Cytaty dla Wrońskiego

Kolejny raz „honor” polskiego dziennikarstwa ratują anonimowi portalowcy z „Pudelka”. Pierwszy raz to #Kydryńskigate, innym razem walnięcie w Węglarczyka za jego mizoginiczne i urasawiającą wypowiedź o „ukraińskich robotach domowych”.

Tym razem Pudelek jak przystało na głos magla i ulicy zabrał głos w sprawie ACTA i wykluczenia. Tekst ACTA: Czyli jak celebryci stracili kontakt z rzeczywistością to obnażanie alienacji wypowiadających się o problemie jumania, piractwa, jak i jakichkolwiek innych gwiazd, elit warszawskich ze świata show biznesu i dziennikarstwa.

Tekst na  Pudelku nie wymienił Wyborczej w swoim tekście, ale  zgodnie z teorią stołu i nożyc głos musiał zabrać Paweł Wroński. Jego tekst tylko potwierdza oderwanie „elit” i pięknie potwierdza tezy z Pudelka, co smutne błędy merytoryczne historyka i politologa Wrońskiego pokazują, że nie jest w stanie merytorycznie sprostać polemice z tekstem z Pudelka. Więcej nie będę tutaj pisał, odpowiedzią zajął się sam Pudelek oraz Krytyka Polityczna.

Ale ja nie o tym. Paweł  Wroński oprócz żenującego straszenia Leninem, nie wiadomo dlaczego wrzucił do swojego tekstu taki cytat o Jakubie Szeli:

 Polski chłop też mawiał: „Ukraść z pańskiego to nie grzech”, a Jakub Szela miał pewne sukcesy w redystrybucji własności prywatnej.

Czegoś tu nie zrozumiałem, czy dziennikarz Wyborczej broni pańszczyzny? Czy majątek powstały z wyzysku,  półniewolniczej pracy chłopów pańszczyźnianych to osławiona „święta” prywatna własność.

Nie wiem czy wywoływanie ducha Jakuba Szeli i  rabacji galicyjskiej jest bezpieczne, obawiam się, że zaskoczyłoby Pana Wrońskiego  ilu osobom bohater ten wydaje się całkiem sympatyczny.

Może oderwany od rzeczywistości  i średnio jak widać wykształcony politolog i historyk nie wie jak była sytuacja polskich chłopów. Symptomatyczne jak się na ten temat wypowiadał:

 Jest w nas takie myślenie pańszczyźniano-folwarczne. Odrobimy swoją pańszczyznę, ta praca nas nie cieszy, nie interesuje i w ogóle jest do bani. A później będziemy sobie leżeć brzuchem.

(za zwrócenie uwagi na cytat  dziękuję, wiadomo komu)

W takim razie ku edukacji  kilka cytatów, najpierw z relatywnie bogatej wsi wielkopolskiej z okresu zaboru pruskiego, cytaty z „Życiorysu własnego robotnika” Jakuba Wojciechowskiego:

 I po śmierci moi babusi to przysed rozkaz od pana Jaśnie Wielmożnego, aby to pomieszkanie było próżne zrobione (…) i tak się dzieci rozproszyły. (…)ale mój ojciec ukończył  lat czternaście, to miał sam na sie zapracować. I też do szkoły mój ojciec nie chodził bo on był najstarszy i musiał być przy małych, bo matka jego musiała iść do dojenia krów, a po obiedzie to na pańskie.

I my też sie zywili po większy części jeno ziemniakami i trochę oleju albo twarogu rozmieszanego, który my nazywali gzikiem, w dnie postne to my sie wszyscy jednym śledziem podzielili (…).

A tu kilka z Polski międzywojennej, gdzie teoretycznie już skończyła się pańszczyzna a chłopi nadal „leżeli brzuchem”, kilka cytatów z „Pamiętników chłopów”:

 Ja uczęszczałem do szkoły powszechnej w Lipcach, w której ukończyłem pięć oddziałów. Zimową porą chodziłem zawsze bez śniadania, jadłem śniadanie dopiero po powrocie ze szkoły około 1 po południu. raz pamiętam zmuszony byłem przestać chodzić do szkoły, a to dlatego, że boso już niemożliwe było iść, bo był mróz, a matka moja nie miała pieniędzy kupić mi trepów. (…) W zeszłym roku sypiałem na podłodze, bo nie miałem za co kupić łóżka, obecnie sypiam na łóżku, które mi sąsiadka z litości pożyczyła, stare już jest i muszę się ostrożnie kłaść, żeby się nie popsuło. /s. 3-4/

(…) ale na przednówku znam w mojej okolicy (nie chcę wymieniać ich nazwiska), którzy całymi tygodniami jedli bez soli, więc można sobie wyobrazić, jakiż to był obraz musi tam być, gdzie soli nie ma za co kupić. Ja ze swoją rodziną chwała Bogu nie jadłem bez soli, ale nieokraszone wiele razy. /s. 7/

Nikt nigdy w mieście nie sobie nie wyobrazi, jak kobieta na wsi musi pracować i to najczęściej o głodzie i chłodzie. Bo ileż razy tak jest, że ostatni kawałek chleba, ostatnią kwartę mleka rozdzieli pomiędzy męża i głodne dzieci, a jej samej najczęściej służą za posiłek gorzkie łzy gdzieś po kryjomu połykane. /s. 17/

(..) Już jako czteroletnia dziewczynka posługiwałam pasąc gęsi, potem krowy (…) bo cóż to za piastunka był z pięcioletniego berbecia. A jednak ile tylko starczyło sił, dźwigałam za chustką brata czy siostrę i przy tym pasłam jeszcze krowy. Gdy miałam lat sześć, to czułam się zupełnie jak dorosła osoba, a to z tego powodu że matka wyjeżdżając do miasta (a jeździła dwa razy w tygodniu) nie brała do domu kobiety, tylko ja ją zastępowałam. /s.19/

 A tu jeszcze mały cytat z książki „Polesie” Józefa Obrębskiego (s.415):

 Grzegorz Bujan: Za czasów pańszczyzny ludzie w Olmanach byli bardzo biedni, dlatego, że dostawali u pana jeden garc żyta, lub prosa to zato musieli pracowac siedem dni. (…) Za czasów pańszczyzny sam chrzcił dzieci pan, gdy chłop chce kogoś wziaść za żonę, to pan mu nie pozwalał, jaką pan mu pozwolił taką musi chłop wziąść za żonę, i sam dawał ślub. (…) Wtedy ludzie nie mieli ani wołów ani koni, ani krów, niczego. Tylko człowiek wstawał o piątej rano i zaraz do pana na robotę. a zato to dawał im sól chleb. (…) a późnej zaczeło się wojna i pańszczyzna zniosła się.

Mentalność folwarczną owszem można  łatwo odnaleźć ale  w świadomości pracodawców czy dziennikarzy Gazety Wyborczej.

Na koniec taka tylko mała przyśpiewka ludowa dla Pawła Wrońskiego.

p.s. pisownia w cytatach oryginalna.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s