Krytyka politycznej żenady

„Krytyka Polityczna” rozczarowywała coraz bardziej. Od czasu przyjęcia w swe otwarte ramiona Cezarego Michalskiego coraz bardziej uzasadnione jest określenie „Gazeta Wyborcza” dla doktorantów(ek). Jak ta ostatnia także KP ma swoją lewicę i prawicę, oraz generalnie „prawda leży po środku” oraz „trzeba prowadzić dialog”. Przezabawne jest w tym kontekście, że Agata Bielik-Robson wystąpiła ostatnio w „Wysokich Obcasach” jako felietonistka zajmując opustoszałe miejsce Kingi Dunin. Mierzi mnie, że Jaś Kapela ukradł akcję mojego internetowego znajomego tytułując swoją książkę „Jak ukradłem dzieci Terlikowskiemu”. Zastanawiałem się też z dwojgiem znajomych podczas „hipster watch” w Nowym Wspaniałym Świecie jakie umowy o pracę i pensje mają zatrudnione tam kelnerzy i kelnerki.

Ale to wszytko drobiazgi, zabawy w saloniku i strzelanie do siebie kawiorem.

Wczorajszy dzień pozbawił mnie jednak złudzeń.

Zaczęło się od fragmentu wywiadu z Kurkiewiczem:

Byłem też absolutnie wstrzaśnięty formą tekstu Pawła Smoleńskiego w „Gazecie Wyborczej”, który niby recenzował książkę Ewy Jasiewicz. Było dla mnie całkowicie niezrozumiałe, że „Gazeta”, która przez wiele lat była moim miejscem pracy i środowiskiem, publikuje tekst, który już ma swoje miejsce w annałach polskich obrzydliwości dziennikarskim obok tekstów z marca 1968. Ad personam, paternalistyczny. Napastliwy wobec Ewy Jasiewicz, która ryzykowała życiem, pomagając rannym podczas operacji „Płynny ołów”, kiedy to Izraelczycy zabili ok. 1400 Palestyńczyków. Wydawało mi się, że trzeba na to odpowiedzieć inaczej niż tylko za pomocą kolejnego tekstu.

 Byłem szczerze zadowolony z wypowiedzi Kurkiewicza, tekst Smoleńskiego to wyjątkowy przykład samozadowolenia z siebie, pogardy wobec śmierci i cierpienia Palestyńczyków a także popis moralnej wyższości, normatywistycznego zadęcia i poczucia własnej słuszności.

KP jak przystało na wydawców książki „Rewolucja u bram” zareagowało na wywiad z Kurkiewczem przeproszeniem Pawła Smoleńskiego:

 Przepraszamy Pawła Smoleńskiego za to, że w opublikowanym na naszej stronie wywiadzie z Romanem Kurkiewiczem jego publicystyka została porównana do publicystyki z 68 roku. Stało się tak w wyniku niedopatrzenia redakcji.

Szkoda, że KP nie zauważyło, że Kurkiewicz chciał tylko wskazać jak niebezpieczne są teksty pisane z jedynie słusznych pozycji, to właśnie nadmierna pewność i normocentryzm były jedną z przyczyn Shoah. To właśnie zadęta postawa własnej wyższości (także moralnej) pozwalała  np. na utożsamianie Żydów ze szczurami czy karaluchami. Jak pisał Zygmunt Bauman, postawa taka była tak silnie zinternalizowana także przez zasymilowanych Żydów niemieckich, że gardzili Żydami ze środkowej Europy. Żeby Holokaust nie powtórzył się, nie możemy pozwolić sobie na pełną pogardy moralną wyższość. Holokaust nie może być zaklęciem, musimy zrozumiec mechanizmy które do niego doprowadziły: kolonializm, dynamika rozwoju biurokratycznej nowoczesności,  sprzężenie wojny z tayloryzmem, antysemityzm i jego kuzyn rasizm etc.

Szkoda, że KP nie zrozumiała czegoś co jest oczywiste dla tych, którym nie obcy jest Magneto.

Jeżeli kogoś razi porównanie Smoleńskiego do autorów z marca 68 i porównywanie islamofobii z antysemityzmem, powinien sięgnąć do wspominanej już, przeze mnie, świetnej notki Anny Zawadzkiej. Zestawia ona recenzję Smoleńskiego z recenzją „Złotych żniw” pióra Pawła Machcewicza:

Grzech pierwszy: zaangażowanie
Paweł Smoleński: [Ewa Jasiewicz] doprawdy – popełniła pozycję zaangażowaną.
Paweł Machcewicz: Recenzja ostatecznej wersji „Złotych żniw”: historia zaangażowana

Grzech drugi: stronniczość
Paweł Smoleński: Dostajemy do rąk autowiwisekcję modnego w krajach Zachodu propalestyńskiego i antyizraelskiego zaczadzenia i fanatyzmu, którego echa zdają się docierać do Polski.
Paweł Machcewicz: Zbyt jednostronne przedstawienie stosunku Polaków do ukrywających się Żydów wynikające w dużej mierze z bardzo selektywnego podejścia do źródeł historycznych

Grzech trzeci: co was tak ekscytuje? Przecież wiadomo
Paweł Smoleński: Wiadomo, że ich skala [ataków na Gazę] przeraziła świat i samych Izraelczyków. Zdaje się, że aż taka brutalność (np. pociski z białym fosforem) nie była uzasadniona.
Paweł Machcewicz: Nie powinna też budzić zaskoczenia opowieść o rabowaniu na wielką skalę żydowskiego majątku w czasie wysiedlania Żydów z gett czy pogromów, do których dochodziło na Podlasiu w 1941 r. Pisał o tym Gross w swoich wcześniejszych książkach, w „Sąsiadach” i „Strachu”, a także w ciągu ostatnich dziesięciu lat wielu innych polskich autorów.

 Grzech czwarty: emocjonalność
Paweł Smoleński: Bardzo to ludzkie [że Jasiewicz obserwowała Gazę podczas ataków], lecz książce nieprzydatne, bo emocjonalnie – rozedrgane, językowo – nieporadne, reportersko – niepełne.
Paweł Machcewicz: Taki styl pisania o historii, emocjonalny, oskarżycielski, nikogo nowego nie przekona. (…) Bardzo to jałowe, przewidywalne i w moim przekonaniu nieprowadzące nas ani do prawdy, ani jakichkolwiek autentycznych, oczyszczających emocji.

Grzech piąty: uproszczenie
Paweł Smoleński: Krwawy konflikt między Hamasem a Fatahem Jasiewicz sprowadza do kilku akapitów, nie zająkując się nad okrucieństwem obu stron ze wskazaniem na Hamas.
Paweł Machcewicz: Bez uwzględnienia wojennej demoralizacji, radykalnej dewaluacji ludzkiego życia, oswojenia się z przemocą i śmiercią – niemożliwych w ogóle do ogarnięcia z naszej współczesnej, pokojowej i dostatniej perspektywy – nie zrozumiemy udziału Polaków w wydawaniu i mordowaniu Żydów, nie mówiąc już o rabowaniu żydowskiego majątku czy zwłok ofiar. To ostatnie zachowanie dotyczyło zresztą – o czym już wielokrotnie pisano – nie tylko Żydów, ale ofiar każdej narodowości, nie wyłączając Polaków(…).

 Żenujące jest to, że środowisko KP przeprasza za porównanie do marca 1968 w kontekście Palestyny a równocześnie promuje bezwstydnie Cezarego Michalskiego, który aby ratować spadający nakład „Dziennika” opublikował kontrowersyjny wywiad z Michałem Cichym właśnie 1968 roku dotyczący. Czyżbym przegapił przeprosiny KP? Wydaje się, że samo środowisko KP ma kłopot – czy nie jest ono jednak odrobinę  antysemickie (przynajmniej jeden z jego przedstawicieli) i proizraelskie – czyli mieszanka rodem z „Najwyższego Czasu”.

 Niestety żenadzie w wykonaniu „Krytyki Politycznej” nie ma końca; po przeprosinach udostępniła ona swoje ramy rzecznikowi ambasady Izraela – Michałowi Sobelmanowi. Zastanawia mnie, dlaczego w ogóle  Sobelman jest stroną w tej sprawie. Kurkiewicz-dziennikarz zarzucił innemu dziennikarzowi (niegdyś razem pracowali w GW), że ten ostatni do takiego stopnia sprzeniewierzył się misji dziennikarskiej, że można go porównać do propagandystów marca 1968. Rozumiem, porównanie było grube, może boleć, ale polemikę z Kurkiewiczem powinien podjąć sam Smoleński lub jakiś inny dziennikarz GW. Dlaczego robi to urzędnik państwowy (i to Państwa, które jest militarnie i politycznie uwikłane w omawianą sprawę)?

A oto mały cytat ze wspomnianej polemiki:

Kiedy nadeszły pierwsze informacje, że Roman znajduje się na pokładzie jednego ze statków tzw. Flotylli Wolności, przekonany byłem, że chodzi tu o innego Kurkiewicza, że to przypadkowa zbieżność nazwisk, że znany i błyskotliwy publicysta nie mógł tak łatwo ulec i uwierzyć różnego rodzaju podejrzanym aktywistom akcji, która z pomocą humanitarną ma zgoła niewiele wspólnego. Bo wszakże na pierwszy rzut oka wiadomo, że chodzi tu o zwykłą prowokację mającą na celu doprowadzenia do kolejnej bezsensownej awantury. Nie jest rzecz jasna prawdą, iż „głównym celem akcji jest dowiezienie pomocy humanitarnej”.

Sobelman ma całkowitą rację, „Flotylli Wolności” (bez tzw.) nie chodzi o pomoc humanitarną, jej celem, jak podkreślała w swej książce Jasiewicz, jest pokazanie w pełni nielegalnego charakteru blokady Gazy i nagłośnienie łamania praw człowieka przez Izrael. To, że jest to ważne i musi być robione przez osoby z „zewnątrz” (np. przez Henninga Mankella, którego kryminałami KP się zaczytywała), pokazuje także wczorajsza informacja o prawie uchwalonym przez Kneset:

Izraelski Knesset przyjął prawo, które mówi, że każdy człowiek lub organizacja wyzywająca do bojkotu Izraela i krytyki np. polityki osadnictwa na Zachodnim Brzegu musi się liczyć z pozwem sądowym i karą grzywny. Według sondażu przeprowadzonego przez parlamentarny kanał telewizyjny nowe prawo popiera ponad 50 proc. Izraelczyków.

 W powyższym tekście autorstwa, znanego nam już, „prawda leży po środku” Pawła Smoleńskiego padają takie słowa:

Dlatego Nitzan Horowitz, poseł lewicowej partii Merec, nazwał nowe prawo zawstydzającym. Posłowie z centrowej Kadimy poszli dalej – ustawa to polityczna głupota i skrajna nieodpowiedzialność, destruująca Izrael. Podniósł się słuszny szum, że Knesset postawił znak zapytania nad jedną z podstawowych wolności człowieka – wolnością słowa i prawem do krytyki. Bradley Burston, którego blog ukazuje się na internetowej stronie dziennika „Haaretz”, napisał, że decyzja Knessetu zmienia historię Izraela, a nowa ustawa to cichy głos nadchodzącego faszyzmu. Mocno powiedziane.

Co na to redakcja KP? Pewnie nic bo jej popis żenady nie ma końca. Opublikowała kolejne oświadczenie:

Po tym, jak przeprosiliśmy Pawła Smoleńskiego, przeprosin dla Ewy Jasiewicz domagają się inni.  Różnica między wywiadem z Romanem Kurkiewiczem a odpowiedzią rzecznika Ambasady Izraela jest taka, że wywiad został zrobiony na zamówienie KP, natomiast tekst Michała Sobelmana publikujemy jako odpowiedź, na prawach polemiki.  Uważamy za niewłaściwe stosowanie porównań z antysemicką nagonką z roku 1968 – kogokolwiek by takie porównanie nie dotyczyło. Porównanie takie jest w naszej opinii równoznaczne z zarzutem antysemityzmu albo rasizmu symetrycznego do antysemityzmu.   Oskarżenia takie nie sprzyjają dyskusji i wymianie argumentów. Odwracają uwagę od rzeczywistych problemów. Prowadzą do rytualnych sporów i uraz. Wszystkich, którzy poczuli się urażeni – przepraszamy.

Otchłań  pochłonęła mnie przy czytaniu tych pokrętnych wyjaśnień. Nie mam wiele do dodania, zacytuję może obszerny fragment emaila autorstwa Ewy Jasiewicz, napisanego do KP, a który dotarł do mnie dziś rano (z prośbą o udostępnianie).

 List do Krytyki Politycznej
Przemoc Izraela, prawa Palestyńczyków, nasza solidarność

Pośpiech, z jakim „Krytyka Polityczna” przeprosiła za opinię Romana Kurkiewicza, kiedy w wywiadzie KP o jego udziale w rejsie Flotylli Wolności skrytykował reportera Gazety Wyborczej Pawła Smoleńskiego, jest sprzeczny z zasadami prowadzenia debaty i pachnie obroną własnych, nieczytelnych zresztą, ambicji politycznych. Perspektywa krytyczna, jaką deklaruje KP, okazuje się być perspektywą strusia i konformisty, gdy mowa o prawach człowieka należnych Palestyńczykom.
Nie dość tego, KP zamieniła się w jawna tubę propagandową rządu izraelskiego, którego przedstawiciel skorzystał z jej portalu, by zrugać Romana Kurkiewicza za jego przekonania oraz uczestnictwo w niezależnej, oddolnej akcji na rzecz przełamania nielegalnej i niemoralnej blokady Strefy Gazy, zaprowadzonej przez Izrael i tolerowanej przez społeczność międzynarodową. Było to krytyczne i polityczne działanie, obliczone nie tylko na dostarczenie pomocy humanitarnej, ale przede wszystkim na
krzewienie szacunku dla prawa międzynarodowego i obronę należnych Palestyńczykom praw człowieka. Flotylla stanowiła prowokację, ale nie taką jaką chciałby w niej widzieć Michał Sobelman i jego pracodawcy, tylko prowokację dla sumień rządzących, którzy szacunku dla prawa międzynarodowego w Palestynie nie
traktują jako zobowiązania, ale uzależniają go od politycznych kalkulacji. Samą flotyllę sprowokowała cisza i współudział społeczności międzynarodowej, w tym Polski, w ciągłym gwałceniu praw Palestyńczyków przez ostatnie sześćdziesiąt lat.
Michał Sobelman, dysponujący machiną medialną i listą kontaktów z dziennikarzami na całym świecie oraz wsparciem swojego rządu, zaatakował też mnie, insynuując – choć w istocie nie przeczytał mojej książki – że moje wypowiedzi i przekonania polityczne są antysemickie i dadzą się porównać z kampania nienawiści w 1968 w Polsce. Nie dziwi, że z takimi zarzutami występuje Sobelman, skoro czyni to w imieniu rządu izraelskiego, który regularnie oczernia wszystkich krytyków polityki i  działań Izraela, nazywając ich rasistami. Czy takie oskarżenia miałyby rację bytu wobec działaczy sprzeciwiających się apartheidowi w RPA w latach 70. i 80. minionego stulecia? Sprzeciw wobec apartheidu był w jasny sposób polityczny, i opierał się na żądaniu praw człowieka dla wszystkich – i nie chodzi o nic innego, gdy mowa o Palestynie.
Zdumiewa, że rzekomo krytyczna i demokratyczna przestrzeń komunikacji i debaty w Polsce może ulegać szantażowi izraelskiej ambasady i jej rzeczników stawiając w się w roli pomocnika w dyskredytowaniu krytyków polityki Izraela.

Także ja żądam od „Krytyki Politycznej” przeprosin i wyjaśnień, za bezpodstawne i złośliwe, wymierzone we mnie zarzuty i ataki.
Nie reprezentuję gazety, rządu ani też żadnej drabiny służącej spełnieniu ambicji politycznych w polskim estabiliszmencie. Pragnę zachować krytycyzm wobec tych sfer władzy, ponieważ są one zdolne do korumpowania i podminowywania ruchów
demokratycznych oraz ich pracy na rzecz zmiany.
Wiem natomiast, że mogę w pewnej mierze reprezentować ruch działaczy solidarnościowych z całego świata, młodych i starych, świeckich i religijnych, muzułmanów, ateistów, żydów i chrześcijan, który podjęli wysiłek na rzecz sprawiedliwości na Bliskim Wschodzie i zorganizowali Flotyllę Wolności 2 – Pozostań Człowiekiem.

Advertisements

One Comment Add yours

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s