Uroczy mizoginiczny mainstream

Jestem osobą w której szybko wzbiera hejt, szczególnie gdy pojawia się mizoginia czy rasizm. Wpis który mnie zdenerwował jest uroczym apelem do mężczyzn żeby zastanowili się czy dobrze traktują swoją własność – kobiety. Autor wzywa mężczyzn do pewnej „autorefleksji”, mężczyźni mają się zastanowić „z kim sypia ich kobieta”. Szkoda, że bloga nie zauważył, że brnie w męskocentryczną narrację. To mężczyźni są domyślnym podmiotem, to oni „przeglądają się”, przyglądają się sobie w analizie  tego, „jak traktują swoją własność”.

Jako osoba, która ma na blogu kategorię „zrzuty z wątroby” zostawiłem hejterski, dość obcesowy, trollerski komentarz (przyznaję, że mój komentarz grzeszył „pochopnością):

Pytanie za sto punktów, dlaczego autor bloga jest bucowatym mizoginem? Odpowiedź spójrz na tytuł tej blognotki. Drogi Panie proszę naprawdę unikać wpisów o tak niskim poziomie szacunku dla innych ludzi. Wbrew temu co się Panu wydaje Kobiety są ludźmi a nie tylko sprzętem AGD albo nakładką na penis. Czyli podsumowując idź i nie bucuj więcej.

Komentarz był trochę napisany jako prowokacja, test, czułem, że pod widoczną na pierwszy rzut oka mizoginią kryją się większe jej pokłady. Rzeczywistość jak zwykle przerosła oczekiwania. Mój mało wyrafinowany i przyznajmy, kiepski w sumie komentarz doczekał się uroczej odpowiedzi.

Droga Pani – jeśli z treści tej notki wywnioskowała Pani, iż brak jest we mnie szacunku wobec kobiet, że prezentuję postawę mizogina – naprawdę winszuję zdolności paranormalnych.

Psycholog już mnie zdiagnozował przy pomocy paranormalnych sposobów wykrywania płci w notce o ukrytych cechach określających płeć piszącego/piszącej.

Nie zna mnie Pani i mojego stanowiska na temat roli i znaczenia kobiet w życiu, biznesie – nie zadała Pani sobie trudu aby chociaż poprzez lekturę wielu wpisów na tym blogu przekonać się o tym, z jak dużym uznaniem i szacunkiem dostrzegam i doceniam kobiety w wielu wymiarach życia.

Zadałem sobie trud przejrzenia zawartości bloga pod kątem treści otagowanych kobieta, kilka uwag i cytatów będzie na końcu notki. Ale doceniam, że Pan psycholog biznesu  „docenia”. Ludzki Pan. Kolejny uroczy cytat:

Dwie rady, z serca – serdeczne:
1. Frustrację się leczy a nie próbuje wylewać w komentarzach
2. Nie ma Pani szacunku wobec Siebie samej – przecież swoim komentarzem zrobiła Pani z Siebie idiotkę. Czy Pani lekarz o tym wie? Co on na to?

To naprawdę urocze. Nasz psycholog biznesu nie jest mizoginem? A dlaczego  stosuje standardowe od lat sposoby budowania patriarchalnej hierarchii . Może nie wie, że strategia „psychiatryzowania” kobiet ma bardzo długą historię. Ale przecież psycholog na pewno słyszał o historii histerii  – prawda? Dziwne  Michel Foucault jest dziś już klasykiem a niektórzy jeszcze są przed jego lekturą.

Problem z bohaterem notki jest taki, że widać jak w swoich wpisach stara się on przekroczyć prosty patriarchalny obraz rzeczywistości. W wielu notkach autor bloga próbuje „docenić” kobiety. Wszystko w duchu psychologii astronomicznej i jakiejś wersji esencjalistycznego, drugofalowego feminizmu(?). To co najgorsze, że autor bloga chyba na prawdę, czuje się feministą. Na swoim blogu oficjalnym ma link do warsztatów zatytułowanych „kobieca moc negocjacji”.

Czas jednak abym się zrehabilitował, przyznaję pierwszy komentarz był bez  „riserczu”. Teraz czas nadrobić to zaniedbanie. Kilka cytatów i uwag na temat  notek otagowanych „kobieta”.

Zacznijmy od metodologii w stylu „z palca ssane”. Z badania 64 osób nasz psycholog biznesu wysnuł: „To kobiety pijące kawę z kofeiną lepiej radzą sobie ze stresem. U mężczyzn jest zupełnie odwrotnie”.

Autor bloga jest też zwolennikiem „riserczu psychoewolucyjnego”. Na przykład w tej notce, gdzie na podstawie wątpliwych tez z pogranicza „folk sociobiology”, wysnuwa odważne stwierdzenia na temat podobieństwa pomiędzy zdradą seksualną a zdradą w biznesie. O kłopotach z przekładem wyników eksperymentów biologicznych na wnioski natury społecznej pisała wiele Sporothrix (np. tu, tu). Warto też spojrzeć na tekst Zuleymy Tang-Martinez (tu). Omawiany psycholog biznesu często krąży gdzieś w okolicach new age i feminizmu drugofalowego, wraz z silnym esencjalistycznie pojmowanym podziałem płciowym.  Przykładem może być ta notka. I cytat z niej;

W przeciwieństwie do kobiet, mężczyzna nie mógł sobie na uległość pozwolić. Jego podstawowa społeczna rola, to zapewnienie bytu rodzinie, potomstwu. Mężczyzn cechuje nonkonformizm – zachowywanie wbrew temu co sugeruje grupa – wynika z tego, że normą społeczną jest, aby mężczyźni byli mocni, dobitnie mówili swoje zdanie, nie zgadzali się z grupą, prezentowali silną, niezależną postawę.

 To ciekawe, że psycholog biznesu nie dostrzega, że poza liberalno-mizoginicznym mitem istniały też inne struktury społeczne.

Najpierw spójrzmy na mit uległych mężczyzn. Nigdy ich nie było? Choćby taki feudalizm, gdzie mężczyźni z klas innych niż szlachta jak najbardziej mogli sobie na uległość pozwolić, co więcej musieli to czynić. Echa tego można zobaczyć choćby w stosunku Sama Gamgee do Frodo. Inny przykład to niewolnictwo w USA i relacja pomiędzy mężczyznami-niewolnikami a ich właścicielami i właścicielkami.  Posłuszeństwo i uległość to też ważne cechy wymagane w feudalnych strukturach kościoła katolickiego.

Przejdźmy do mitu uległych i  konformistycznych kobiet. Poświęciłem już temu jedną notkę. Przyjrzyjmy się  ciekawemu przykładowi o którym dowiedziałem się niedawno od znajomej badaczki feministycznej. Chodzi o tak zwaną „wojnę kobiet” w 1929 roku w Nigerii. Protest ten jest niezrozumiały z eurocentrycznego w punktu widzenia. Trzeba zrozumieć silną pozycję kobiet w przedkolonialnej Nigerii aby móc to zdarzenie umieścić w zrozumiałych ramach odniesienia. Rządy kolonialne doprowadziły do systematycznego obniżania rangi kobiet i ich społecznej, kulturowej i ekonomicznej pozycji w społeczeństwie. Zainteresowanych odsyłam do linkowanego tekstu.

Dość uwag, pozwolę sobie zakończyć tę drobną próbkę poglądów autora blogu, zainteresowanych odsyłam do zapoznania się z blogiem i ocenienie na ile uzasadniony jest mój atak.

 Teraz uwaga natury ogólnej. Otchłań, współczesny irracjonalizm to nie tylko jaszczury, cieciorka, NWO i inne egzotycznie i kuriozalnie brzmiące zjawiska. Gdy zawęzimy Otchłań do tego typu zjawisk ułatwiamy sobie zadanie. Gubimy jednak z oczu wiele zagrożeń.

Ja osobiście równie mocno boję się tej upudrowanej Otchłani, irracjonalizmu i przesądów przebranych za psychologię, psychologię biznesu, szkolenia etc. Przykładami takiej Otchłani są  Bogdan Wojciszke czy Wojciech Eichelberger.

Wspomniany bloger nie jest „ludem” o który upominał się Krzysztof Nawratek w swojej słynnej notce. Otchłań prezentowana przez omawianego psychologa biznesu to mainstream mainstreamu, sam rdzeń współczesnego, polskiego kapitalizmu. Okazuje się, że bycie krytycznym „nowym racjonalistą” i bycie anty-mainstreamowym (w sensie bycia przeciw liberalnemu kapitalistycznemu centrum) nie dość, że jest możliwe, to dodatkowo stanowić może element składowy szerszej strategii krytyczno-emancypacyjnej.

Wpis zakończyć mogę tylko w jeden sposób, przywołaniem wiersza Andrzeja Bursy:

Jaki miły i mądry facet
naprawdę mądry
nie z tych przemądrzałych
obieżyświat
co to z niejednego pieca chleb jadł
wyrozumiały i uprzejmy
cała anatomia jego twarzy
zdradzała lekki wysiłek
ust:
by mądrzej i grzeczniej do mnie mówić
oczu:
by uważniej i uprzejmiej mnie słuchać
taaaak…
naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s