Schadenfreude i Judejski Front Popularny

Zbliżające się nieubłaganie zamknięcie lokalu „Krytyki Politycznej” spowodowało, że niektórym osobom „na lewej” ulało się.  Zmagazynowana i nie spożytkowana żółć, wypłynęła jak niestrawione mleko niemowlakowi. Nie jest to nawet zdrowy hejt, taki z przytupem  ale takie ulewanie się, wypłynięcie soków trawiennych wymieszanych z treścią żołądkową. Przyczyną takiego stanu rzeczy u niemowląt szukać można w nie w pełni  jeszcze rozwiniętym  układzie pokarmowym.

W przypadku fali Schadenfreude  pewnie winić należy stary dobry resentyment, warto przy tej okazji zrobić sobie małą powtórkę z Nietzschego.

Warto także zastanowić się czy należy całą energię kierować w stronę krytyki „Krytyki Politycznej”, teraz gdy jest w opałach? Czy chcemy stać gdzie Kaczyński, Hanna Gronkiewicz -Walz i Salon24?

Sam  często krytykowałem KP,  jest ona dla mnie rodzajem „Gazety Wyborczej dla doktorantów”. Zanim Wojciech Orliński wypominał KP umowy śmieciowe gdzieś nieśmiało je sam wspominałem (ale jak pisze wspomniany WO, pisanie na blogu nic nie znaczy). Nameste w świetnej notce zauważył, że krytyka ze strony „Gazety Wyborczej” kogoś za umowy śmieciowe to pełna nieznośnej hipokryzji „śmieciowa krytyka”. W tym przypadku hipoteza resentymentu w pełni się potwierdza, w końcu krytykę umów śmieciowych w GW firmuje liberał, ciągle chlipiący nad swoją marksistowską przeszłością. Ale dość tego, sam obsuwam się w resentyment.

 Z innym przykładem, lokalnym mieliśmy do czynienia w kontekście „Marszu Równości” w Poznaniu. „Rozbrat”, który cenię za wiele inicjatyw oraz za to, że jest „sumieniem miasta”, nie poradził sobie z przepracowaniem arogancji władzy w osobie dyr. Pucka. Chodzi mi o tekst „Obłęd nienawiści” czyli kontenery już są!, w którym porażka w tak ważnej sprawie jak osiedle kontenerowe, spowodowała pełną resentymentu reakcję. Nieważne, że w tak małym mieście jak Poznań, wielu uczestników Marszu Równości wspierało „Rozbrat” zarówno w sprawie kontenerów jak i szło w marszu w obronie „Rozbratu”. Autor tekstu równie bezsilny jak ksiądz proboszcz w opustoszałym kościele poświęca kazanie na wypominanie tym kilku osobom pod nawą, że nie chodzą do kościoła. Więcej o sprawie napisała cyborg monkey.

 Zabrzmi to  może zbyt poważnie jak na wpis na blogu, ale może warto odkurzyć lekturę Nietzschego – ja wiem, że to się z reguły czytuje gdzieś tam w okresie młodzieżowego Sturm und Drang w komplecie z tanim winem i autostopem.

Jak nie chcę Ci się działać, albo zmieniasz świat w stopniu tak znikomym jak pisanie blognotek (co ja niniejszym właśnie czynię),  albo nawet poniosłeś/aś porażkę choćby w ważnej sprawie może nie obsuwaj się od razu w reakcyjną pułapkę obgryzionych paluchów i zapienionego ulewania.

Może zamiast kopać leżącą KP, szukać winnych za grzechy kapitalizmu w fantazmacie „bogatych gejów”, warto sobie coś przepracować. Pewnie nie zostaniemy dzięki temu Nadludźmi zdolnymi do stanowienia wartości czy rodzącymi gwiazdę tańczącą wodzami nowej Rewolucji.  Ale może warto po przepracowaniu resentymentu, nawet jeśli nie uda się go nam pokonać, zacząć strzykać żółcią w dobrą stronę i odpowiednim czasie.

Zamiast czytania smętnego napinania się powyżej, pewnie i tak wystarczy obejrzeć ten fragment „Żywota Briana”.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s