O liberalnej sztuce oglądania bajek

Dyskusja o prawicowości superbohaterów rozwija się i nabiera rumieńców. Po dwóch notkach MRW, świetnej analizie Nameste, po raz drugi odezwał się WO.

Nie udało mu się podjąć wątku własnej pierwszej notki czyli nie podjął dyskusji z jedną z tez mojej poprzedniej  notki o tym, że jest naiwnie przedmcluhannowski. Przypomnijmy tezę WO:

 Bohaterowie komiksów jak Batman, Superman czy nawet Punisher nie są więc sami w sobie ani lewicowi ani prawicowi – lewicowe i prawicowe jest to, co z nimi robi scenarzysta.

Podobnie nie udało się też WO podjąć wątku wrażliwosci – wyobrażni socjologicznej i świadomości struktury  społecznej. Trudno, zrobi to „inną razą”. Oh wait pewnie nie będzie „innej razy”.

WO zrobił coś innego. Postanowił obejrzeć zalinkowaną, radziecką bajkę o Kiwaczku (opartą zresztą na opowiadaniu-książeczce Eduarda Uspieńskiego).

Byłoby miło, gdyby nie to, że bajkę obejrzał liberał, który marksowskiego pojęcia alienacji użył do  obrony status quo.

WO snuje sobie trollerską analizę bajki o Kiwaczku, że nadzór budowlany, że maszyny nie wiadomo skąd, dodaje dalej parę ogranych uwag realisty i dorosłego WO dającego klapsy dziecinnym utopistom. Super tylko, że ja nie napisałem swojej pierwszej  notki o niemożliwości figury Spidermana z punktu widzenia towaroznawstwa, w stylu: och Panie, przecież to nie możliwe, dlaczego mu kalesonki w kroku nie pękły.

A filmik o Kiwaczku jest o lewicowym marzeniu w którym istnieją inne niż kapitalistyczny model produkcji. To także marzenie, że praca połączona ze wspólnotą pozwala w pewnym zakresie przekraczać alienację, indywidualizację nieuchronnie związane z nowoczesnością i jej ambiwalentnym rozwojem. O tym też pisał częściowo MRW. Pierwsza część  filmiku (linkowałem wcześniej tylko drugą) jest właśnie o alienacji i samotności (ale jako efekcie nowoczesności). Krokodyl Giena pracuje jako „krokodyl” w ZOO, po pracy ubiera się w palto i sam z sobą gra w szachy. Inni uczestnicy są równie samotni. Uczestnicy naszej budowy domu przyjaciół rozwiązują swoje problemy pracą ale „po pracy”. Praca przy budowie domu przyjaciół jest ekscesem, dodatkiem, utopią.

Filmik jest o lewicowym marzeniu korekty rozwoju nowoczesności albo nawet o  jej odrzuceniu i pomyśleniu świata w jakiś nowy sposób.

To pytanie o  to, czy praca poza kapitalistycznym sposobem produkcji jest możliwa.

 WO oczywiście wie, że kapitalizm jest nieuchronny, świetnie tylko, że nie jest to opowieść lewicowa. To tylko część marksowskiej opowieści. Innym jej składnikiem jest nadzieja i wiara w możliwość zmiany. Wiara w niezmienne prawa historyczne to wulgarny diamat (może dlatego WO ma kłopot z lewicą w III Świecie?). Nie cały marksizm i nie cała myśl lewicowa ma taką twarz. WO tego nie chce dostrzec, może to dlatego, że dla niego  lewicowym komiksem było ubranie Supermana w czerwony trykot i posadzenie go na trybunie obok Stalina?

Wiem, że pomyślenie o alternatywach poza kapitalistycznym sposobem produkcji jest trudne. Nie musimy zaraz uciekać do marzeń o całkowitej przebudowie świata. To już było i kończyło się jak pamiętamy różnie (delikatnie mówiąc).

Możemy pomyśleć o heroicznych, lokalnych próbach korekty alienacji pracy. Takim marzeniem były związki zawodowe (dziś trzeba to marzenie przemyśleć na nowo wraz ze zmianą stosunków produkcji).

Kiedyś było to marzenie  obecne także w USA. Dziś jakoś to marzenie o kolektywnej zmianie społecznej, pokonaniu alienacji pracy uleciało, przekierowało się w kompensację, eskapizm jakim jest religia. Pokazał to Thomas Frank w „Co z tym Kansas?”, a na grunt polski przeniósł podobną analizę David Ost w swojej „Klęsce Solidarności”.

Superbohaterowie jak i pisze WO, obrazują podobny proces:

Istotą komiksu o superbohaterach jest eskapizm. Fantazja kompensacyjna. Wiemy, że to bzdura, ale właśnie dlatego chcemy pofantazjować. Chociaż komiks udziela błędnej odpowiedzi na pytanie, to często samo postawienie pytania już bywa wyrazem lewicowości

Zgadzam się z WO w 100% procentach, przecież powtórzył powyżej tezę mojej pierwszej notki, szkoda tylko, że już bez przypisu.

Marksa mogą czytać wszyscy, liberałowie także, tylko od samej marksowskiej diagnozy świata nie stajemy się lewicowi. Realizm polityczny to cyniczna postawa prawicowa, tym jest też lewicowa diagnoza rzeczywistości bez lewicowej  nadziei.

Dlatego liberałowie mają takie trudności ze zrozumieniem lewicowych bajek.

I na koniec Kiwaczek i jego drużyna, ale w wersji amerykańskiej:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s