użyciu drona niczym się nie różni. Technika ‚rozciąga’ nasze ciało, co najwyżej hubrydyzuje podmiot, ale go przecież nie unieważnia.

  2. Ezechiel pisze:

    „Czy to zupełnie przypadkowe, że to właśnie kobietom powierzano rolę snajperek. Może w przypadku kogoś kto nie ma i tak “zdolności honorowej” łatwiej jest zredukować dysonans poznawczy. Często też wpisywano kobiety-snajperki w figurę zemsty za śmierć bliskich. Wprowadzanie takiego motywu pozwalało odwrócić sytuację, to faszyści byli ludźmi bez honoru a w obronie ludu stają jego przedstawicielki – inkarnacja Matki Rosji.”

    IMHO nadinterpretujesz. U Aleksiejewicz wyraźnie widać, że snajperki to drobny promil żołnierek w ZSRR. Wątki zemsty pojawiają się rzadziej niż zwykła potrzeba służby. Widać też, że rola kobiet zmieniała się wraz ze stratami w AC (od praczki w 1941 po plutony rozpoznawcze w 1943 i kobiety-oficerowie w 1945).

    Co do faszystowskiej zarazy -w pełni się zgadzam z asymetrią. Niemcy zbliżyli się do zagłady ludności ZSRR dużo bliżej niż Al-Kaida do eliminacji Amerykanów. Przy całym bestialstwie ACz,, trzeba pamiętać, że alternatywą wobec porażki była zagłada słowiańskiej Europy Wschodniej.

    „Ile trzeba operacji myślowych, przesunięć semantycznych, roboty w ramach utrwalania hegemonicznego porządku, żeby snajper stał się bohaterem.”

    DWŚ to za mało, nawet PWŚ nie wystarczy, musisz pogrzebać aż w Napoleonie i secesyjnej. To chyba prosta pochodna industrializacji wojny, IMHO świetnie podkręcona popkulturowo (sugerująca, że pojedynczy żołnierz jest wciąż istotny dla wyniku całej machiny). Generałowie bardzo nie lubią, gdy przypomina im się, że wojny wygrywają ciężarówki i tony amunicji.

  3. Nachasz pisze:

    A jeśli chodzi o drony.

    1. fronesis pisze:

      @Ezechiel
      snajperki – zgoda pewnie nadinterpretuje, o technologii i zaposredniczeniu to pewnie faktycznie od okolic Napoleona, Engels napisał fajny tekst o taktyce i karabinach.
      @kn
      Ale zobacz jak Bauman i Lewinas są nieporadni powyżej poziomu twarzy czy etyki/samotności we dwoje
      P.s lakonicznie bo jestem na wyjedzie rowerowym i piszę z telefonu

  4. ramone.alcin pisze:

    Snajperzy byli czesto znienawidzeni przez zolnierzy (oczywiscie snajperzy wroga), czesto wzietych do niewoli snajperow zabijano, nie respektujac wobec nich konwencji genewskiej.

  5. pak4 pisze:

    Ja mam tylko taką uwagę — na kult snajperów (jak pisze Ezechiel, snajperki to margines) pod Stalingradem składało się kilka czynników. Pierwszym była próba zrównoważenia fatalnego wyszkolenia Armii Czerwonej — nie chodziło więc może tyle o zemstę, co o zrównoważenie własnych braków. (Chyba bardzo niedoceniana przyczyna brania etyki w nawias.) Snajper, czyli fachowiec, mistrz w swoim fachu, którym w dodatku mógł zostać, bez specjalnych szkół, każdy ambitny żołnierz, był bardzo ‚na miejscu’.
    Druga rzecz — kult się wówczas przyjął, bo pozycja snajpera pozwalała na większe przydziały żywności i ogólne, lepsze traktowanie. Czynniki były więc też bardzo przyziemne.

  6. Ezechiel pisze:

    Przyszło mi do głowy powiązanie mitu z posiadaniem broni przez cywilów. W Armii Czerwonej i w USA snajperami najczęściej zostają myśliwi etc. W samych armiach w DWŚ też byli traktowani specyficznie – odizolowani od normalnych obowiązków piechociarza, z dodatkowymi racjami i wybierający swoje cele na własną rękę – nie zawsze piechociarze traktowali snajperów jak równych sobie.

    1. fronesis pisze:

      @Ezechiel@pak4
      Snajperzy – myśliwi to ciekawy trop, pamiętam, że najbardziej skuteczny fiński snajper w wojnie z ZSRR strzelał bez lunety i prawie na 100% był myśliwym. Tyle tylko, że znów to komplikuje kwestie honoru i bohaterstwa.

      1. Ursus_Americanus pisze:

        Tyle, że Simo Hayha, fiński snajper o którym mowa z zawodu był chyba rolnikiem, ale kto wie mógł też zajmować się myślistwem, w przypadku Finów to chyba jest sport narodowy. Brak lunety to najczęściej tłumaczy się brakiem odblasku który miałby zdradzać jego pozycję. Podobnie jak trzymanie śniegu w ustach by ukryć dymek. Jednakże ja tylko powtarzam Internetowe legendy.

        1. fronesis pisze:

          Ok, dzieki za doprecyzowanie, ja komentarz pisałem „z pamięci” na szybko z komputera w domu kultury w małej miejscowości

  7. Kinio pisze:

    Myślę, że uznaje się go za bohatera, gdyż służy on za swego rodzaju „anioła stróża” swoich kompanów z oddziału. Eliminując pewne zagrożenia, które czekałyby piechurów, zyskuje sobie ich szacunek, mimo iż życia nie ryzykuje.

    Co do etyki na wojnie, jest to dyskusyjna sprawa. Ja widzę to, że każda wojna kieruje się specyficznymi zasadami i warunkami. Nie da się wyróżnić jakiś konkretnych norm będących obowiązującymi niezależnie od rodzaju konfliktu. Jedyne co łączy strony biorące udział w wojnach to dążenie do zwycięstwa/przewagi. Minimalizacja strat wtedy staje się jedyną główną normą etyczną. Odnosi się to głównie do form i metod walki oraz taktyki. Szeroko pojmowane działania wojenne, są bardziej unormowane i można lepiej „panować” nad etyką.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s