Z Offlandii – choć niezupełnie

Początek lipca tradycyjnie spędzam na rowerze, krążąc po prowincjonalnych drogach województwa  Zachodniopomorskiego. Rower, jezioro i kąpiele w nim oraz przebieżki przez las dość skutecznie zmywają ze mnie czerwcowe zwieńczenie roku akademickiego. Lubię to, nie cierpię tak bardzo jak MRW na wsi (powyżej dwóch dni pobytu). Jest tak  pewnie z tego prostego powodu, że sam pochodzę ze wsi.  Człowiekiem z miasta jestem napływowym. Jako homo novus dość długo przepracowywałem w sobie swój własny stosunek do mojego wiejskiego pochodzenia. Dziś jestem człowiekiem miejskim, pociąga mnie wieś, owszem ale latem jako turystyczna odskocznia. Ale mieszkanie tam na co dzień? Rację ma MRW, chyba zbyt dużo tam problemów. Choćby z dojazdem – mam rower ale już nie samochód. Mieszczuch we mnie lubi bibliotekę za rogiem, gwar, kino. Nie mam (na razie) hipisowskich tęsknot za wsią. Tyle tylko, że  centrum mojego miasta umiera, staje się wioską otoczoną blokami. Może się okazać, że jeśli i tak większość aktywności (łącznie z małym wirtualnym blogowym polis) mam w sieci i dzięki sieci, bo miasto umarło to może faktycznie lepiej wioskizm?

Na razie jednak aktualna jest wersja turystyczna i wyjazd nawet tak krótki (5 dni) to miła odskocznia od sieci. Nawet jeśli telefon pokazuje jakieś wifi w okolicy a i pakiet internetowy przecież też mam, to zbawiennie zasięg w okolicy w której bywam jest słodko – tragiczny. Pojutrze wybywam znów, będzie szansa poczytać, popływać, pobiegać po lesie z nadzieją na to, że skończę zaległe teksty.

Na koniec drobne migawki:

 Sielanka kontratakuje czyli uroki de-modernizacji:

 

A dla chętnych próbka post-sekularna:

 

Reklamy

9 Comments Add yours

  1. Tak całkiem przypadkiem tu trafiłem, ale ciekawie się czytało. Chociaż jestem z miasta, to kiedyś też lubiłem spędzać wakacje z dala od niego, potem nastąpił przesyt ;)
    Podoba mi się zdjęcie z końmi.

  2. arturjot pisze:

    jeśli i tak większość aktywności (łącznie z małym wirtualnym blogowym polis) mam w sieci i dzięki sieci, bo miasto umarło to może faktycznie lepiej wioskizm?

    Trzeba wziąć pod uwagę, że jedną z wad wioskizmu pojawiających się w dyskusji jest brak sieci.

    1. fronesis pisze:

      Tak to prawda, dlatego mój post jest tak niezdecydowany. Owszem mam małe sieciowe polis, ale pobyt na turystycznej wyprawie wiejskiej ujawnił zarówno istnienie tej sieciowej wspólnoty jak i jej kruchość. Czyli co trzeba poczekać na lepszą sieć na wiosce? Tylko, że ja nie wiem w sumie czy poza trybem wakacyjno-turystycznym wieś mnie pociąga. Ja raczej jestem podróżnikiem a nie hipisowskim osadnikiem.

  3. Bioetyka pisze:

    Ja tam mieszkam na wsi trzeci rok i nie wrócę do miasta never. Tyle, że nigdy nie lubiłem pracować w bibliotece. Lubię za to rąbać drewno i prace ziemno-ogrodowe. Największa wada, to (w moim przypadku) konieczność posiadania dwóch samochodów i ultrakatolickie otoczenie małopolskiej prowincji. Największa zaleta to świetne warunki do pracy naukowej przez cały rok, zapachy i widoki okolicznych łąk (nie zawsze zresztą piękne na polskiej wsi, jak wiadomo) i przestrzeń dla dzieciaków.

    1. fronesis pisze:

      @bioetyka
      „praca naukowa”
      Potwierdzam czytam na urlopie wiejskim jak szalony po kilka książek dziennie, z reguły płodozmian, bieg po lesie, jezioro, książka naukowa, rower, jezioro, powieść, jezioro, coś naukowego powieść sen.

  4. brulionman pisze:

    zazdroszczę tego sloganu okraszonego jelczem, zobaczyć to na własne oczy – bezcenne :)

  5. a. pisze:

    można także wybrać wioskizm umowny przenosząc się na przedmieścia. Moje suburbia obfitują w lasy, bażanty i sarny oraz cmentarz ewangelicki nadszarpnięty zębem czasu, nie ma tu natomiast ultrakatolickiego otoczenia (plus).
    Wprawdzie każdy kompromis jest zgniły, ale ja swój uważam za dość udany.
    @fronesis, zazdroszczę wakacji. Slogan zacny, ale zdjęcie drogi budzi prawdziwą tęsknotę za urlopem.

    1. fronesis pisze:

      @a.
      Ja zazdroszczę wrocławiakom, tam łatwo wyjechać z miasta pociągiem, choćby na południe, Poznań jest niestety strasznie „ściśnięty” trudno znaleźć bliską prowincję. Właśnie wróciłem po kolejnym tygodniu na wsi, częściowo rowerze (choć bardziej biegałem po lesie bo padało)

  6. Bjoetix pisze:

    @a. Eee tam, przedmieścia są dla mięczaków ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s