Tolkien pośród mumankili

Pod notką Wojciecha Orlińskiego rozpętał się nużący dość, flejm o rasizmie i „Władcy Pierścieni”. Zamiast komentarza wrzucę fragment swojego tektsu sprzed wielu lat (2003), który poszedł „na papierze”:

Czym zatem dla kultury współczesnej jest Władca Pierścieni i jego twórca? Czy jest to zbitek ideologii brytyjskiego konserwatysty, tęsknoty za uporządkowanym światem, gdzie każda rzecz ma swój porządek zgodnie z wolą Stworzyciela Świata, od Elfiego króla poprzez ludzkich władców, a na hobbicie kończąc. A może jest Świat Tolkiena tylko angielską (panceltycką) wersją pangermańskich baśni które Niemcy dały poznać całej Europie? Baśni i snów w których to dobrzy i prawi wojownicy spędzają czas popijając piwo, dymią fajkowe ziele, sycąc w ten sposób zmęczone ciała, zmęczone trudami walki ze złem. Zło, jest czytelne, przychodzi w odrażającej, wykrzywionej karykaturze Pierworodnych. Zło to zalew anonimowej czerni składającej się z goblinów, orków, trolli i czarnoskórych mieszkańców Haradu wraz z ich mumankillami. Zachód jawi się jako jedyny powiernik odprysków starego (prawdziwego) świata. Zachód odpiera samotnie zalew wschodnich hord złożonych z karykatur dzieł stworzyciela. Wschód ów zaś wykorzystuje wspomniane już ciemnoskóre ludy Południa, zawieszone gdzieś między przeznaczeniem Wschodu i Zachodu. Czy figura zwiedzionych ludów Południa nie przypomina nam w odległej reminiscencji kiplingowskiego brzemienia białego człowieka? Biały jest bowiem cały Zachód jak i wszyscy pozytywni bohaterowie i rasy u Tolkiena. Czy Władca Pierścieni to jedynie pięknie opowiedziany mit bliski konserwatywnej duszy? Jak sam stwierdza:
Próbowałem uwspółcześnić mity i uczynić je wiarygodnymi (Juszczak 2002)
Może miast uwspółcześnić mity udało się Tolkienowi unieśmiertelnić wiktoriańską i kolonialną Anglię. Omawiany epos zaś to opowieść o dawnych czasach, prawych i silnych wojowników i pięknych, szlachetnego serca kobiet – ale oczywiście uległych (feminizm jest przecież dziełem Mordoru) Ta prawicowo- konserwatywna sielanka doczekała się swoistej parodii w dziele Marion Zimmer Bradley Mgły Avalonu. Jest ona przywołaniem celtyckiego mitu w szacie prawicowo –feministycznej. Mistyka sióstr Wielkiego Kręgu ma być lekarstwem na zły świat wyrosły z marzeń przerośniętych „chłopców”.
Powyższa diagnoza wyjaśnia zbyt wiele i w zbyt jasny sposób, by nie budzić podejrzeń co do swojej zasadności.

Cytat kończy się wątpliwością czy diagnoza ta nie jest zbyt łatwa, owszem budzi to podejrzenie. Dla tych, którzy chcieliby znać puentę polecam wersję drukowaną. Oczywistość diagnozy się tam komplikuje, za to na deser pojawia się Heidegger i Orliński.

„Cicha siła możliwego” [w:] Marchew Marta, Mroczkowska Dorota, Troszyński Marek, (red.),
„Władcy pierścieni. Presje i opresje kultury popularnej’, Wydawnictwo Naukowe Bogucki,
Poznań 2003, s. 27-38.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s