Kydryński z Walusiem na karaluszym lądzie

Przed czytaniem tej notki, warto przeczytać (odświeżyć) notkę o „Dystrykcie 9” u mrw (tutaj). Przy pełnej zgodzie z MRW, dodałbym maleńką korektę stylistyczną. Wolę określenie „karaluchy” jako odpowiednik „prawn” czyli tego, jak w filmie określano przybyszy z kosmosu. Karaluch ma dużo więcej rasistowskiej nośności jako metafora niż odrobinę nieporęczny prusak. Warto samodzielnie poszperać co „wygooglamy”…