Endeckie ukąszenie

Na stronie Rozbratu ukazał się tekst Historia z „Kuriera Poznańskiego”. „Gazeta Wyborcza” promuje antysemicki dziennik. Autor tekstu – Jarosław Urbański zwraca uwagę na pewien pozornie niewinny precedens. W poznańskim dodatku „Gazety Wyborczej  w ramach cyklu „Tym żył Poznań” prezentowane są przedruki z przedwojennej prasy poznańskiej.

Co jest nagannego w przywoływaniu prasy z międzywojennej Polski? Dlaczego opór budzi cytowanie  „Kuriera Poznańskiego”?

Problemem w większości przypadków nie są fragmenty przedrukowywane przez lokalny dodatek GW. Ważniejsze jest to czego się nie dowiemy o profilu pisma i atmosferze przedwojennego Poznania.  Oprócz konstruowania obszarów wiedzy równie ważne jest konstruowanie obszarów niewiedzy. Oświetlone  obszary są równie ważne jak obszary, które pozostawimy w cieniu. Często jest cień tym głębszy i ciemniejszy, im jaśniej oświetlamy wybrane obszary.

Jarosław Urbański zwraca uwagę na to, o czym pisał „Kurier Poznański”:

Według bowiem redaktorów „Kuriera Poznańskiego” Wielkopolanie bronią się „przed ponownem zażydzeniem naszej dzielnicy” o czym możemy przeczytać na łamach gazety w dniu 11 marca 1932 roku (nr 116). Jak się to przejawiało? Na wiele sposobów. Przykładowo: „Fryzjerstwo mieszkające w promieniu kilkunastu kilometrów od Kalisza, nawiedzane jest w ostatnim czasie przez natarczywe żydostwo…” – jak utrzymuje dziennik – czyli przez (w cudzysłowie) „uczciwych” dostawców (w cudzysłowie) „oryginalnych” (w cudzysłowie) „artykułów kosmetycznych i przyborów fryzjerskich” (nr 108 z dn. 07.03.1932 r.). W cudzysłowie ponieważ, jak wiadomo żyletki, brzytwy i kwiatowa woda kolońska były trefne, skoro oferował je Żyd. Albo np. w Poznaniu jedna z polskich firm, z siedzibą przy Placu Wolności, powierzyła kierowanie placówki Żydowi! (nr 122 z dn. 15.03.1932 r.) Oburzona była gazeta i właściciel nieruchomości. „Kurier…” przygląda się też innym regionom, np. „Zażydzeniu aptek górnośląskich” (nr 126 z dn. 17.03.1932 r.) i z niedowierzaniem dostrzega, że „W Polsce już obowiązują żydowskie święta!” jak donosił nagłówkiem na pierwszej stronie (nr 136 23.03.1932 r.). /pisownia oryginalna/

Taki obraz tego pisma nie pojawia się w przedrukowywanych fragmentach. Można stwierdzić, że to dobrze. GW nie powiela kliszy antysemickich. Jednak takie działanie ma swoją konsekwencję,  poznański oddział GW legitymizuje antysemicki dziennik. Wybierając „neutralne” informacje zafałszowuje obraz tak pisma jak i przedwojennego Poznania. Oddajmy ponownie głos J. Urbańskiemu:

„Gazeta Wyborcza” swoimi publikacjami przypominającymi o, wydawałoby się, neutralnych z naszej perspektywy czasowej wydarzeniach, zamieszczanymi bez słowa komentarza, bagatelizuje problem pewnych ideologicznych dysproporcji i różnic. A tym samym, choć może nieświadomie, wzmacnia określone postawy i przekonania.

Prezentacja pozornie neutralnych fragmentów z antysemickiego dziennika to  przykład banalizacji zła poprzez wyparcie go. Proces ten to czynność pozornie estetyczna, redakcyjna – odbywa się on na poziomie doboru fragmentów tekstu. Prawdopodobnie potencjalne konsekwencje nie są oczywiste i zrozumiałe dla osób odpowiedzialnych za rubrykę „Tym żył Poznań”.

Pierre Bourdieu wielokrotnie zwracał uwagę jak trudno zwalczyć wpływ „doxy”, tego niewidocznego uwikłania w warunki, które Nas wytworzyły. Socjologia refleksyjna, socjoanaliza to trudny proces analizowania  własnego położenia i uwikłania społecznego. Bourdieu pokazywał też trudności z przekroczeniem owego uwikłania.

Redaktorzy lokalnego dodatku GW są jeszcze na początku tej drogi. Nie dotyczy jedynie to ich  stosunku do antysemityzmu ale także nieprzepracowanej mizoginii. Szczególnie gdy przedrukowują bez komentarza takie przedwojenne teksty (link zawdzięczam Jarosławowi Urbańskiemu).

Nawrócenie prostytutki, uprawiającej od dłuższego czasu swój proceder, uważać można zgóry za bezcelowe gdyż dziewczyna nawykła do próżniaczego życia, strojenia się, kin i odwiedzania lokali nie zawróci tak łatwo z raz obranej drogi lenistwa i niemoralności. Jedynie młode dziewczyny, namówione nieraz do nierządu przez starsze prostytutki, można w niektórych wypadkach wyratować z tego bagna i sprowadzić na prawą drogę, o ile im się zapewni odpowiednią pracę i sposobność uczciwego życia. Takie to szlachetne zadanie spełnia właśnie zakład św. Elżbiety w Kiekrzu ,,Przystań”, gdzie jest miejsce dla 40 dziewczyn, okazujących szczerą chęć poprawy. /pisownia oryginalna/

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s